z31059050ihr.jpg

Protest propalestyński, Uniwersytet Warszawski, maj 2024, fot. Jacek Marczewski/ Agencja Wyborcza.pl.

Obieranie marchewki jako strategia oporu. W stronę autoetnografii strajku

Julia Kinaszewska, Nena Pawletko
W numerach
Wrzesień
2025
9 (823)

REPRODUKCJA, TEORIA, PRAKTYKA
Czym się różni strajk okupacyjny od przemarszu, pikiety czy demonstracji? W książce Protest Camps dwojga brytyjskich naukowców czytamy:

Praca opiekuńcza i infrastruktura re-kreacyjna są często silnie upłciowione i „sprywatyzowane”; często pozostają niewidoczne z centrum polityki ruchu społecznego albo są utrzymywane z dala od niego. Jako odsłonięte i wrażliwe miejsca polityki, obozy protestacyjne uwidaczniają pracę reprodukcyjną i infrastrukturę, w której ta praca się odbywa. To, co społeczne i biologiczne, staje się polityczne.1

Z kolei filozofka Silvia Federici zauważyła odnośnie ruchu Occupy2, że stawiając „własną reprodukcję w centrum swojej organizacji”3, czerpał on z doświadczeń ruchu feministycznego, który dowiódł, że: „nie można oddzielić politycznej walki od reprodukcji swojego codziennego życia, a w rzeczywistości często trzeba zrewolucjonizować stosunki reprodukcji, aby móc zaangażować się w walkę”4. Innymi słowy: protestujący też muszą jeść, spać, utrzymywać wokół siebie jako taki porządek i ktoś musi te przyziemne czynności organizować.

Dokonane przez Federici rozpoznanie stało się doświadczeniem autorek poniższego tekstu. Byłyśmy uczestniczkami protestu okupacyjnego na Uniwersytecie Warszawskim, będącego sprzeciwem wobec współpracy z instytucjami państwa Izrael, które wówczas toczyło wojnę wymierzoną przede wszystkim w cywilnych mieszkańców strefy Gazy. Gdy piszemy ten tekst w kwietniu 2025 roku, Izrael zerwał krótkotrwałe zawieszenie broni i kontynuuje ludobójcze działania w Strefie Gazy i w Zachodnim Brzegu.

Ruch „UW z Palestyną” wpisał się w globalną falę studenckich protestów przeciwko zbrodniom wojennym i ludobójstwu w Strefie Gazy – od października 2023 roku osoby liczne studenckie na całym świecie wzywają swoje uniwersytety do zerwania współpracy z izraelskimi uniwersytetami i firmami, które zaangażowane są w militarne działania Izraela.5 Postulaty protestów są zbieżne z szerszą kampanią BDS (Boycott, Divestment, Sanctions) i skupiają się na bojkocie akademickim i handlowym.6 Protest na Uniwersytecie Warszawskim (podobnie jak w wielu innych krajach i na polskich uniwersytetach Jagiellońskim i Wrocławskim) przybrał formę strajku okupacyjnego. W Warszawie przez ponad dwa tygodnie okupowane były tereny kampusu głównego.

W trakcie trwania okupacji odkryłyśmy, że prócz „bojowniczego” [ang. militant] wymiaru walki społecznej, akt przejęcia przestrzeni uniwersyteckiej niesie za sobą równie radykalny, choć znacznie mniej widoczny proces – opisywane przez Federici uwspólnienie praktyk opiekuńczych. Sięgniemy do tradycji feminizmu marksistowskiego i potraktujemy przestrzeń okupacji jako miejsce alternatywnej organizacji pracy reprodukcyjnej. Pod pojęciem pracy reprodukcyjnej kryją się wszystkie te działania, których podjęcie jest konieczne dla podtrzymywania i odnawiania (reprodukcji) życia jednostek, czyli między innymi: gotowanie, sprzątanie, opieka w trakcie choroby czy opieka psychiczna i emocjonalna. Działania te są zazwyczaj realizowane w ramach nuklearnego, heteronormatywnego gospodarstwa domowego. Podążając w naszych rozpoznaniach za M. E. O’Brien, komunistyczną teoretyczką abolicji rodziny, skupimy się na pracy reprodukcyjnej wykonywanej w warunkach tymczasowej okupacji przestrzeni przez ruch społeczny, odpowiadającej za reprodukcję osób strajkujących jako uczestników protestu. W tym rozumieniu warunkiem ciągłości protestu jest zarówno podtrzymywanie funkcjonowania uczestniczek obozu jako pojedynczych osób, jak i podtrzymywanie trwania obozu (troska o przestrzeń obozu, ochrona przed deszczem, nocne warty, wyrzucanie śmieci, ustalanie wspólnych zasad funkcjonowania etc.).

Naszym celem nie jest namysł nad skutecznością protestu, jego politycznymi celami czy trajektoriami podjętych przez nas decyzji dotyczących negocjacji i akcji bezpośrednich, choć są to kwestie, które z pewnością wymagają krytycznej ewaluacji i opisania. Zamiast tego skupimy się na infrastrukturze obozu i materialnych warunkach możliwości działania politycznego.

Jesteśmy przyjaciółkami, filozofkami i feministkami. W trakcie trwania okupacji razem zajmowałyśmy się planowaniem wydarzeń kulturalnych. Nasze pisanie przyjmie formę bliską autoetnografii, rozumianej przez nas jako praktyka feministyczna, która stara się niwelować rozdźwięk między teorią a życiem. Relacja protestu z teorią pozostaje szczególna także ze względu na jego przestrzeń i znaczenie – w naszych działaniach istotny był element wcielenia teorii w życie. Zdecydowałyśmy, że wobec wydarzeń w Palestynie dotychczasowa forma uczestnictwa w życiu akademickim jest niewystarczająca i że sytuacja w Gazie wymaga specjalnych środków. Protest można rozumieć więc jako z jednej strony zaprzeczenie uniwersyteckiej bierności, a z drugiej – wyciągnięcie faktycznych konsekwencji z uniwersyteckiej etyki7. Poza wymiarem afektywnym, nasze zaangażowanie napędzane było przez teorię, w której jesteśmy zanurzone i którą myślimy o otaczającej nas rzeczywistości. Umożliwia nam ona także retrospektywne zrozumienie i opisanie tego, co się wydarzyło w trakcie trwania protestu. Jedna z nas (Nena) podczas nocnych wart pisała pracę licencjacką na temat abolicji rodziny, druga (Julia) w ramach obozowych wydarzeń kulturalnych poprowadziła spotkanie na temat palestyńskich dóbr wspólnych. W naszym doświadczeniu obozu teoria nieustannie przeplatała się z praktyką.

PARK AUTONOMIA
Protest na terenie Uniwersytetu Warszawskiego trwał od 24 maja do 12 czerwca 2024 roku. Początkowo przybrał formę obozowiska – okupowany był Park Autonomia położony za budynkami przy Krakowskim Przedmieściu oraz Nowym Świecie. Jest to największy obszar zielony przy Kampusie Głównym – w innych miejscach raczej wybrukowanym, poprzecinanym jedynie wąskimi pasami zieleni. Wybrałyśmy miejsce o mniejszej widoczności niż położony niedaleko Dziedziniec Główny UW (za bramą przy ulicy Krakowskie Przedmieście), jednak bardziej przystosowane do potrzeb protestujących. Byłyśmy osłonięte od ulicy, miałyśmy dużo miejsca na rozstawienie namiotów i obozowe aktywności, miałyśmy gdzie schronić się przed deszczem etc.

Był to wybór z dwóch możliwości protestu (i dwóch priorytetów, o których będziemy pisać później). Wybraliśmy dążenie do utworzenia przestrzeni bycia razem, tworzenia relacji i uczenia się od siebie. Druga możliwość priorytezowałaby konfrontację z władzami uniwersytetu i utrudnienie funkcjonowania uczelni w normalnym trybie. Po około dwóch tygodniach trwania okupacji Parku Autonomia, część grupy nastawiona na rozszerzanie działań zaczęła coraz silniej dochodzić do głosu. Przeważyło zmęczenie, frustracja nieudanymi negocjacjami i rozczarowanie brakiem napływu nowych protestujących. W drugim tygodniu czerwca podjęta została decyzja o zmianie formy protestu. Rankiem, we wtorek 11 czerwca osoby protestujące przeniosły się na teren Dziedzińca Głównego UW i podjęły się przeprowadzenia akcji bezpośrednich (blokowanie przejazdów itp.). Następnego dnia rano rektor UW wezwał policję na teren Uniwersytetu i protestujący zostali siłą wyniesieni z terenu Dziedzińca Głównego.8 Przez następne miesiące na uniwersytecie obowiązywał „stan wyjątkowy” – na teren za bramą na Krakowskim Przedmieściu 26/28 nie miały wstępu osoby bez ważnej legitymacji UW, bramy były zamknięte, a strażnicy pozostawali w stanie wzmożonej gotowości.

