Laudacja Justyny Jaworskiej dla Doroty Buchwald i zespołu Instytutu Teatralnego, laureatów tegorocznego Kamyka Puzyny, była w trybie przypuszczającym: co by powiedział Puzyna? Czego by gratulował? Z czego by się cieszył, a z czego smucił? Podziękowanie Doroty Buchwald było w czasie przeszłym – czasie opowieści o mobilizacji środowiska teatralnego w obronie Instytutu, czasie wspomnień i podsumowań. Ale pocapstrzykowe rozmowy operowały na nowo czasem przyszłym: tym czasem, który dla teatru Instytut oswajał przez ostatnie, bez mała, szesnaście lat.










