Blob i poznanie
Ja, blob, jestem enigmatyczną istotą i taką pozostanę na zawsze. Moje ciało, moja wewnętrzna organizacja, moja fizjologia, mój system sensoryczny, i tak dalej, są tak różne od waszych, że nie jesteście w stanie pojąć mojego świata. Nie macie sposobu, by odpowiedzieć na pytanie: „Jak to jest być blobem?”. Możecie jedynie interpretować moje działania przez pryzmat własnej subiektywności. W pełni świadoma tej rzeczywistości, autorka tej książki zdecydowała się przypisać mi ludzkie emocje, aby opowiedzieć moją historię. Ten wybór, który może wydawać wam się dyskusyjny, ma tylko jeden cel: rozbić wyimaginowane bariery, które oddzielają was od innych żywych istot. Tak jak zaakceptowaliście, że wasza planeta jest okrągła, że Słońce nie obraca się wokół Ziemi, że żywe istoty nie powstają spontanicznie z materii nieożywionej, że zwierzęta mają emocje, że rośliny komunikują się ze sobą i że zmiany klimatyczne są rzeczywistością, pewnego dnia przyznacie, że my, jednokomórkowe organizmy, jesteśmy zdolne do uczenia się, zapamiętywania, komunikowania się, antycypowania i wielu innych rzeczy.
Audrey Dussutour, Simon Bailly Moi le Blob
Pewnego majowego poranka roku pańskiego 1973 na przedmieściach Dallas w Teksasie Marie Harris wyszła do ogrodu i zobaczyła bladożółtą piankowatą substancję rozlewającą się na trawie. Początkowo był to blob wielkości owsianego ciasteczka, jednak im bardziej brutalnie Marie i jej mąż próbowali się go pozbyć, stosując grabie, łopatę, a nawet truciznę, tym bardziej się rozrastał, po dwóch tygodniach osiągając już rozmiary szesnastu ciasteczek. Problem Marie Harris próbowały rozwiązać coraz szersze grupy fachowców, poczynając od dziennikarzy i strażaków, a kończąc na naukowcach, którzy wykluczyli możliwość rozważaną początkowo przez sąsiadów Marie, a mianowicie, że niezniszczalny blob przyleciał z kosmosu1. I choć naukowcy stwierdzili, że to śluzowiec z grupy Fuligo, organizm na trawniku tak przestraszył biedną Marie, że podejrzenie o pozaziemską proweniencję bloba na dobre zakorzeniło się w publicznej świadomości.
W historii Marie najbardziej uderza nieprzejednane okrucieństwo, z jakim traktowany jest rzekomy przybysz z kosmosu, mimo że początkowo ma tak skromne rozmiary i wydaje się nieszkodliwy. Możliwe, że ona i jej sąsiedzi mieli jeszcze w pamięci film The Blob z 1958 roku2, w którym czerwony śluz z kosmosu próbuje pochłonąć Ziemię. Jesteśmy przyzwyczajeni do takich historii, ponieważ w klasycznej fantastyce naukowej dominującym modelem kontaktu z obcym jest europejska kolonizacja reszty świata3. Sam Orson Welles w Wojnie światów porównuje najazd Marsjan z ludobójstwem rdzennej ludności Tasmanii przez Brytyjczyków, a schemat ten powtarza się w niezliczonych późniejszych tekstach tego gatunku. Może jednak blob, którego jak się zaraz okaże, cechuje pewna forma inteligencji, mógłby posłużyć do stworzenia innych scenariuszy pierwszego kontaktu, w których przybysze z kosmosu nie stanowią śmiertelnego zagrożenia i nie muszą zostać poddani natychmiastowej eksterminacji?
Śluzowce to przybysze z innego świata ‒ pojawiły się na ziemi co najmniej pięćset milionów lat temu i od tamtej pory świetnie się adaptują do zmieniających się warunków środowiskowych. Przybierają najdziwniejsze kolory i kształty, a łączy je to, że oscylują na pograniczu życia jednokomórkowego i wielokomórkowego. Kiedy w środowisku jest dostateczna ilość substancji odżywczych, funkcjonują jako pojedyncze ameby, natomiast kiedy jest ich mało, łączą się w większe struktury, które pozwalają im szybciej i skuteczniej się poruszać oraz tworzyć efektywne i elastyczne sieci pomiędzy źródłami pożywienia. Powstaje wtedy wielka, widoczna gołym okiem komórka (śluźnia albo plazmodium), której ruch napędza pulsująca w jej wnętrzu cytoplazma. Kiedy podzieli się ją na mniejsze kawałki, każdy z nich będzie funkcjonował oddzielnie, ale kiedy się spotkają – połączą się na powrót w jedno ciało.
Śluzowce daleko odbiegają od potocznych wyobrażeń o tym, czym jest i jak powinien się zachowywać żywy organizm, co czyni je wdzięcznym obiektem badań nie tylko dla biolożek, ale również przedstawicielek innych dyscyplin. Zwłaszcza jeden z nich zrobił karierę jako model w badaniach nad mechanizmami agregacji pojedynczych komórek w wielokomórkowe struktury, a także w bioinformatyce i w badaniach nad pierwotnymi formami inteligencji. Na początku dwudziestego pierwszego wieku Toshiyuki Nakagaki z Uniwersytetu Hokkaido pokazał, że śluzowiec Physarum polycephalum potrafi znaleźć najkrótszą drogę wyjścia z labiryntu i odtworzyć sieć linii kolei podmiejskich wokół Tokyo, a każde z tych odkryć przyniosło mu osobnego IgNobla (w 2008 i 2010 roku). Okazało się, że śluzowiec, tworząc sieci białkowych żył pomiędzy źródłami pożywienia, jest w stanie rozwiązać wiele matematycznych i informatycznych problemów, i może dostarczyć algorytmów pozwalających zoptymalizować ludzkie sieci komunikacyjne4.
Nagła sława pozwoliła śluzowcowi rozprzestrzenić się poza biologiczne laboratoria i zadomowić wśród informatyczek i bio-artystek zafascynowanych jego sieciami. Natomiast filozofki biologii przyjęły go za model w badaniach nad początkami inteligencji i poznania, zakładając, że neurony, które tworzą nasze systemy nerwowe, wyewoluowały z innych form i są tylko jednym z możliwych biologicznych oprzyrządowań umożliwiających myślenie, a inteligentne zachowania śluzowca sugerują, że może on dostarczyć informacji o alternatywnych biologicznych mechanizmach poznania. Według badaczek z tego nurtu, Physarum polycephalum oferuje „biologiczne ramy do identyfikacji podstawowych bio-komputacji, które umożliwiają poznanie i torują drogę do wyłonienia się świadomości (rozumianej jako meta-poziom przetwarzania informacji)”5. Dalekie od antropomorfizowania śluzowca, badania te deantropomorfizują poznanie, redefiniując je jako element złożonego procesu bio- -komputacyjnego i ujmując zdolność percepcji i przetwarzania informacji jako „podstawową i immanentną właściwość organizmów biologicznych, istotną dla ich przetrwania i ewolucji”6.
Jedną z osób, które przyczyniły się do rozwoju tego nurtu badań, jest Audrey Dussutour z Centrum Badań nad Poznaniem u Zwierząt Uniwersytetu w Tuluzie. W trakcie kilku zakrojonych na szeroką skalę eksperymentów odkryła osobliwe zdolności Physarum, takie jak habituacja, czyli najprostsza forma uczenia się, która polega na antycypacji bodźców, co z kolei zakłada istnienie proto-pamięci, czyli zdolności do zachowywania informacji.7 Dussutour bada wzorce zachowań i zdolności poznawcze śluzowca, stosując metody wywodzące się z etologii, to znaczy traktując je tak, jakby były zwierzętami. W osobistej rozmowie przyznaje, że jej podejście, a zatem i pytania, jakie zadaje, zdeterminowane jest jej dyscyplinarnym zapleczem i zdolnością do projektowania wyobrażeń na śluzowca. Osoby wyszkolone w badaniach nad zwierzętami siłą rzeczy projektują na śluzowca zwierzęce cechy, natomiast jej zdaniem projekcje te są konieczne, aby zobaczyć w śluzowcu coś więcej niż żółtą maź na szalce Petriego.
Choć jej badania w znacznej mierze przyczyniły się do rozwoju przywoływanych wyżej nieantropocentrycznych koncepcji poznania, z wypowiedzi Dussutour i jej praktyki badawczej można wyciągnąć wniosek, że w kontakcie z blobem projekcja i antropomorfizacja to nie błędy poznawcze, ale niezbędne narzędzia badawcze pozwalające zadawać pytania. Paradoksalnie więc początkowe rzutowanie cech zwierzęcych na śluzowca było jednym z czynników, które przyczyniły się do rozwoju nieantropocentrycznej koncepcji poznania.
Odkrycia Dussutour, połączone z żywą wyobraźnią i zamiłowaniem do fantastyki naukowej, zawiodły ją w nowe obszary: najpierw komunikacji naukowej, a następnie popularyzacji nauki. Kiedy francuscy astronauci zabrali Physarum na Międzynarodową Stację Kosmiczną, gdzie prowadzili na nim eksperymenty w warunkach mikrograwitacji, ich misji towarzyszył zakrojony na szeroką skalę program edukacyjny koordynowany przez Dussutour, obejmujący ponad tysiąc francuskich szkół, których uczniowie równolegle badali śluzowca na Ziemi. Projekt zakończył się stworzeniem najdłuższego na świecie śluzowca, powstałego przez połączenie fragmentów plazmodium, co zostało wpisane do Księgi Rekordów Guinnessa. W ramach innego projektu, który miał jednocześnie charakter edukacyjny i badawczy, Dussutour zaangażowała piętnaście tysięcy uczestników z różnych środowisk społecznych, którym powierzyła zadanie rejestrowania reakcji śluzowca na zmiany temperatury, aby ocenić, czy globalne ocieplenie może mieć negatywny wpływ na Physarum.
Projekty te zainspirowały opowiadanie fantastycznonaukowe opublikowane w popularyzatorskiej książce Dussutour zatytułowanej Moi le Blob, w której Physarum przemawia własnym głosem, tłumacząc ludziom swoją dziwną fizjologię i etologię. Książkę otwiera komiks opowiadający historię Marie Harris, więc aby nadać jej wyraźną konstrukcję narracyjną i spektakularne zakończenie, Dussutour napisała historię o Physarum polycephalum przejmującym kontrolę nad Ziemią i jej ludzkimi mieszkańcami. W niezbyt odległej przyszłości blob stopniowo staje się obiektem fascynacji i czci, następnie religijnego kultu. Tysiące ludzi zaprosiło go do swoich domów,w każdym z nich ma swój ołtarz. W ciągu kilku dekad jego wyznawcy przekształcili ludzką cywilizację na jego podobieństwo: zniesiono granice, żółty stał się uprzywilejowanym kolorem, utworzono rezerwaty przyrody wyłącznie do użytku bloba. Ludzka wola została podporządkowana jego decyzjom: w kwestiach takich jak kariera, miłość czy podróże ludzie kierują się jego zachowaniem na szalce Petriego. Wreszcie, dokładnie w nocy z 3 na 4 czerwca 2049 roku, wszystkie drogi zostają wyłożone agarowym żelem, a fragmenty bloba żyjące w ludzkich domach są gotowe, by połączyć się w globalną sieć myślącego śluzu. Okazuje się jednak, że to dopiero początek jego przygód:
Dziś, w dniu wielkiej fuzji, mam nadzieję, że wszystkie moje klony i ja połączymy się, by świętować mój triumf. Czekałem miliony lat, aby znaleźć idealnego gospodarza: Homo sapiens. Wystarczająco inteligentnego, by zbudować rakietę, lecz niewystarczająco bystrego, by zrozumieć mój makiaweliczny plan. Oplatając tę planetę swoją gigantyczną siecią, z fotoreceptorami skierowanymi ku niebu, z pewną trwogą kontempluję bezmiar wszechświata. Jest godzina 2:00, 4 czerwca 2049 roku. Z czterech stron świata, niczym fajerwerki, startują rakiety, niosąc na pokładach tysiące żółtych istot. Moje przygody dopiero się zaczynają.8
Blob, który przetrwał wszystkie wielkie wymierania i zdołał zawładnąć ludzką wyobraźnią, stanie się teraz zagrożeniem z kosmosu dla jakiejś innej planety. Dussutour bawi się w antropomorfizację boba, przypisując mu świadome intencje, ponieważ jest ona dla niej strategią generowania nowych pytań badawczych i nowych historii, które pozwalają spopularyzować wiedzę o nim. Ale jednocześnie są też strategią zaprzeczenia i unikania konfrontacji z realną grozą sytuacji, w której mamy do czynienia z inteligencją pozbawioną świadomości. Steven Shaviro w książce pod tytułem Discognition rozważa rozmaite formy czującej i inteligentnej nie-świadomości, przy czym wśród analizowanych przez niego przypadków tylko Physarum polycephalum jest realnie żyjącym organizmem, a nie wytworem fantastyki naukowej. Porównując śluzowca do kosmitów z powieści Petera Wattsa Ślepowidzenie, Shaviro spekuluje, że świadomość, którą wytworzyły ludzkie zwierzęta, stanowi zbędny luksus i ewolucyjny balast:
