zrzut_ekranu_2026-01-26_155837.png

"Niekończący się sierpień. Antologia nowego dramatu białoruskiego", Agencja Dramatu i Teatru ADiT, koncepcja, wybór tekstów i redakcja: Irina Lappo, Henryk Mazurkiewicz, fot. Seti Ozimek; projekt okładki: Maja Zagórska.

Ochraniacze na dłonie, okularki pływackie

Piotr Olkusz
W numerach
26 sty, 2026
Grudzień
2025
12 (826)

NIEKOŃCZĄCY SIĘ SIERPIEŃ. ANTOLOGIA NOWEGO DRAMATU BIAŁORUSKIEGO
W grudniowym numerze z 2020 roku „Dialog” opublikował rozmowę Iriny Lappo, Henryka Mazurkiewicza i Andrieja Moskwina zatytułowaną Dojrzało. Dojrzało, w Białorusi, niezadowolenie z rządów Łukaszenki. Dojrzało oburzenie korupcją. Dojrzało doświadczenie wspólnoty, która postanowiła stawić czoło reżymowi. Zapalnikiem były niedające się w żaden sposób ukryć fałszerstwa z wyborów prezydenckich 9 sierpnia, które wyciągnęły na ulice tego kraju trudne do policzenia tłumy. Protesty, mimo krwawych prób ich stłumienia, trwały miesiącami, czego najmniejszym z dowodów była także ta grudniowa rozmowa z „Dialogu”: „Myślę, że to się już nie skończy” – mówiła wówczas Irina Lappo. „Nie ma już odwrotu od procesu, który się zaczął.” Skończyło się? W 2022 roku białoruski autor o pseudonimie ex_son, pisał w dramacie SEXTILIS (Dialogi sierpnia):

Sierpień już nigdy się nie skończy, nie odwrócimy tej kartki, w każdym rozumieniu tego zdania. Sierpień zostanie z nami na zawsze. Sierpień to udar słoneczny dla każdego. Musimy szukać dachu, który schroni nas przed palącym sierpniowym słońcem […] i zastanawiać się, jak się wszyscy pod nim zmieścimy.

„Niekończący się sierpień” to metafora, która dała tytuł świeżej antologii dramatu białoruskiego przygotowanej przez Irinę Lappo i Henryka Mazurkiewicza we współpracy z Agencją Dramatu i Teatru1. Jej tytuł jest parafrazą słów z cytowanego dramatu i stał się też tytułem całego białoruskiego działu w tym numerze „Dialogu”. A to dlatego, że „Sierpień już nigdy się nie skończy, nie odwrócimy tej kartki”.

Sześć sztuk z tego tomu – wszystkie napisano w tracie niekończącego się sierpnia – to oczywiście opowieść o konkretnym świecie i z konkretnym, wolnościowym, przesłaniem. Ale uderza również to, jak zostały napisane.

A zostały napisane językiem zupełnej bezpośredniości. Bez zabawy w aluzję czy realizowania wyuczonych formuł o potrzebie oddania głosu dwóm stronom, najlepiej w kolorze ponadczasowości. W polskim teatrze ta dyskusja – mówić ze sceny wprost czy „uniwersalnie”? – rozpoczęła się jakieś dwadzieścia lat temu, szybko zapewniając miejsce utworom, które nie owijały w bawełnę. Zresztą nie jest wielkim odkryciem, gdy zauważymy, że podobna zmiana – kategoryzowana niekiedy jako akceptacja „niemieckiego języka dramatycznego” – stała się udziałem większości krajów postkomunistycznych.

Na uboczu – dobrze wiedzą o tym czytelniczki i czytelnicy „Dialogu – pozostawały dramaturgie nie tylko Rosji, ale i części byłych republik, w tym właśnie Białorusi. Wydawać by się mogło, że działo się tak wskutek reżymowego zamordyzmu, ale przecież byłoby to uproszczenie. Ukraina nie miała Łukaszenki, a nieowijanie w bawełnę weszło do jej dramatu pełną parą dopiero po pełnoskalowej inwazji. W Białorusi, jak się wydaje, stało się to właśnie wskutek wydarzeń sierpnia 2020. W obu krajach tej zmianie towarzyszyła waloryzacja języków narodowych, co – może i tylko symbolicznie, ale jednak – pokazuje, jak bardzo ideał sztuki uniwersalnej, niezniżającej się do poziomu codziennych decyzji, podobnie jak język był – posiłkuję się tu refleksją Ewy Thomson2 – narzędziem rosyjskiej kolonizacji.

A zatem, choć – jak zauważa w kapitalnym eseju kończącym antologię Irina Lappo – niektórzy pisarze białoruscy, wskutek działań aparatu opresji, znów „rozwijają umiejętności mówienia językiem ezopowym”, to jednak – wydaje się – białoruski teatr i dramat jest już gdzie indziej. Daleko od rosyjskiego soft power uniwersalizujących mędrców zatroskanych losami świata, niewskazujących broń Boże palcem morderców. Od tych wszystkich Czechowów i Dostojewskich oraz innych librecistów łabędzich jezior i śpiących królewien. Białoruski teatr dziś to aktorzy Narodowego Teatru Akademickiego im. Kupały, którzy w dwudziestym roku otwarcie sprzeciwili się reżymowi, pociągając za sobą zespoły kolejnych scen, a obecnie – jako emigranci i pod szyldem „Wolni Kupałowcy” – zadają pytanie o to, czym jest naprawdę białoruski wolny teatr. I dla nich kwestia mówienia bez przenośni jest po prostu kluczowa.

