15_115_x_84_kolor.jpg

Noel Langley, Florence Ryerson, Edgar Allan Wool „Czarnoksiężnik z Oz”, reż. Victor Fleming, Prod. USA 1939 (kadr z filmu)

Nie jesteśmy w Kansas, czyli geje tłumaczą nam świat

Joanna Krakowska
W numerach
Październik
2018
10 (743)

Kiedy nad Kansas nadciąga tornado i trąba powietrzna porywa Dorotkę i jej psa Toto, by zanieść ich do ukwieconej, zalanej słońcem, czarodziejskiej krainy, Dorotka rozglądając się wokoło, mówi zdumiona: „Toto, chyba nie jesteśmy już w Kansas”. W filmie Czarnoksiężnik z krainy Oz z 1939 roku wrażenie jest tym większe, że czarno-biały świat Kansas zamienia się raptownie w nasycony barwami świat Technicoloru. Tę technologię stosowano bowiem po raz pierwszy na większą skalę właśnie w takich jak ten musicalach. Kolory są tu szczególnie ważne, bo przecież Dorotka, czyli Judy Garland, śpiewa na początku filmu, że chciałaby znaleźć się „gdzieś ponad tęczą”, gdzie marzenia się spełniają, a zmartwienia topnieją.

I kto by pomyślał, że wszystko, nie tylko tęcza i Judy Garland, ale cała kraina Oz z książek dla dzieci Lymana Franka Bauma i z legendarnego muzycznego filmu wyprodukowanego przez Metro-Goldwyn-Mayer, należy do mitologii LGBT, tworzy kody gejowskiej kultury, ba, jest uznawana za paradygmat gejowskiego raju, a słowami „nie jesteś już w Kansas” zawsze można powitać wchodzących do gejowskiego baru. Oczywiście, niekoniecznie w Polsce. Czarnoksiężnik z krainy Oz mimo wielu polskich wydań nie należy u nas do ścisłego kanonu literatury dziecięcej, nie wydano nawet wszystkich książek z tego cyklu. W polskiej telewizji nie wyświetlano też nigdy rytualnie, tak jak w Ameryce, filmu z Judy Garland raz do roku, w czasie świąt. Chociaż więc stwierdzenia, że Judy Garland jest „gejowską ikoną”, a Somewhere Over the Rainbow – „gejowskim hymnem” zapewne i u nas nikogo nie zdziwią, to historia Dorotki i jej przyjaciół w drodze do Szmaragdowego Grodu nie porusza chyba w polskich homoseksualnych sercach szczególnie czułych strun. Choć, kto wie?

„Wpadłem na Krainę Oz i zaczęło mi się to układać, obraz po obrazie” 1 – mówi Paweł Soszyński w rozmowie z Justyną Jaworską o swojej sztuce Teo, kabaretowo-tragicznej, eschatologiczno-erotycznej, gejowskiej, kampowej, drag dramie. 2

„Miłość homoseksualistów do Oz to rozkoszna tajemnica, o której nic nie wie heteroseksualne społeczeństwo, podczas gdy wielu gejów używa tej metafory jako znaku przynależności do elitarnego klubu” 3 – pisze Dee Michel, który postanowił odcyfrować tę i inne metafory spod znaku Oz w sposób nietypowy dla badacza kultury. Rozpisał bowiem ankietę wśród anglojęzycznych gejów, z prośbą, by odpowiedzieli na szereg szczegółowych pytań i opisali swoje doświadczenia z książką lub filmem Czarnoksiężnik z krainy Oz, pod takim jednak warunkiem, że są co najmniej średnio entuzjastycznie do nich nastawieni. Przy czym jako wyraz wielkiego entuzjazmu Dee Michel rozumie kolekcjonowanie pamiątek lub przynależność do klubu fanów Oz; jako wyraz zwykłego entuzjazmu – posiadanie magnesu (lub dwóch magnesów) na lodówce; a do uznania respondenta za średniego entuzjastę wystarczy mu kilkakrotne w ciągu ostatnich lat obejrzenie filmu. Na podstawie stu dziewięciu ankiet wypełnionych przez gejów w wieku od dziewiętnastu do siedemdziesięciu kilku lat, Dee Michel pokazuje, że kult Oz – nieraz ku zaskoczeniu samych zainteresowanych – jest dla „osób pochodzenia gejowskiego” typowy, czy wręcz stereotypowy.

Ponad tęczą

Mitologia Czarnoksiężnika z krainy Oz to jednak coś znacznie więcej niż obiegowe wierzenia na temat związków tęczowej flagi z balladą Somewhere Over the Rainbow, czy kultu Judy Garland z zamieszkami w barze Stonewall, które dały początek zorganizowanemu ruchowi LGBT. Nie jest zresztą prawdą, że tęcza została uznana za symbol gejowskiej dumy ze względu na tę piosenkę, tak jak nie jest prawdą, że rozruchy wybuchły akurat w dniu pogrzebu Judy Garland z powodu rozpaczy homoseksualistów po jej śmierci. I w dodatku wcale nie miłość do Judy Garland jest podwaliną kultu gejów dla krainy Oz.

Jeśli chodzi o tęczową flagę, to została zaprojektowana na Paradę Dnia Wolności Gejowskiej w San Francisco w 1978 roku przez Gilberta Bakera z myślą o wielokolorowej różnorodności środowiska LGBT. Baker nie inspirował się piosenką z musicalu, bo ciągnęło go raczej w stronę psychodelicznego rocka, ale oczywiście związek piosenki z flagą ustanowiony post factum dobrze się przyjął. Podobnie jak symboliczne, choć przypadkowe, połączenie śmierci gejowskiej ikony z buntem w Stonewall. Jedno i drugie skojarzenie jest tak udane, że można w nie wierzyć.

Co zaś do Judy Garland, to stała się kultową postacią dla homoseksualistów dopiero w latach pięćdziesiątych, kiedy wyrzucona przez wytwórnię, zaczęła koncertować, a jej koncerty zyskały niezwykłą popularność wśród gejów, którzy rozpoznawali w jej osobistych zmaganiach odbicie własnych problemów. Żywiołowe uczestnictwo w koncertach Judy Garland sprawiło też, że stali się widzialni dla siebie nawzajem, co pozwoliło im myśleć o sobie w kategoriach społeczności. Ale źródeł ich uwielbienia dla krainy Oz i jej bohaterów trzeba szukać gdzie indziej.

Zwłaszcza że upodobanie do książki i filmu wśród homoseksualnych mężczyzn w świecie anglosaskim nie jest bynajmniej zapośredniczone, nie wynika z nacisku środowiskowego, z potrzeby grupowej identyfikacji czy swoistego wtajemniczenia, co jest gejowskie, a co nie. Jak dowodzi Dee Michel na podstawie przeprowadzonych ankiet, niektórzy ankietowani nie zdawali sobie nawet sprawy z ugruntowanego związku Oz z gejowską kulturą. W przypadku zaś każdego mniejszego lub większego fanatyka Czarnoksiężnika z krainy Oz to upodobanie zrodziło się we wczesnym dzieciństwie, kiedy mieli po kilka lat. Zrodziło się w ich własnym Kansas.

Prywatna mitologia

W Kansas, czyli gdzie? Tam skąd jesteśmy, ale gdzie nie wolno nam, nie możemy, nie mamy odwagi być sobą, czyli w miejscu silnej ambiwalencji: drogim, ale niedającym szczęścia. 

Jeśli więc Kansas to stan ducha wywołany przez doświadczenia obcości, samotności, lęku i dezakceptacji, to kraina Oz jest fantazmatem spełnienia marzeń i coming outu jako procesu samopoznania, uznania swojej nowej tożsamości i zintegrowania jej z poprzednią. Podróż Dorotki z Kansas do Oz i z powrotem interpretowana jest jako alegoria tego procesu. Nie przypadkiem więc homoseksualni mężczyźni nazywani są „przyjaciółmi Dorotki” i taki też tytuł nosi książka Dee Michela, która przedstawia, zbiera i analizuje związki Krainy Oz z kulturą gejowską: Friends of Dorothy: Why Gay Boys and Gay Men Love „The Wizard of Oz” (Przyjaciele Dorotki: Dlaczego homoseksualni chłopcy i mężczyźni kochają Czarnoksiężnika z krainy Oz).

Autor zajmuje się tymi związkami zarówno na poziomie indywidualnym, jak i w całej gejowskiej kulturze i próbuje odpowiedzieć na pytanie, jak indywidualny dziecięcy odbiór przekłada się na fenomen zbiorowy? Analizując wypowiedzi ankietowanych, wydobywa ich osobiste doświadczenia, szuka w nich prawidłowości i na tej podstawie interpretuje rozmaite wątki baśni. Przy okazji relacji z doświadczenia lektury (lub oglądania) Czarnoksiężnika... w dzieciństwie i w okresie dojrzewania, ankiety okazują się świadectwem samotności, niepewności, represji i homofobicznych ataków.

