Teatr Powszechny w Warszawie

„To nie był symbol ani metafora” – mówi o projekcie posadzenia w Kassel siedmiu tysięcy dębów Joseph Beyus, jeden z bohaterów spektaklu Martwa natura w reżyserii Agnieszki Jakimiak. Tłumaczy, że dębów powinno być właściwie siedem miliardów: jeden dąb na każdego człowieka żyjącego obecnie na Ziemi. 

Początkowo Jakub Skrzywanek miał realizować w Teatrze Powszechnym Dzieje grzechu na podstawie powieści Stefana Żeromskiego, które jako pierwszy na scenę przeniósł Leon Schiller w 1926 roku, i których pierwszą ekranizację wyreżyserował piętnaście lat wcześniej Antoni Bednarczyk. Schiller zresztą, jak udowadnia Krystyna Duniec w książce Dwudziestolecie. Przedstawienia 

Nie myśl nawet przez chwilę, że materialne efekty pragnienia i wyobrażania sobie nie istnieją. 

Wirtualne cząstki eksperymentują z nie/możliwościami nie/bycia.

MAJEWSKA: Bardzo czekałam na ten spektakl, bo brakuje mi w teatrze świadomie realizowanych strategii spekulatywnych, czyli takich, które poszerzają wyobraźnię polityczną. Opis Radia Mariia to właśnie obiecywał. Użyte w nim sformułowanie „radykalna wyobraźnia” odebrałam jako deklarację, że twórczynie będą szukać alternatywnych strategii politycznego działania, które są możliwe, chociaż obecnie wydają się nam nieprawdopodobne. Dlatego byłam strasznie rozczarowana, kiedy wyszłam z teatru.

„Zaiste ich retoryka była aż nazbyt parciana”
Zbigniew Herbert Potęga smaku

     „Ten spektakl nie jest metaforą”
Michał Zadara w rozmowie w „Dialogu” 

 

Rzecz dzieje się w scenografii raczej zachowawczej – na ścianie dywan, przed nim przezroczyste akwarium-trumna-piekarnik, w którym za chwilę spocznie ciało dziewczyny, gotowe do konsumpcji. Pośrodku wisi ikona, na prawo stół, obok niego dwa ekrany. Jesteśmy w dziewiętnastowiecznej Rosji, zaraz rozpocznie się sceniczna podróż-wiwisekcja rosyjskiej duszy, a przestrzeń już na starcie podpowiada, że nowoczesność się tu raczej nie przyjmie. Podekscytowana Nastia, w tej roli Darya Novik, szykuje się do świętowania swoich szesnastych urodzin, podczas których ma wydarzyć się wielka rzecz.

Byłaś nominowana do Paszportu Polityki (bez Mateusza Atmana), nagrody, bądź co bądź, arbitralnie wyznaczającej prestiż i pewne hierarchie. Z kolei ciebie i pozostałych nominowanych – Michała Buszewicza i Jakuba Skrzywanka – można raczej kojarzyć z próbami dekonstrukcji kanonu i skostniałych struktur. Jak się w tym odnajdujesz?

Paweł Łysak zrobił spektakl o Pawle Łysaku. Wiśniowy sad wystawiał już wcześniej dwukrotnie: w 1997 w Teatrze im. Osterwy w Lublinie i w 2013 na koniec swojej dyrektorskiej kadencji w Teatrze Polskim im. Konieczki w Bydgoszczy. Ten gest ponowił i tym razem, na odchodnym z Teatru Powszechnego, upatrzywszy sobie tę historię jako tekst pożegnalny, jako laurkę dla tego, co utracone, jako rozliczenie z samym sobą i słabościami otoczenia. Nie wziął przy tym pod uwagę własnej słabości, jaką okazał się – delikatnie mówiąc – brak wyczucia.

Jan Englert, były dyrektor Teatru Narodowego w Warszawie, zdecydował, że pożegna się ze stołeczną sceną, wystawiając Hamleta Williama Shakespeare’a, a do głównej roli zatrudni młodego studenta warszawskiej Akademii Teatralnej Hugo Tarresa. Englert nie mógł się spodziewać, że jego ostatni dyrektorski spektakl rozpocznie lawinę adaptacji i inscenizacji dramatu Shakespeare’a, która przejmie uwagę publiczności w drugiej połowie sezonu 2025/2026.

  •