patriarchat

„Jestem autorką tego tekstu. Napisałam go z zimną krwią, żerując na nieszczęściu wielu osób. Jeszcze więcej osób unikało rozmów na ten temat. Robię doktorat” – pisze Agata M. Skrzypek w dramacie Na zaliczenie. Rewia udramatyzowana. 1 Mowa w nim o przemocy, mobbingu, molestowaniu na uniwersytecie.

Zamach na Trumpa wydarzył się aku­rat w porę, żeby jeszcze trochę potre­nować rytualne deklaracje i stosowne potępienia przemocy. Co z tego, że bez­silne i nawet trochę przez to śmieszne, a w wielu wypadkach wręcz karyka­turalne i odklejone od realnego stanu rzeczy? Nic bardziej niż ten festiwal potępień nie ujawnia retorycznego fałszu, czyli rozmijania się publicznie deklarowanych wartości z dostępną wiedzą o rzeczywistości i z faktycznymi intencjami, o katastroficznych wyobra­żeniach przyszłości nie wspominając.

Są czarownice i czarownice, ale ja jestem czarownicą” – twierdzi bohaterka sztuki Sarah Ruhl Becky Nurse z Salem1. „Ja w czarownice nie wierzę” – mówi z kolei Elizabeth Proctor w Czarownicach z Salem Arthura Millera, surowo zapytana o to przez pastora Hale’a, który przyszedł wybadać, czy żona Johna Proctora jest na pewno pobożną kobietą i nie ma nic wspólnego z czarami. Wszystko zależy od tego, kto pyta i po co?