W naszej analizie skupimy się na pierwszej części protestu rozgrywającej się w Parku Autonomia. Podczas jej trwania środki przeżycia dla uczestniczek (jedzenie, picie, artykuły higieniczne) były zapewniane przez zorganizowane oddolnie sieci wsparcia, składające się z osób nieuczestniczących w okupacji, które w pierwszych dniach gromadziły się przy zamkniętej bramie Parku Autonomia, żeby pod nią podawać uczestniczkom protestu zgrzewki wody, chleby i owoce. Do pomocy przyłączyły się też mieszkające w Warszawie osoby palestyńskiego pochodzenia – pierwszego dnia protestu przyniosły nam przywiezione z Palestyny oliwę z oliwek, za’atar i obiad. W kolejnych dniach obiady dostarczały nam zaprzyjaźnione restauracje z kuchnią arabską, Palestyńczycy gotujący w domu czy kolektywy anarchistyczne. Pod koniec trwania obozu, kiedy sytuacja była już bardziej ustabilizowana – nasza obecność na terenie Uniwersytetu została uzgodniona z władzami i wiedziałyśmy, że nie grożą nam konsekwencje – zaczęłyśmy także gotować na własną rękę. Byłyśmy wyposażone w butlę gazową oraz potężny, kilkudziesięciolitrowy gar.

Z perspektywy Julii, która nie nocowała na terenie obozowiska ze względu na swojego psa i musiała przemieszczać się kilkakrotnie w ciągu dnia z wynajmowanego przez nią mieszkania na teren okupacji i z powrotem, posiłki organizowane w ramach kuchni polowej znaznie ułatwiały uczestnictwo w proteście. Umożliwiły przeznaczenie czasu, który zazwyczaj jest jej potrzebny, by zrobić zakupy spożywcze i samodzielnie przygotować posiłki, na spędzenie go wspólnie z innymi osobami, angażując się w planowanie działań i wydarzeń kulturalnych oraz udział w demonstracjach.

O’Brien rozpoznała tę funkcję obozowej reprodukcji jako czynnik potencjalnie przyciągający nowe uczestniczki, które ze względów materialnych nie byłyby w stanie zaangażować się politycznie: „jedzenie i miejsce do spania dostępne za darmo, wraz z włączającymi aktywnościami społecznymi, mogą ułatwić wielu osobom pojawienie się w obozie i zaangażowanie”9. W tych doświadczeniach i obserwacjach odsłania się więc waga pracy reprodukcyjnej w warunkach protestu, a także szerzej – jej współdzielenia i wyniesienia poza ściany gospodarstwa domowego. Będziemy więc myśleć o obozie jako miejscu „powstańczej reprodukcji społecznej [ang. insurgent social reproduction]”:

W kapitalizmie wiele z tych codziennych zadań jest zwykle realizowanych w prywatnym gospodarstwie domowym lub na drodze zakupu towarów usługowych. W obozach protestacyjnych stają się one kolektywnymi działaniami podlegającymi demokratycznej koordynacji. Wszystkie te praktyki są współdzieloną pracą opiekuńczą.10

W wizji powstańczej reprodukcji społecznej zarysowanej przez O’Brien podkreślony zostaje jej kolektywny i demokratyczny charakter. Twierdzimy, że dążenie do jego realizacji jest kluczową kwestią, która musi zostać rozstrzygnięta przez ruch społeczny angażujący się w protest okupacyjny. Samo wyniesienie pracy reprodukcyjnej „na ulicę” nie rozwiązuje problemów wpisanych w jej organizację, to znaczy kwestii sprawiedliwej dystrybucji obowiązków. Oprócz tego ważne jest uznanie jej kluczowej roli w podtrzymywaniu żywotności protestu przez te osoby, które ze względu na swoją pozycję w społecznym podziale pracy są nią z reguły mniej obciążone i z tego powodu często bagatelizują tę kwestię. Trajektoria okupacji na UW obrazuje to, do czego prowadzi postawa niewystarczającej uwagi poświęconej ograniczonym zasobom osób uczestniczących w proteście i spychanie na dalszy plan myślenia o tym, jak sprawić, żeby w obliczu naglących walk politycznych ruch nie wypalił się zbyt szybko.

Jeśli ruch nie podejmie się wysiłku przemyślenia kwestii reprodukcji oraz jej sprawiedliwej dystrybucji, najpewniej będzie tak, że przestrzeń obozu w żaden sposób nie przeobrazi upłciowionego podziału pracy, a jedynie odtworzy go w nowym kontekście. Niestety jest to w dużej mierze przypadek protestu na UW.

