Paweł Soszyński

Kiedy nad Kansas nadciąga tornado i trąba powietrzna porywa Dorotkę i jej psa Toto, by zanieść ich do ukwieconej, zalanej słońcem, czarodziejskiej krainy, Dorotka rozglądając się wokoło, mówi zdumiona: „Toto, chyba nie jesteśmy już w Kansas”. W filmie Czarnoksiężnik z krainy Oz z 1939 roku wrażenie jest tym większe, że czarno-biały świat Kansas zamienia się raptownie w nasycony barwami świat Technicoloru. Tę technologię stosowano bowiem po raz pierwszy na większą skalę właśnie w takich jak ten musicalach.

W spektaklu pada deklaracja: „Jeśli chodzi o temat – nie, nie będzie u nas ani Lecha Wałęsy, ani Leszka Balcerowicza, ani Lecha czy Jarosława Kaczyńskich. O dziwo, do minimum ograniczono także kwestie polityczne. U nas będą zwykli ludzie i ich popkulturowe promyczki szczęścia”. I rzeczywiście – nie ma Wałęsy ani Balcerowicza. Z polityków jest grany przez Michała Koselę Człowiek z Teczką, który jako żywo przypomina Stana Tymińskiego. Jednak nawet on nie mówi o polityce, a jedynie snuje teorie spiskowe na temat Józefa Tkaczuka.

Umarł Paweł Soszyński, wspaniały człowiek i cudowny redaktor. Był rok wyżej na studiach, ale wtedy nie śmiałem zagadać. Wówczas obiecujący literat, publikował w „Lampie” i wydawał własne rzeczy. Tak naprawdę poznaliśmy się kilka lat później – zaprosił mnie do pisania dla „Dwutygodnika”. W tej branży chyba już bardziej się nie da.