zrzut_ekranu_2026-06-01_110341.png

Płomyczek gniewu
Zimno, szaro, choć majowo. Przeskakuję przez kałuże na mniej uczęszczanej alejce Ogrodu Saskiego. Patrzę: śmieszy pies z uszami, mokrymi jak moje. Widzę: Maria siedzi na cokole.
Nie przyszłam tu przypadkowo. Hanna Ożogowska w Głowie na tranzystorach, którą czytam teraz z córką, wspomina akcję dwutygodnika„Płomyczek” z 1966 roku. Dzieci w całej Polsce oddawały skrzętnie składane złotówki i grosiki, by Maria Konopnicka miała, godną wagi sierotki Marysi dla wielopokoleniowej wyobraźni dziecięcej, oprawę. Zaglądam do „Płomyczka”(nr 10/1966):
W ciągu pięciu lat napływały od Was drobne i większe wpłaty na budowę pomnika, z których uzbierała się wielka suma 592 238 zł 94 gr. Pozwoliło to na wykonanie rzeźby ze szlachetnego dolnośląskiego granitu. (...) Serdecznie dziękujemy wszystkim Szkołom, Klasom, Drużynom Harcerskim, Świetlicom, Przedszkolom, Domom Dziecka i tysiącom indywidualnych Czytelników „Płomyczka”.
Czytam w Wikipedii, że pomnik wykonano z sejnitu, często mylonego z granitem. Zagłębiam się w „Płomyczku”:
A kiedy będziecie już dorośli, przyjemnie Wam będzie wspomnieć – jak piszą dzieci ze szkoły w Srebrzyszczach – że i Wasze złotówki przyczyniły się do powstania tego dzieła.
Dorośli podaję współrzędne celu: Ogród Saski, boczne wejście od Senatorskiej. Obok pustostanu i budynku gospodarczego szkoły, na wprost polany, wygląda zza krzaka, za Wasze pieniądze wyrzeźbiona w dolnośląskim granicie, poetka.
Oto zadanie, zapraszam: popularny lizak „Kogutek” w 1965 roku kosztował niecałą złotówkę, przyjmijmy: 0,94 groszy. Ile Kogutków nie zostało kupionych w latach 1961-1966?
Zadanie dla chętnych: Ile radości, przyjemności i błogiego uczucia Dyzia, który leży na łące i marzy, spisano na nieodzyskiwalne straty?

