protest

Rozmowa Zuzanny Berendt, Adama Durjasza, Agaty Koszulińskiej i Doriana W. Widawskiego

Jeszcze dziewięć miesięcy temu wydawało się, że coś się wreszcie zmienia. Śmierć szesnastu ludzi pod gruzami niedokończonego dworca kolejowego w Nowym Sadzie – to był ten punkt graniczny, ten czarny atrament, który rozlał się na zbyt długo białym papierze publicznej obojętności. Katastrofa budowlana w Nowym Sadzie, która pochłonęła szesnaście ofiar, była tylko iskierką. Zapaliła proch, który już dawno się zbierał pod skorupą skorumpowanego państwa, w którym zamiast odpowiedzialności króluje cynizm, a refleksja to pojęcie obce.

Przełom lipca i sierpnia 1981 roku to w polskiej historii społecznej moment silnego poruszenia. W kilkunastu miastach i miasteczkach miały wówczas miejsce protesty, będące reakcją obywateli na alarmujące braki zaopatrzenia w sklepach. Aby podkreślić dramatyzm sytuacji, koordynujący akcję związkowcy Solidarności określili protesty mianem Marszów Głodowych.

REPRODUKCJA, TEORIA, PRAKTYKA
Czym się różni strajk okupacyjny od przemarszu, pikiety czy demonstracji? W książce Protest Camps dwojga brytyjskich naukowców czytamy: