Czy ktoś w końcu powie, że te mistrzostwa piłki nożnej to kiepski teatr?! Te półprzytomne tłumy, te napuszone reklamy, ten ciągły narzucany mus oglądania, jak ktoś uniósł nogę albo jaką zrobił minę. Co gorsza dotyczy to nie tylko zawodników – a może halabardników, z całym szacunkiem dla tych ostatnich – ale też lekko już spasionych działaczy. Ktoś w moim lokalnym sklepie skomentował krótko: jaja.
Magdalena Środa („Gazeta Wyborcza” z 27 czerwca 2018) napisała: „sukcesy sportowe mają przełożenie na wsparcie dla rządzących niezależnie od tego, że między kopaniem piłki a ekonomią czy... czytaj więcej