Mimo tego, że podczas kilku ostatnich dni same organizowałyśmy sobie żywienie, nie udało nam się ustrukturyzować tej czynności – powołać dyżurów kuchennych czy ustalić podziału obowiązków. Kończyło się więc na tym, że codziennie gotować zaczynały te same osoby – bardzo często obowiązek ten spadał na barki kobiet i osób niebinarnych. Wydaje się, że wynikało to z silnie upłciowionego poczucia odpowiedzialności – my i inne sfeminizowane osoby w którymś momencie dnia czułyśmy, że jeśli nie podejmiemy działań, to wszystkie protestujące będą chodzić głodne. Bardzo symptomatyczne jest to, kto odczuwa taki rodzaj odpowiedzialności i kto pozornie „sam z siebie” zaczyna zajmować się chociażby gotowaniem. Nie było tak, żeby mężczyźni aktywnie oczekiwali jedzenia albo odmawiali pomocy – podział pracy zachodził niejako sam, bez świadomych decyzji czy negocjacji. Okazało się, że jeśli intencjonalnie nie spróbujemy go przekroczyć, odtwarza się on automatycznie. Nena pod koniec trwania obozu, ze względu na przeciążenie, praktycznie wycofała się z działań strategicznych i „politycznych” (w wąskim sensie), a zajmowała się gotowaniem i planowaniem wydarzeń kulturalnych.

Podziały w grupie ze względu na przyjęte funkcje były widoczne tym bardziej, że gotowanie dla kilkudziesięciu (dwudziestu, trzydziestu osób) wymaga bardzo wiele pracy – gotowałyśmy głównie wegańskie potrawki, więc wcześniej spędzałyśmy kilka godzin obierając i krojąc warzywa. Przygotowanie posiłku zajmowało więc całe popołudnie, wykluczając grupę gotujących z innych aktywności obozowych. Jednego wieczoru kontrast między reprodukcją a „politycznymi” celami protestu stał się szczególnie widoczny: nie zdążyłyśmy skończyć gotowania przed godziną wyznaczoną na wieczorne spotkanie, na którym omawiana była dalsza strategia działań. Żeby w spotkaniu mogły uczestniczyć osoby gotujące, odbyło się ono wokół palnika, a niektóre z nas w jego trakcie kroiły warzywa albo mieszały obiad – siłą rzeczy raczej nie angażując się w dyskusję.

Nie jest oczywiste, jak w warunkach protestu przebiega granica między tym, co reprodukcyjne, a tym, co polityczne. Część uczestników strajku kreśliła podział między przebywaniem w obozie i podtrzymywaniem okupacji (czasem zbywająco nazywanym „biwakowaniem”), a bardziej konfrontacyjnymi formami zaangażowania: przerywaniem zajęć, blokowaniem wejść, innymi rodzajami akcji bezpośrednich. Inne osoby uważały, że sama nasza obecność na terenie okupacji już stanowi istotną (choć oczywiście niewystarczającą) ingerencję w przestrzeń uniwersytetu.

Interesujące pod tym względem były momenty przestrzennego nakładania się różnych planów – codziennego funkcjonowania uniwersytetu, właściwie ignorującego okupację, z naszą strajkową codziennością, jak na przykład wtedy, gdy uczestniczki protestu nachylone nad studzienkami kanalizacyjnymi, myły zęby kilka metrów od studentek zmierzających na zajęcia albo kiedy inne strajkowe aktywności, które odbywały się w heterotopicznej przestrzeni Autonomii, takie jak zajęcia jogi, wspólne tańczenie czy śpiewanie, znacznie wychodziły poza to, co na Uniwersytecie można zobaczyć w normalnych warunkach. Ważną lekcją ze strajkowych doświadczeń jest także potencjalne przewartościowanie widoczności jako priorytetu – sama obecność na kampusie nie gwarantuje napływu nowych uczestniczek. Większość osób pozostawała zupełnie obojętna wobec protestu – zainteresowana zajęciami i normalnym życiem uniwersyteckim. Zapewne również dlatego, że sprawa palestyńska jest czymś, co wielu studentkom wydaje się zbyt odległe od ich życia, niezwiązane z Uniwersytetem i politycznie raczej m obojętne (chociaż protesty wobec socjalnych warunków studiowania też nie są w stanie powszechnie zmobilizować studentów).