Wiktoria Kowal, w dramacie Pół roku, nie zadaje eskapistycznych pytań o to, czy mając za sąsiada Rosję można być demokratycznym krajem (a łatwo można by sobie taki dramat wyobrazić: tu fortepian, tam kanapa, w tle sad i wynurzenia o tym, że są różne typy ludzkiej wolności). Pisze wprost, że wybory sfałszowano i strona po stronie opisuje, jak to zrobiono. Autor sztuki SEXTILIS (Dialogi sierpnia) nie bawi się w patetyzowanie wolności – wylicza zwykłe rzeczy, których Białorusin nie może posiadać, bo zostanie uznany za terrorystę: „Kaski motocyklowe i rowerowe, nagolenniki piłkarskie, zestawy ochraniaczy na rolki i desorolki, rękawiczki rowerowe, ochraniacze na dłonie i na kolana, ochraniacze krocza, okularki pływackie” (s. 75). Siergiej Girit (Morze Krystyny) nie pisze o romantycznych ideałach – przypomina sprawy fundamentalne, że codzienne gesty budują opór albo zmieniają świat. Politykę Łukaszenki nazywa zaś wprost: „Najprawdziwszy faszyzm… W samym centrum Europy” (s. 172). Hanna Komar (To jest bowiem ciało moje) może i mogła by kazać snuć swojej bohaterce opowieść o romantycznej walce powinności z lękiem w samotności więziennej celi: woli jednak, by ta opowiadała, jak łamie się jej ciało, by wyliczała, co i jak odmawia posłuszeństwa. W sztuce Szaszłyki anonimowy autor przywołuje zaskakująco realistyczne rozmowy, w których nie padają żadne złote myśli, żadne cytaty do wynotowania i wpisania do pamiętnika. Jest za to mnóstwo konkretów o codziennym życiu w kraju Łukaszenki. I jest też – szalenie ciekawa – próba opisania oczekiwań obcych wobec Białorusinów oraz Białorusinów wobec samych siebie w kontekście wojny w Ukrainie. Julia Cimafiejewa (Ekstremiści), choć bohaterami swojej sztuki czyni muzyków i poetkę (zapowiada się więc podniośle), to pokazuje, jak ważne jest, by rzeczywistość móc nazwać precyzyjnie. Walka jej postaci z więziennym cenzorem – o słowa i wyrażenia – jest i tu walką o kwestie podstawowe i codzienne.

Henryk Mazurkiewicz, we wstępie do antologii, nazywa to „polifonicznym świadectwem” i trudno o lepsze określenie. Autorzy i autorki świadczą, niemal w Ricoeurowski sposób: ich świadectwo jest konkretną aktywnością, zanurzoną w rzeczywistości własnej przemiany, domagającej się przemiany innych. Nie są wyabstrahowanymi konstruktami, ilustracjami idei czy metaforami. Są tu i teraz. Zmieniają się z jasnego powodu i w jasnym celu. Nierzadko bardzo przyziemnym. Łączy ich – jak ponownie zauważa Henryk Mazurkiewicz – wspólnota losu, ale nie pozbawia to ich w żaden sposób podmiotowości.

Podobno Diderot mawiał, że nie chodzi mu tylko o to, by pisano dramaty o postaciach nieobecnych dotąd na scenie – o szewcach czy stajennych. Mówił, że ma to być konkretny szewc czy konkretny stajenny. W osiemnastowiecznej poetyce na pewno znaczyło to co innego niż dziś, ale kierunek marszu białoruskich dramatopisarzy i pisarek jest podobny. W ich teatrze spotkamy konkretnego człowieka. Choć przecież sierpień 2020 się skończył w ogóle, to dla konkretnych ludzi on trwa. Łukaszenka dekretem tego nie zmieni.

  • 1. Irina Lappo i Henryk Mazurkiewicz (Koncepcja, wybór tekstów i redakcja) Niekończący się sierpień. Antologia nowego dramatu białoruskiego, Agencja Dramatu i Teatru ADiT, Warszawa 2025. Wydanie antologii zostało dofinansowane przez Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w ramach programu Literatura 2025. Publikacja stała się możliwa dzięki Fundacji „Za Wolność Waszą i Naszą”.
  • 2. Ewa Thompson Trubadurzy imperium. Literatura rosyjska i kolonializm, Universitas, Kraków 2000.

Udostępnij

Piotr Olkusz

W zespole redakcyjnym „Dialogu” od roku 2009. Z wykształcenia teatrolog i romanista. Zajmuje się przede wszystkim teatrem francuskim, instytucjonalnymi uwarunkowaniami estetyki teatralnej, rozwojem idei teatru popularnego, a także osiemnastym wiekiem w teatrze i narodzinami nowoczesności. Tłumaczył teksty teoretyczne i literackie (w tym sztuki teatralne). Wykłada w Instytucie Kultury Współczesnej Uniwersytetu Łódzkiego, jest także recenzentem portalu teatralny.pl.