Rozmowa z udziałem Agaty Dąbek, Karoliny Felberg-Pawłowskiej, Joanny Oparek, Mateusza Pakuły, Przemysława Pilarskiego i Ishbel Szatrawskiej
Rozmowa z udziałem Agaty Dąbek, Karoliny Felberg-Pawłowskiej, Joanny Oparek, Mateusza Pakuły, Przemysława Pilarskiego i Ishbel Szatrawskiej
1.
Wyjątkowo obrzydliwy był to czas: między Marcem 1968 a Grudniem 1970. W interesie sowieckiego imperium dyktatura ciemniaków odbierała Polakom nadzieje na godne życie. Nic albo nic – tytuł książki Tadeusza Konwickiego dobrze oddawał powszechne nastroje. Ale przecież nawet wtedy wielcy artyści potrafili nam ciemności rozjaśniać.
Włosy się wełniły, przylepiały się do twarzy. Na wewnętrznej stronie moich okularów zaschły drobne kropeczki. Świat wydawał się lepki. Stałam przy wyjściu z sali kinowej. Nerwowo grzebałam w torebce, szukając chusteczki. Dziewczyna idąca schodami w dół zatrzymała się przy mnie i wymówiła moje imię. Oderwałam się od poszukiwań i powiedziałam: Nadzia. Kiedy widywałam Nadzię wcześniej, zazwyczaj nie mogłam powstrzymać uśmiechu – ma przepiękne rude włosy, które zawsze widać z daleka. Tym razem od razu zajrzałam jej prosto w oczy. Nie chciało mi się uśmiechać.
Był dziewiąty listopada.
SOBCZAK: Czy coś się wam ostatnio szczególnie spodobało, jeśli chodzi o sztukę podejmującą tematy trans/ queer?
KONOPIELKO: Czy przykłady muszą pochodzić z polskiego kontekstu?
SOBCZAK: Nie.
CISZA
Badania nad nienormatywnością w operze rozwijają się prężnie od ponad trzech dekad.
Nadchodzi czas, kiedy zaczynają umierać znajomi. Myślałam, że to jeszcze rezultaty pandemii, ale minęło parę lat, a parada umarłych, do których właśnie miałam napisać czy zadzwonić, wcale się nie przerzedza, wprost przeciwnie. Uświadomiłam sobie w końcu, że to odchodzą moi rówieśnicy, może o parę lat starsi, a czasem nawet młodsi. Odchodzi nasze pokolenie.
Gdy oglądam łódzką premierę Dobrze ułożonego młodzieńca, czuję, że właśnie następuje przełom. W kolejnych miesiącach potwierdzają mi to bliskie osoby transpłciowe. „To spektakl stworzony dla mnie i o mnie” – mówi mój przyjaciel. Przedstawienie utwierdziło go w podjęciu decyzji o rozpoczęciu terapii hormonalnej. W postaci Eugeniusza, jego dumie, pewności siebie i złości na system, odbijają się doświadczenia polskiej osoby transmęskiej, która wreszcie może poczuć się reprezentowana na scenie.