zrzut_ekranu_2026-04-15_110924.png

Prześlepienie
„To jest zepsute zdjęcie. Zdjęcie, na którym nic nie widać.” – pomyślałam, patrząc w wyświetlacz komórki. Chciałam uchwycić potęgę natury ścierającą się z potęgą myśli. Jest tutaj koło – mocarna ponadludzka siła, która pozwala nam żyć. Jest prostokąt – dowód istnienia myśli konstruktorskiej człowieka. Drzewa, polana i ludzie mają poświadczać, że świat składa się z kształtów, a nawet brył. W takim układzie trwa harmonia niedzielnego popołudnia. A co uchwyciłam? Bure kolory, bo to przednówek, rozmazany budynek, bo stał zbyt daleko i drzewo, które zasłaniało słońce, więc nie zarejestrowałam idealnego koła.
A potem przyjrzałam się fotografii. Po lewej wychodzi z kadru chłopak z rowerem: albo nie ma siły pedałować – więc oparty na kierownicy spaceruje, albo rower się zepsuł – więc troskliwie go prowadzi. W drugą stronę, raźnym krokiem, idzie dziewczyna. Wyciąga w marszu nogi, bo musi dotrzymać kroku kundelkowi. Jasna plama przed nią radośnie „pruje do przodu”, jak każdy pies spuszczony ze smyczy na niedzielnym spacerze po łąkach. Zwierzę ma dwie łapy przednie i dwa koła tylne.
Złapałam moment, kiedy potęga natury i potęga myśli uścisnęły sobie dłonie.
Piszę to, mając pełną świadomość, że potęgi rąk nie mają.

