Kiedy trzynaście lat temu na scenie Teatru Polskiego Marzena Sadocha i Michał Kmiecik przygotowali performans zatytułowany Czy pan to będzie czytał na stałe?, spektakl-protest skierowany wobec nierozumiejących potrzeb instytucji kultury urzędników i polityków, adresata padających ze sceny zarzutów reprezentował na widowni Radosław Mołoń, dolnośląski marszałek. Mógł nie czytać kontekstów i nie wiedzieć, że słowa, które ze sceny kierował do niego Jakub Giel




