dekolonialność

We wrześniu dwa tysiące siedemnastego roku polski wicepremier i minister kultury Piotr Gliński gościł w Warszawie ministra kultury Estonii Indreka Saara. Do ich spotkania nieprzypadkowo doszło równo osiemset lat po bitwie w dzień św. Mateusza, w której dwudziestego pierwszego września tysiąc dwieście siedemnastego roku zakon kawalerów mieczowych pokonał koalicję starostw estońskich.

Jako Biały, byłem winny. Nie umiałem poczuć się winnym. Okazać skruchę. Ja, Biały. Przeprosić. Wyście byli skolonizowani? My, Polacy, też! Przez sto trzydzieści lat byliśmy kolonią trzech obcych państw. Zresztą też białych. Ci bosonodzy, głodni i niepiśmienni chłopcy mieli nade mną przewagę. Przewagę ofiar. Byli z rasy czarnej, ale czystej. Ja, Biały. Stałem wśród nich słaby, nie mając już nic do powiedzenia.

Szukam historii, które zakłócają i rozbrajają kolonialność, które na nowo przypominają to, co zostało zapomniane, i tych, które wytyczają dekolonialne ścieżki.1

Catherine E. Walsh

Żyrafa dostała imię zaraz po przybyciu.