zrzut_ekranu_2025-09-01_175405.png

Pamięć wody
To miejsce straszy tylko odrobinę: nabrzeże ze śladami przeszłości zabrane przez Bałtyk.
To materialny ślad jakiegoś końca. Teraz ruiny bazy wojskowej kolonizują młodzi poszukiwacze przygód i skarbów. Turyści gramolą się niepewnie po schodach, by strzelić atrakcyjne yo-selfie. Chłopcy przeskakują po dwa skorodowane trepy, by susem znaleźć się na dachu dającym niezły rozbieg do spektakularnego skoku w fale. Zanim zobaczę srebrzysty plusk, podziwiam wybuch entuzjazmu i choreografię zdobywcy szczytu, który nie wstydzi się ani nieharmonijnych wyrzutów rąk, ani nóg wędrujących w ślad za dłońmi. Z ulgą wypuszczam przetrzymane powietrze, gdy obie rozochocone zabawą głowy w końcu wypływają zza węgła. Myślę: jest nadzieja dla nas w tym młodym zapale i wspólnocie zgodnej zabawy. Świat da się jeszcze naprawić.
Lekko zasapani chłopcy wychodzą na brzeg. Chwilę później stoją już ubrani i gotowi do dalszej eksploracji. Rozpoznaję ich kurtki. Pół godziny wcześniej widziałam je na trawniku przed panelakiem w dzielnicy Karosta. Jeden chłopiec przyduszał drugiego i okładał go niewprawną pięścią po twarzy; drugi – kulił się pod naporem agresora, próbował rozluźnić uścisk. Kilka metrów dalej kobieta targała siatki ze sklepu wpatrzona w płyty chodnikowe, żeby się nie potknąć. „Klasyczna solówa” – usłyszałam wtedy z siedzenia obok.
Wracając do Bałtyku – piękny i ciepły