RUCH BEZ MIEJSCA
Ruch „UW z Palestyną” pozbawiony przestrzeni obozu, która wytwarzała materialne warunki ułatwiające bycie razem i kolektywne działanie polityczne, znacznie stracił na sile. Po kilku miesiącach od ewakuacji obozu jasne jest, że trudno liczyć na sukces i spełnienie postulatów.

My jednak chciałybyśmy uznać, że sama obecność protestujących w przestrzeni Uniwersytetu, a także wyprowadzenie przez nas pracy reprodukcyjnej „na ulicę” stanowią równie istotne elementy strajku, co postulaty, negocjacje i działania eskalacyjne.

Zmiana miejsca wykonywania pracy reprodukcyjnej, która w obecnym reżymie wykonywania jest w domu przez osoby tam zamieszkujące, bądź nieskoopłacane pracowniczki (często migrantki), może być pierwszym z kroków w stronę destabilizacji przestrzennej i czasowej organizacji życia społecznego na miejsca pracy i sferę prywatną {sens. AK}, do której oddelegowana jest praca reprodukcyjna. Przestrzeń naszego protestu okupacyjnego bez wątpienia była, niezależnie od ostatecznego obrotu sytuacji, miejscem alternatywnej organizacji pracy reprodukcyjnej – naszym zdaniem bardzo istotny jest moment jej chwilowej deprywatyzacji, wyjścia poza domostwo i realizowanie jej we własnych mieszkaniach. Uważamy to za pewne osiągnięcie, nawet mimo tego, że ostatecznie podział pracy pozostawał upłciowiony i nierówny.

  • 1. Anna Feigenbaum, Fabian Frenzel, Patrick McCurdy Protest Camps, Zed Books, Londyn, Nowy Jork, 2013, s. 206.
  • 2. Ruch Occupy stanowił sieć ogólnoświatowych protestów między 2011 a 2016 rokiem, w dużej mierze związanych z recesją po krachu finansowym w 2008 roku.
  • 3. Silvia Federici On Occupy, „Race, Poverty & the Environment”, nr 18/2011, s. 82.
  • 4. Tamże.
  • 5. W przypadku UW są to głównie izraelskie uniwersytety, które prowadzą badawcze programy wspierające i legitymizujące działania IDF (Armii Obrony Izraela). Zob. także Maya Wind Towers of Ivory and Steel: How Israeli Universities Deny Palestinian Freedom, Verso Books, Londyn, Nowy Jork, 2024
  • 6. Dokładne postulaty ruchu UW z Palestyną to: 1. Publiczne, stanowcze i jednoznaczne potępienie ataku Izraela na Strefę Gazy oraz okupacji Palestyny. 2. Natychmiastowe zerwanie współpracy z izraelskimi instytucjami akademickimi, ośrodkami badawczymi i innymi organizacjami i firmami. 3. Udostępnienie informacji o tym, z jakimi podmiotami tego typu (pkt.2) Uniwersytet Warszawski prowadzi współpracę i w jakim zakresie. 4. Bojkot izraelskich instytucji na szczeblu krajowym i międzynarodowym do czasu zakończenia okupacji Palestyny, uznanie prawa Palestyńczyków do równości i samostanowienia oraz uznanie prawa do powrotu dla palestyńskich uchodźców.
  • 7. Zgodnie z punktem pierwszym paragrafu pierwszego Kodeksu Etyki Studenta Uniwersytetu Warszawskiego osoby studenckie zobowiązują się do tego, by: „[k]ierować się fundamentalnymi zasadami moralnymi i etycznymi, będącymi podstawą naszej cywilizacji”. Sprzeciw wobec ludobójstwa uważamy za jego realizację.
  • 8. Części z nich zostały postawione zarzuty z Art. 51 Kodeksu wykroczeń (Zakłócenie spokoju lub porządku publicznego) i Art.193 K.K.
  • 9. M.E. O’Brien Family Abolition: Capitalism and the Communizing of Care, Pluto Press, Londyn, Las Vegas, 2013, s. 212.
  • 10. Tamże, s. 2013.

Udostępnij

Julia Kinaszewska

studiuje filozofię na UW, jest pracownicą kultury. Ukończyła studia licencjackie na Wydziale Zarządzania Kulturą Wizualną ASP w Warszawie. Redaktorka Magazynu „Machina Myśli”.

Nena Pawletko

studiuje Critical Gender Studies na Central European University w Wiedniu. Wcześniej ukończyła filozofię na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie była jedną z organizatorek solidarnościowej okupacji z Palestyną. Bywa też aktywistką na granicy polsko-białoruskiej.