Szłam do księgarni w zakątku Bullerbyn przez podwórko Niewinnych czarodziei. Pod blokiem Tadeusza Konwickiego dotarł do mnie dialog dwóch mężczyzn:
– Dobrze, że pana widzę. Jak pan sądzi: zostawić ten trzepak? Nie wiem… Dla dzieciaków chciałem, jeśli w ogóle...
Nie słyszałam dalszego ciągu rozmowy. Ale otoczył mnie wewnętrzny blask wspomnień i zelektryzowała nostalgia za czasem, kiedy granice mojego świata były dogmatyczne: pod blok, za blok i nad fontannę. Trzepaku!










