Mój przyjaciel przeszedł na emeryturę, w Krakowie, więc z przytupem. Fetowano go, sadzano na fotelu, ale wspominam o tym dlatego, że dostał z tej okazji wzruszający prezent.
Skrzynka ze sklejki wielkości pudełka na buty, wytapetowana materiałem w kratę. W środku pokoik, czyli biureczko z lampką nie większą od naparstka, wygodny fotelik w tej samej skali, na biureczku miniaturowa butelka wina, kieliszek i kawałek placka, nawet widelczyk i okularki z drucika. Na blacie porozrzucane książki wielkości paznokcia, ale można rozpoznać czyje, a na ścianie malutkie portrety ulubionych... czytaj więcej


