Teatr Powszechny w Łodzi

„Coś mi tu nie gra”. To zdanie powtarza się we Wracaj niczym leitmotiv. Tymczasem w przedstawieniu Anny Augustynowicz nieustępliwe, zmieniające się rytmicznie stukanie stwarza akustyczną przestrzeń dla niewidocznego, a głównego bohatera, jakim jest język. Dramat Przemysława Pilarskiego cechują gra słów, powykręcane powiedzonka i niedopowiedzenia, które sugerują, podpowiadają, ale mało co dookreślają. Jednocześnie naprawdę coś nie gra.

Dziś w łódzkim Powszechnym siedemdziesiąta premiera wyreżyserowana społecznie (informuje pogrubieniem plakat) przez dyrektorkę sceny. Pierwszą taką społeczną aktywność dyrektorka podjęła w 2005 i od tej pory jej teatr regularnie i na wiele sposobów komunikuje światu, że na jego czele stoi społeczniczka, która – cytuję za stroną Powszechnego – „z tytułu tych realizacji nie otrzymuje żadnego honorarium”, bo przecież – znów pogrubienie – reżyseruje społecznie.

Szanowny Panie,

Odnoszę się do Pana wpisu Społeczniczka na afiszu opublikowanego na stronie internetowej „Dialogu”.