rom_1057.jpg

„Rom”, na podstawie „Koriolana”, „Juliusza Cezara” i „Antoniusza i Kleopatry”, reż. Karin Henkel, Deutsches Theater, Berlin 2018. Fot. Arno Declair

A krew strugami ciekła na Kapitol

Małgorzata Budzowska
Przedstawienia
06 wrz, 2019

Zadziwiająco współcześnie zabrzmiała szekspirowska diagnoza tyranii w spektaklu Karin Henkel Rom z Deutsches Theater Berlin (premiera 16 marca 2018 roku) zaprezentowanym na deskach gdyńskiego Teatru Muzycznego w ramach 23. Festiwalu Szekspirowskiego w Gdańsku. Na podstawie trzech sztuk Shakespeare’a – KoriolanJuliusz CezarAntoniusz i Kleopatra – reżyserka wraz z dramaturgiem, Johnem von Düffel, stworzyła kompilacyjną, spójną narrację moralnej katastrofy, do której prowadzi ludzka hybris karmiona zaszczytem władzy. Co istotne, ta rozpisana na trzy akty opowieść, formalnie przywołująca wydarzenia z historii starożytnego Rzymu, nie jest w żadnej mierze realistyczną narracją prowadzoną w ramach zamkniętego dramatycznego kosmosu, lecz raczej rodzajem wykładu wygłaszanego przez jedną z postaci (w języku angielskim), którego zasadniczy rdzeń stanowią sekwencje scen rozgrywających kluczowe elementy szekspirowskich sytuacji tragicznych (w języku niemieckim). Tym samym całość spektaklu zawiera się w formule opracowanej już w teatrze starożytnym, gdy aktor przechodzi od stylu mimetycznego do diegetycznego (i vice versa), czyli gdy przestaje „grać”, a zaczyna „opowiadać”, przy czym w spektaklu Karin Henkel jest to narratorski bezpośredni zwrot do publiczności.

Partie narracyjne, mające porządkować, ale i najzwyczajniej streszczać pominięte w spektaklu części, wygłaszane przez aktorkę Kate Strong, stanowią jednak zdecydowanie coś więcej niż tylko dopowiedzenia organizujące fabułę. Postać grana przez Strong jawi się bardziej jako nadrzędna siła reżyserująca poszczególne ujęcia i często wchodząca w role grane w świecie przedstawionym. Poza wszystkim, jej narracja jest perfekcyjnie aktorsko odgrywana z wyraźną nutą ironii. I to na ogół ta aktorka, w roli narratorki, pokrywa postacie czerwoną farbą za pomocą pędzla by zaznaczyć ich rany. Jako obserwatorka świata przedstawionego postać ta ustanawia siebie w pozycji wszystkowiedzącej, choć należy zaznaczyć, że jej rola nie ma charakteru dominującego. 

rom_1475.jpg

Fot. Arno Declair

W pierwszej scenie spektaklu, na drewnianej ścianie stojącej pośrodku sceny, zostaje wymalowane czerwoną farbą hasło „Rom Republik” (republika rzymska), a malujący je dziecięcy aktor, Jacob Braune, wskazuje na publiczność jako reprezentantów tejże. Z tego też powodu aktorzy dosyć często głosić będą swoje kwestie w bezpośrednim zwrocie do publiczności. To samo wiadro z czerwoną farbą i pędzlem użyte do wymalowania hasła będzie stało na scenie przez cały czas trwania spektaklu. Metateatralność tych zabiegów przełamuje totalność szekspirowskiej wizji świata i pozwala na zdystansowany ogląd.

