Marcin Miętus

Ach, jak przewracałem oczami; ach jak zgrzytałem zębami! Koło głowy latały mi takie słowa jak „dydaktyzm”, „pretensjonalność”, „amatorszczyzna”, „protekcjonalizm”, „literalizm”, „dosłowność”, „chaos”. Takimi określeniami można zamordować każdy właściwie spektakl, a pożytku z tego żadnego, poza efektowną frazą (powiedzmy że „krytyczną”).

Narcyz, leń i mitoman – taki obraz Karola Szymanowskiego wyłania się z szeroko dyskutowanej biografii kompozytora autorstwa Danuty Gwizdalanki pod tytułem Uwodziciel 

Ciemne ściany i sufit, który wygląda trochę jak wielka wytłoczka do jajek: przestrzeń wywołuje skojarzenia z początkami house’u w Chicago lat osiemdziesiątych, klubem Warehouse i sprawia, że ma się wrażenie, jakby siedziało się w bunkrze. W całkowicie czarnej sali pełnej czarnych krzeseł i czarnych sprzętów, białe fragmenty ściany i podłoga wyglądają jak skazy. Na nich jest kolejna rysa: czarny zygzak kabla od mikrofonu.

Z Marcinem Miętusem rozmawia Barbara Klicka

Dramaturgia tańca – narzędziownik to projekt, który wziął się z potrzeby usystematyzowania własnej wiedzy i metod pracy. Dramaturgii tańca nie uczyłem się na uniwersytecie, ale na próbach spektakli choreograficznych i warsztatach sztuk performatywnych. Na pewno kluczowy był w tym procesie czterokrotny udział w kursie Choreografia w Centrum, którego moduł zaawansowany „Proces” skończyłem w tym roku.

W numerze 2/2026 publikujemy obszerny blok tekstów poświęconych dramaturgii tańca. Znalazły się wśród nich esej, sondy, wywiady i narzędziownik, które przybliżają specyfikę praktyki dramaturgicznej w obszarze tańca współczesnego. 

Na blok składają się teksty: