Przedstawienia

Spektakl Smaki, Fot. własność Fundacji Sztuki Baletowej
Hanna Raszewska-Kursa

„Musimy mieć wytrwałość i ponad wszystko wiarę w siebie. Musimy być pewne, że mamy do czegoś talent…” Karteczka z tą wypowiedzią, podpisaną nazwiskiem Marii Curie-Skłodowskiej, wisi na drzwiach szatni w Prywatnej Szkole Baletowej w Bielsku-Białej. Dlaczego to ważne i czego dodatkowo może być metaforą, spróbuję uchwycić w relacji z mojego pobytu w „małym Wiedniu” w dniach 7-9 lipca 2026 roku, kiedy to uczestniczyłam w Konferencji Tańca Lato BBaletowe, odbywającej się w ramach programu Polska Stolica Kultury 2026.

 

Aleksy Jakubiec

Jan Englert, były dyrektor Teatru Narodowego w Warszawie, zdecydował, że pożegna się ze stołeczną sceną, wystawiając Hamleta Williama Shakespeare’a, a do głównej roli zatrudni młodego studenta warszawskiej Akademii Teatralnej Hugo Tarresa. Englert nie mógł się spodziewać, że jego ostatni dyrektorski spektakl rozpocznie lawinę adaptacji i inscenizacji dramatu Shakespeare’a, która przejmie uwagę publiczności w drugiej połowie sezonu 2025/2026.

Adrianna Łakomiak

Praca z dziełem tak głęboko zakorzenionym w kulturze wizualnej jak Requiem dla snu jest ogromnym wyzwaniem. Twórcy spektaklu zapowiadają w opisie, że podstawą adaptacji jest książka autorstwa Huberta Selby’ego z 1978 roku. Po polsku, w tłumaczeniu Elżbiety Gałązki-Salamon, powieść ukazała się w niewielkim nakładzie dopiero w 2010 roku, a więc dziesięć lat po premierze głośnego filmu Darrena Aronofskiego.

Kinga Senczyk

W 1983 roku w Brukseli Anne Teresa De Keersmaeker – młoda choreografka świeżo po studiach tanecznych w Belgii i Stanach Zjednoczonych – zakłada swój zespół Rosas. Pracują w tym czasie nad pierwszym wspólnym spektaklem Rosas danst Rosas (Rosas tańczą Rosas), który stał się ich znakiem rozpoznawczym i położył podwaliny pod unikalny styl tańca i choreografii, dziś rozpoznawalny na całym świecie. Ten spektakl jest grany niemal nieprzerwanie od ponad czterdziestu lat.

Anna Pajęcka

Wokulski (Marcin Bosak) nie jest tu kupcem, lecz właścicielem muzeum, w którym pokazuje się między innymi prace inspirowane doświadczeniem wojny. Doktor Szuman (Waldemar Barwiński), do którego bohater Prusa czasem przychodzi, by się zwierzyć, nie jest już badaczem, ale artystą: z kobiecych włosów przywiezionych z regionów ogarniętych wojną tworzy dzieło, które raz po raz wyczesuje z niemal nabożną pieczołowitością. Ma łysą, wytatuowaną głowę i całą swoją postawą ucieleśnia figurę niezależnego artysty z wielkomiejskich wyobrażeń.

Szymon Golec

Kopista Bartleby Hermana Melville’a to nowela, która może umknąć radarowi tych, którzy twórczości pisarzy przyglądają się przede wszystkim przez pryzmat wielkich powieści. Melville funkcjonuje przecież głównie jako autor Moby Dicka. Ja z kolei znam go najlepiej z Oszusta i Billy’ego Budda. O Bartlebym słyszałem tyle, że jego „wolałbym nie” zyskało status skrzydlatych słów, a postać kopisty przechodziła różne wcielenia (najciekawszym jest komputer HAL9000 z Odysei Kosmicznej!).

Agata Pyzik

Za łatwo w dzisiejszych czasach odbieramy sobie prawo do lubienia czegoś i ja, proszę państwa, uczynić tego z dziełem Joachima Triera nie zamierzam.

 

Aleksy Jakubiec

Przestrzeń ograniczona jest wielkimi zepsutymi zębami nadkruszonymi przez próchnicę. W niektórych dziurach umieszczono telewizory plazmowe. Na środku, na wielkim języku, zbudowanym z piankowych pufów siedzi Hal Incandenza (Hugo Tarres). Na scenę przez wysunięty segment przednich zębów wchodzi Gigarektor Akademii Tenisowej (Henryk Simon) i  bez litości strofuje młodego studenta. Mówi mu, że jeśli dostanie się na uczelnię tylko ze względu na osiągnięcia sportowe, a nie naukowe, to tak, jakby ktoś wykorzystał jego ciało.

Zuzanna Piekarska

Na spektaklu Ciało i krew albo niewypowiedziane w reżyserii Iwony Kempy siedzę w tym samym miejscu, co na jej Szczelinach istnienia dwa lata wcześniej – w pierwszym rzędzie, na samym skraju widowni, po prawej. Ogarnia mnie uczucie déja-vu.