Właściwa część spektaklu rozgrywa się w dwóch planach, wzajemnie się przenikających i uzupełniających. Plan pierwszy, realistyczny, stanowi platforma ustawiona z przodu sceny, na której w pierwszych sekwencjach pojawiają się krzesła i stół, wokół którego zbierać się będą poszczególne postacie by toczyć jałowe polityczne spory o kształt władzy, jaką chcą lub jaką zmuszeni są tworzyć. Reżyserka pozwala aktorom na długotrwałe szekspirowskie debaty, dialogi i monologi, jakby chcąc podkreślić, że to przy stołach, w zaciszu gabinetów, a nie na polach walk, o których mówi Koriolan, Cezar, czy Antoniusz, zazwyczaj ważą się losy społeczeństw. Jałowość tych politycznych konklawe w inscenizowanych sytuacjach tragicznych wynika z prostego faktu, że wygrywa zawsze ten, kto pierwszy sięgnie po, mniej lub bardziej metaforyczny, nóż. Krew zalewająca poszczególne postaci tego spektaklu, mimo że nanoszona w sposób metateatralny, nie wytraca swojej siły – znaku symbolizującego moralne zniszczenie człowieka owładniętego władzą. Krew na rękach ma każdy tyran, bo jej rozlew jest jedyną drogą gwarantującą jedynowładztwo. Niemal wszystkie postacie na scenie umazane są krwią, w całości lub tylko na rękach, ale za to po łokcie. Krwią „szlachetnych ran” bohatera i błotem pokryty jest Koriolan (Michael Goldberg), ręce po łokcie we krwi nosi zabójca Cezara, Brutus (Felix Goeser), krwią pokryte są również dłonie Antoniusza (Manuel Harder). 

Najbardziej jednak interesujący, tak pod względem estetycznym, jak i ideowym, jest plan drugi spektaklu. Tworzy go obrotowa scena z trzema różnymi planami, między którymi postacie swobodnie się przechadzają lub z których schodzą na platformę planu pierwszego. Sama dynamika obrotu wprowadza wrażenie kalejdoskopowości rozgrywających się wydarzeń w świecie przedstawionym, ale sugeruje również teatralizację zdarzeń politycznych, ich sztuczność reżyserowaną zgodnie z mniej lub bardziej krwawym planem zdobycia władzy. Jednym z planów tej sceny jest podest z rzuconymi nań plastikowymi workami uformowanymi w ludzkie ciała, rozszarpywane w pewnym momencie przez Koriolana lub dźgane nożami przez dwóch aktorów (Benjamin Lillie, Camille Jammal), grających zdublowaną postać trybuna ludowego, przedstawiciela ludu rzymskiego lub senatu. Podest otaczają dwa stykające się w trójkąt ekrany, na których wyświetlane są pojedyncze wersy szekspirowskiego tekstu nabazgrane w estetyce murali.

rom_1201.jpg

Fot. Arno Declair

Na kolejnym planie sceny obrotowej zaaranżowano kilka podestów różnej wysokości, z rozstawionymi na nich świecami i stojącym z boku pianinem z odkrytym wnętrzem, na którym co pewien czas któraś z postaci cicho gra. To, jak się wydaje, przestrzeń prywatności, w której każdy z protagonistów, bohaterów zbiorowej wyobraźni, usiłuje się skryć przed spojrzeniem tłumu. Najciekawszy jest jednak trzeci plan, na którym w nieładzie ustawiono stare teatralne drewniane siedziska i łóżkowe materace. To głównie na tym planie pojawiają się zagadkowe żeńskie postacie w upiornych maskach (Kate Strong, Anita Vulesica), czy wspomniana już wyżej zmultiplikowana w dwóch aktorach postać ludu rzymskiego, to również na tym planie Brutus miota się na łóżku w rozterce. Wszystkie trzy plany sceny obrotowej wchodzą w interakcje z planem pierwszym statycznej platformy z przodu sceny, która wyraźnie służy za centrum działań scenicznych.