Z jednej strony więc Dee Michel przytacza konkretne historie chłopców, których rodzice niechętnie patrzyli na ich fascynację książką „dla dziewczynek”, zakazywali jej czytania lub oglądania filmu, konfiskowali kolekcje pamiątek związanych z Oz, albo wręcz prowadzili do psychiatry. Z drugiej, tak kompiluje ich interpretacje baśni, że układają się w uniwersalną historię coming outu:

Wielu homoseksualnych chłopców i nastolatków cierpi z powodu wstydu i braku poczucia własnej wartości, spowodowanych zewnętrznym prześladowaniem i uwewnętrznioną homofobią. Ukrywają się ze swoim homoseksualizmem, tak jak Czarnoksiężnik ukrywa swoje prawdziwe ja. Inne istoty w Oz są niezależne i autonomiczne, nikt nie zmusza ich do dostosowywania się, mogą być tacy, jacy są naprawdę. Młody homoseksualny fan odnajduje więc w Oz taki model społeczeństwa, w którym outsiderzy i odmieńcy są nie tyle tolerowani, ile wręcz celebrowani. Widzi, że „inne” nie oznacza „złe”. Historie z krainy Oz zachęcają go do autentyczności. Sam ze sobą może więc czuć się lepiej, może rozwijać pozytywny obraz samego siebie, a nawet czuć dumę z powodu tego, kim jest. [...]

Ponura monochromatyczność filmu i szarość Kansas symbolizuje życie w ukryciu, patriarchalny i heterocentryczny świat. Tęsknota Dorotki za miejscem ponad tęczą oznacza pragnienie homoseksualnego chłopca, by zrozumieć samego siebie, mieć własną tożsamość, zdobyć akceptację i przynależeć do wspólnoty. Gwałtowny cyklon w Kansas jest niczym kryzys, który przeżywa wielu gejów, gdy odkrywają, że różnią się od innych chłopców. Perypetie Dorotki rozgrywane bez nadzoru dorosłych odpowiadają wychodzeniu z szafy na własnych warunkach. Podróż z małego miasteczka do dużego miasta to droga, jaką przebywa wielu gejów w procesie coming outu. Podróż do krainy Oz to poznanie gejowskiego życia od najwspanialszej strony. Słynny kontrast między czarno-białymi scenami a krainą Oz przedstawioną w Technicolorze w filmie Metro-Goldwyn-Mayer jest niczym różnica między życiem przed i po coming oucie. [...] Szmaragdowy Gród symbolizuje miasto-wszelkich-możliwości.

Czarnoksiężnik spełniając życzenia Stracha na Wróble, Blaszanego Drwala i Tchórzliwego Lwa, rozumie ich najgłębsze pragnienia i pomaga przyjaciołom Dorotki je zrealizować. To analogiczne do skutków coming outu: pogodzenie się z wcześniej ukrywanymi, wstydliwymi pragnieniami i podjęcie dążenia, by je zaspokoić. Nawet powrót Dorotki do Kansas jest jak powrót do domu po zanurzeniu się w doświadczeniu gejowskiej wspólnoty. 4

Ankietowani przez Dee Michela często wspominają w kontekście krainy Oz o „fantazji”, „potrzebie ucieczki”, „nieograniczonych możliwościach” tej krainy, a zarazem o miejscu, gdzie rządzą kobiety, gdzie „kobiece cechy” są zdecydowanie istotniejsze niż „męskie cechy”, granice płci zacierają się i przecinają. W ten sposób historie z krainy Oz stanowią pośrednio feministyczną krytykę ról genderowych, a wartości, jakie to ze sobą niesie, przesądzają o znaczeniu tej baśni dla gejów. Feministyczna wizja jest bowiem tożsama, pisze Dee Michel, z wizją gejowską. 

Przyjaciele Dorotki

„Każda z tych trzech postaci była inna, ale jakoś oświetliły się nawzajem, kiedy je wpuściłem do Krainy Oz” – mówi o bohaterach swojego dramatu Paweł Soszyński. Można uznać, że to faktycznie prawidłowość tej baśniowej Krainy: jej bohaterowie oświetlają i dopełniają się nawzajem. A zarazem budują modelowe relacje przyjaźni i troski. Jeśli z tej wzruszającej utopii przeniknęło coś do poobozowego świata dramatu Soszyńskiego, to rodzaj kampowej czułości i ciotowskiego sentymentalizmu. 

Postacią, z którą gejowscy fani krainy Oz identyfikują się najchętniej, jest Dorotka. „Zawsze chciałem być Dorotką z Czarnoksiężnika z krainy Oz” – mówi Rufus Wainwright, kanadyjski kompozytor i wokalista, oczywiście gej. 5 Towarzysze Dorotki, zdaniem autora książki Friends of Dorothy, reprezentują różne aspekty jej osobowości, a że postacie te są płci męskiej, są to męskie aspekty. Wędrówka Dorotki bywa więc interpretowana jako droga do rozwoju pełnej osobowości, integrującej cechy męskie i kobiece.

Jasne jest przy tym, że żaden z towarzyszy Dorotki nie ma nic wspólnego z typem macho, reprezentują mężczyzn łagodnych, wrażliwych, afektowanych, zniewieściałych, a zatem – można uznać – homoseksualnych. Ci zresztą, jak wynika z ankiet, chętnie identyfikują się ze Strachem na Wróble, Blaszanym Drwalem, a nawet z Tchórzliwym Lwem. „Homoseksualni mężczyźni są często postrzegani jako upośledzeni, ze względu na to, że nie są prawdziwie męscy. Towarzysze Dorotki to także mężczyźni upośledzeni, którzy dołączają do wyprawy do Szmaragdowego Grodu ze względu na to, że czegoś im brakuje” – tłumaczy Dee Michel.

16_115_x_84_kolor.jpg

Noel Langley, Florence Ryerson, Edgar Allan Wool „Czarnoksiężnik z Oz”, reż. Victor Fleming, Prod. USA 1939 (kadr z filmu)

17_115_x_76_kolor.jpg

Europride parade, Manchester 2003. Fot. Dave Harris

Filmowy Lew, któremu wydaje się, że nie ma odwagi, nosi kokardę w grzywie skręconej w piękne loki. Drwal, który myśli, że nie ma serca, ze swoim głosem i makijażem wydaje się jeszcze bardziej kobiecy, dba też bardzo o swój wygląd i (zwłaszcza w książce) ciągle się poleruje. Strach na Wróble, przekonany, że brak mu rozumu, jest z pewnością nietypowo męski – fizycznie giętki, a psychicznie pełen kompleksów. Dla wielu ankietowanych główny przekaz Czarnoksiężnika z krainy Oz brzmi: „wszystko, czego potrzebujesz, nosisz w sobie”. Jeśli homoseksualnym chłopcom społeczeństwo mówi, że nie są „prawdziwymi mężczyznami”, to można sobie wyobrazić, jak znaczące jest dla nich przesłanie tej baśni: „Nie musisz polegać na zdaniu innych. Sam dla siebie jesteś mocarzem”.

Nie bez znaczenia jest też postać tytułowego Czarnoksiężnika, który okazuje się pociesznym człowieczkiem pozbawionym realnej władzy. Niektórzy z ankietowanych widzieli w nim figurę ojcowską i, jako że mieli z nią na pieńku, cieszyło ich zdemaskowanie jej faktycznej bezsilności. Dla innych demaskacja Czarnoksiężnika oznaczała odrzucenie patriarchalnych wartości, a co za tym idzie także powodów, by stać się „prawdziwym mężczyzną”. Prawdziwymi wartościami w tej baśni, za którymi gotowi byli podążać – jako dzieci i bardzo młodzi chłopcy – była przyjaźń, wzajemna troska i celebrowanie różnicy, czyli to wszystko, co stanowiło o ich poczuciu bezpieczeństwa, akceptacji i zwykłym szczęściu. 

Z dorosłym odbiorem krainy Oz wiązała się zaś już inna radość, bardziej przewrotna i wyrafinowana.

Kamp

Rozkosz kampu to doświadczenie niedostępne naiwnym entuzjastom piękna, prawdy i dobra. Na szczęście kraina Oz w Technicolorze pozwala cieszyć się sobą także dorosłym. Wielu ankietowanych przez Dee Michela z wiekiem doceniło kampowe walory filmu: sztuczność, przesadę, ekstrawagancję, ironię, przegięcie i piękno karykatur. Wybaczyło nawet Lwu, że zanadto gra z konwencją „żartu o pedałach”, przybierając pozy stereotypowo zniewieściałe i manieryczne, co wcześ­niej wprawiało ich w zakłopotanie i wiązało się ze wstydem. Dopiero świadomość kampowych strategii pozwoliła dostrzec w Lwie pozytywny wzorzec, a zarazem docenić ten sposób krytyki społecznie konstruowanego modelu męskości.

Czarnoksiężnik z krainy Oz jest w gejowskim folklorze źródłem nieustających inspiracji, zapożyczeń, aluzji. Pojawia się w nazwach gejowskich klubów, barów, biur podróży i sklepów. Butik dla mężczyzn z kobiecą konfekcją w Nowym Jorku nazywa się „Dorothy’s Closet”, czyli Szafa Dorotki. Na paradach LGBT spotyka się postacie z tej baśni, a literatura, sztuka i publicystyka adresowana do tych środowisk zawiera niemal zawsze aluzje i nawiązania do Oz. To oczywiście przede wszystkim amerykańska specyfika, ale tej ekspansji nie da się powstrzymać.

  • 1.  Kiedy zamkną „Ramonę”, z Pawłem Soszyńskim rozmawiała Justyna Jaworska, „Dialog” nr 10/2018, s. 129.
  • 2. Druk. w „Dialogu” nr 10/2018.
  • 3. Dee Michel Friends of Dorothy: Why Gay Boys and Gay Men Love „The Wizard of Oz”, Dark Ink Press 2018, cyt. według  wersji elektronicznej.
  • 4. Tamże.
  • 5. Tamże.

Udostępnij