miasto

Wychowałem się na peryferiach Warszawy. Na początku lat dziewięćdziesiątych na pole kapusty było bliżej niż na pętlę autobusu, a na bazarek dalej niż do krawędzi lasu. Ulice łączące blokowiska nie miały może szerokich szos, ale zaprojektowane były perspektywicznie z takim właśnie zamysłem; dziś dzielnicę przecinają czterojezdniowe dwupasmówki, a za pasem zieleni biegną tam szerokie drogi rowerowe i wygodne chodniki.

Łaziłem. Łaziłem i robiłem zdjęcia komórką komórkom, badylom, cegłom i odbojnikom, które dziś odbijają tylko światło i krople deszczu, wszystkim budynkom z medalami za wytrwałość: „Grozi zawaleniem”, „Spadające tynki”, „Przeznaczony do rozbiórki”, „Niebezpieczeństwo”.

Z kolektywem Centrala – Małgorzatą Kuciewicz i Simone De Iacobis – rozmawia Anna Majewska

W letnie popołudnie pocą się ludzkie skóry i skórki liści. W miastach, w rezerwatach ludzi, stworzonych dla nas, jako kryjówki przed wszystkim, co niesie przyroda. Nadmiary słońca, deszczu, śniegu, liści, błota, suche kamienie, pustka, nierówne powierzchnie i brud – tego nie chcemy w mieście. Ale przyroda i tak wciąż tu działa i to w jedynym możliwym dla siebie stanie, to znaczy bez kontroli człowieka. I tak na przykład rok w rok, latem lepki gorąc zalewa ulice, szczeliny i szare ściany.

Z Justyną Dziedziejko i Marcinem Maraszkiem rozmawia Magda Mosiewicz

Działka to idealne rozwiązanie na wakacje w mieście. Po nieoczywistych i niebezpiecznych rejonach działek i praktyk działkowiczów oprowadzą nas autorzy i autorki numeru: