Jedna z moich pierwszych prac była podobna do tej, jaką wykonuje bohaterka Goryczy Anny Zawadzkiej: pomoc ogrodnika, płaca osiem złotych za godzinę na rękę, żadnej umowy, lato po maturach, ręce pocięte kolcami berberysów. Nie wyemigrowałam do Berlina, nigdy nie wyjechałam na dłużej nigdzie, wydawało mi się, że jestem na to zbyt głupia. Pracowałam w Polsce, w małym mieście, z którego pochodzę.