Pętle sprzężenia zwrotnego ewoluują, aby promować stabilne bicie serca, a następnie natrafiają na pokusę rytmu i muzyki. Podniecenie wywołane przez fraktalne obrazy, algorytmy używane do wyboru siedliska, przeradzają się w sztukę. Dreszcze, które kiedyś trzeba było zdobywać stopniowo poprzez poprawę kondycji fizycznej, można teraz uzyskać dzięki bezcelowej introspekcji. Estetyka wyłania się nieproszona z tryliona receptorów dopaminy, a system wykracza poza modelowanie organizmu. Zaczyna modelować sam proces modelowania. Zużywa coraz więcej zasobów obliczeniowych, grzęźnie w niekończącej się rekurencji i nieistotnych symulacjach. Podobnie jak pasożytnicze DNA, które gromadzi się w każdym naturalnym genomie, utrzymuje się, rozmnaża i nie produkuje nic poza samym sobą. Metaprocesy rozkwitają jak rak, budzą się i nazywają siebie „ja”.9
Według Shaviro, świadomość jest produktem ubocznym doświadczenia estetycznego, a nie bio-komputacji będących minimalną formą poznania, jak chcą filozofowie biologii: „zanim myśl stanie się poznawcza ‒ a tym bardziej świadoma – jest pierwotnie zjawiskiem afektywnym i estetycznym”10. Dla Shaviro modelem kontaktu z taką pierwotną formą myślenia są opisani przez Wattsa przybysze z innej planety będący wysoko zorganizowaną formą życia dysponującą zaawansowaną technologią, ale pozbawioną świadomości, która w skali kosmosu okazuje się zwykłą aberracją:
Mieliśmy szczęście (przynajmniej do tej pory) żyć w pewnego rodzaju ewolucyjnej prowincji, w której nie musieliśmy zmagać się z konkurencją ze strony nieświadomych, inteligentnych organizmów. Jednak gdy wyruszymy poza naszą planetę, możemy odkryć, że ewolucja we wszechświecie to nic innego jak niekończąca się proliferacja automatycznej, zorganizowanej złożoności, ogromna, jałowa maszyna Turinga pełna samoreplikujących się mechanizmów, które nigdy nie są świadome własnego istnienia.11
Czy Physarum polycephalum może pomóc nam przygotować się na kontakt z takimi formami życia? Shaviro próbuje spojrzeć z perspektywy nieredukującej go do bio-komputera lub antropocentrycznej projekcji, ale nie udziela odpowiedzi na to pytanie.
- 1. 19th Century Spaceman Tale Stirs Interest in Texas „Blob”, Washington Post, 26 maja 1973; ‘Blob’ Grows in Dallas; Housewife Is Puzzled, The New York Times z 30 maja 1973; Texas Scientists Think Backyard Blob Is Dead, The New York Times z 31 maja 1973.
- 2. The Blob, reż. Irvin S. Yeaworth Jr, 1958
- 3. Greg Grewell Colonizing the Universe: Science Fictions Then, Now, and in the (Imagined) Future, „Rocky Mountain Review of Language and Literature”, nr 2/2001, s. 25-47; John Rieder Colonialism and the Emergence of Science Fiction, Wesleyan University Press, 2008.
- 4. Toshiyuki Nakagaki Solving a Maze by True Slime Mold, „Seibutsu Butsuri” nr 41/2001, p. S3; Atsushi Tero, Ryo Kobayashi, et al. Physarum Solver: A Biologically Inspired Method of Road-Network Navigation, „Information and Material Flows in Complex Networks”, nr 1/2006, pp. 115-19; Atsushi Tero, Seiji Takagi, et al. Rules for Biologically Inspired Adaptive Network Design, „Science”, nr 5964/2010, s. 439-442.
- 5. Jordi Vallverdú, et al. Slime Mould: The Fundamental Mechanisms of Biological Cognition, „Biosystems”, nr 165/2018, s. 57.
- 6. Tamże, s. 64.
- 7. Audrey Dussutour, et al. „Amoeboid Organism Solves Complex Nutritional Challenges”, Proceedings of the National Academy of Sciences, nr 10/2010, s. 4607-11.
- 8. Audrey Dussutour, Simon Bailly Moi Le Blob, Humensis, 2022, s. 241.
- 9. Peter Watts Ślepowidzenie, przełożył Wojciech M. Próchniewicz, Wydawnictwo MAG, 2006, s. 206.
- 10. Steven Shaviro Discognition, Watkins Media, 2016, s. 109
- 11. Tamże, s. 102.

