Dobrze ułożony młodzieniec na samym początku się rozebrał, żeby zmienić ubranie, a przy okazji pokazał publiczności, jak wygląda czy raczej, jak może wyglądać ciało transpłciowego mężczyzny. Co za ulga, że nikt nie musiał po kryjomu tego guglać, nadwerężać wyobraźni ani w ogóle zaprzątać sobie głowy genitalnymi deliberacjami. Trudno przy tym o skuteczniejsze i bardziej kategoryczne zerwanie kulturowego paktu, że o płci decydują genitalia. Bo chyba nikt na widowni już tak o tym nie pomyślał do końca spektaklu i w przyszłości też tak nie będzie myślał, przekonawszy się, że jeśli bohaterowi w... czytaj więcej











