1.
Kiedy wróciłem tego dnia z terenu, przy mojej chałupie stał wielki słup. Wyglądał jak miniaturowy komin elektrowni, prawie dotykał ogrodzenia. Przyjrzałem mu się uważnie i poszedłem do domu – bo co innego miałbym zrobić? Nikt mnie o nic nie pytał, na nic się nie zgodziłem. Od rana byłem zresztą na wyprawie i pomyślałem naiwnie, że ten słup to jakiś mój wymysł, złudzenie z przemęczenia.
Następnego dnia nadal tam stał. Pod koniec tygodnia zamontowali lampę – znów pod moją nieobecność – i niedługo potem rozbłysła białym, ostrym światłem.