Trzech różnych aktorów gra poszczególnych protagonistów tragedii Szekspira. Michael Goldberg jako Koriolan jest zmęczonym starcem, poddającym się manipulacjom matki i tylko w porywach zdolnym do buntu. Nosi kostium bieliźniany – podkoszulek i kalesony – wysmarowane krwią i błotem. Jego miejscem gry jest krzesło, na którym zostaje posadzony i osaczony przez rodzinę i doradców, i z którego ostatecznie się zrywa, by w finale położyć się na stole jako martwy Cezar w charakterze tła dla kolejnej tragedii. Felix Goeser jako Brutus jest postawnym mężczyzną w sile wieku, noszącym się z elegancką nonszalancją w garniturowych spodniach i podkoszulku. Jego gra jest celowo oszczędna w gestach – skupione ciało aktora wyraźnie komunikuje wewnętrzną rozterkę. Nawet kiedy krzyczy, jego ciało pozostaje nieruchome. Natomiast najciekawsza jest postać Antoniusza, którego brawurowo gra Manuel Harder. W spodniach w panterkę lub w skórzanych i w hipsterskim podkoszulku z niedbale zarzuconą marynarką gra zapijaczonego szaleńca, który handluje władzą schowany za spódnicą kobiety, czyli Kleopatry (Anita Vulesica). Jego rola wybrzmiewa najdonioślej, może właśnie z uwagi na styl znerwicowanego alkoholika, który potrafi wypowiadać się wyłącznie z kieliszkiem w ręku i z odpowiednio nastawionym winylem (od rocka do opery). 

Trzem zasadniczym postaciom męskim, zdecydowanie dominującym na scenie, zgodnie z tekstem Szekspira, towarzyszą trzy postaci kobiece. Obok narratorki, Kate Strong, na scenie występują Anita Vulesica i Wiebke Mollenhauer. Anita Vulesica, grająca kolejno matkę Koriolana, Wolumnię, i kochankę Antoniusza, Kleopatrę, z obu czyni silne i bezwzględne kobiety, manipulujące mężczyznami jak marionetkami. Nosi eleganckie kobiece stroje – czarną sukienkę z perłami (Wolumnia) i czerwoną dopasowaną spódnicę z gorsetem (Kleopatra), w czym nieodparcie przypomina współczesne kobiety polityki. Najciekawsze wydają się jednak postacie grane przez Wiebke Mollenhauer. Role żon Koriolana i Antoniusza gra niczym niewinne dziewczę w pięknych kobiecych sukniach. Traktowana jest przy tym jak mebel i przesuwana za kulisę lub za kurtynę, kiedy jest zbędna, ale to ona w tle męskich debat z koroną zawieszoną na wędce będzie drażnić lud rzymski i małego Cezariona, stanowiąc ironiczny komentarz do ich politycznej szarpaniny. Jedynie w roli Porcji, w skórzanym kostiumie, gra wierną i silną powierniczkę męża-mordercy.

rom_1351.jpg

Fot. Arno Declair

Karin Henkel, na podstawie trzech połączonych tematem tragedii Shakespeare’a, stworzyła obraz uniwersalnych gier politycznych, rozgrywających się zawsze i wszędzie, w starożytnym Rzymie, elżbietańskiej Anglii i we współczesnym świecie. Fakt, iż z tłumu szekspirowskich postaci wyłoniła w zasadzie tylko te najistotniejsze, trzech mężczyzn i trzy kobiety, czyni jej spektakl klarownym i skondensowanym ekscerptem z Szekspira. Strategia przechodzenia poszczególnych aktorów z jednej roli do drugiej to nie tylko nawiązanie do praktyki starożytnego teatru, ale także intencjonalny zabieg mający na celu ujawnienie oczywistej prawdy, że w walce o władzę mamy do czynienia nieustannie z tymi samymi ludzkimi charakterami, naznaczonymi pychą i bezwzględnością. Zgodnie z przepowiednią Kalpurnii, krew, mniej lub bardziej metaforyczna, nadal strugami ścieka na Kapitol, wszystko jedno, czy jest nim Biały Dom, Westminster, Bundestag czy Sejm. Teatr jest po to, by o tym przypominać. 

Udostępnij

Małgorzata Budzowska

Filolożka klasyczna i teatrolożka, profesor w Katedrze Dramatu i Teatru Uniwersytetu Łódzkiego, Early Career Associate w Archive of Performances of Greek and Roman Dramas w University of Oxford. Autorka dwóch książek: Fedra, czyli o etyce uczuć w tragediach Eurypidesa, Seneki i Racine’a (Warszawa 2010) i Sceniczne metamorfozy mitu. Teatr polski XXI wieku w perspektywie kulturowej (Łódź 2018), współautorka leksykonu Starożytny teatr i dramat w świetle pism scholiastów (Łódź 2020).