Robię burzę. Stukam w blaszany okap nad paleniskiem. Dzieje się przedstawienie. Nie pamiętam ani tytułu, ani fabuły. Może zresztą nie miało tytułu. Ale historię owszem. Wymyślaliśmy ją na trawie. Świeciło lipcowe słońce, dookoła osypywały się Sudety.






