Nowy Teatr w Warszawie

Wieść o tym, że w ekipie Cherish Menzo pojawił się covid i w związku z tym zamiast spektaklu na scenie będzie można obejrzeć wideo, wyraźnie ostudziła grono chętnych do obejrzenia Jezabel (2019), sądząc po rzadko spotykanych na widowni warszawskiego Nowego Teatru pustkach. Nic zresztą dziwnego, bo przedstawieniami prezentowanymi online jesteśmy słusznie zmęczeni i w dużej mierze rozczarowani, chociaż oczywiście doceniamy świetną robotę realizatorów i twórczyń.

Trzy epizody z życia rodziny z Nowego Teatru miały swoją premierę rok temu, więc nie jest już w dobrym guście o nich mówić. Chyba, że w jakichś podsumowaniach, porównaniach albo pracach licencjackich. W stolicy, w trakcie sezonu, odbywa się co najmniej kilka ważnych premier w miesiącu, dlatego jeśli chcesz się liczyć w teatralnych kręgach musisz szybko konsumować, trawić i wydalać. A jak nie zdążysz, to przepadło – zanim się obejrzysz, pijesz już winko na bankiecie w innym teatrze.

Trzy lata temu po raz pierwszy uczestniczyłam w festiwalu teatralnym w Edynburgu. Pieniędzy miałam niewiele, żywiłam się zestawami z Tesco i zobaczyłam tylko ze trzy, może cztery, najtańsze przedstawienia. Jednym z nich był monodram grany w piwnicy, opowiadający historię o zbrodni, ucieczce, karze i odkupieniu. Niby klasyk, a jednak zryczałam się jakbym nigdy czegoś podobnego nie słyszała. Po zakończeniu spektaklu aktor stanął przy wyjściu z sali i po kolei żegnał widzów dziękując za przyjście.

Widzimy drżące ciało mężczyzny. Ciało, które zamiera w pozie i służy temu, by je oglądać – widzieć jego napięte mięśnie, śledzić rytm pracującej przepony i arytmiczne mrugnięcia. W bezruchu te mikrogesty nabierają szczególnej mocy i ciężaru, mimo że zwykle są niezauważalne. Ciało to, wystawione na widok ciekawskich oczu, jak rzeźba czy instalacja, staje się przedmiotem, a nie podmiotem swoich działań. Jeśli podejdziemy bliżej, może uda nam się poczuć zapach potu, możliwe, że nawet zobaczymy jego strużkę spływającą po czole. Cały ten występ dla nas, widzów.

Dość znamienne dla środowiska sztuki jest to, że mimo różnic formalnych, często skoncentrowane jest wokół podobnych wątków, zjawisk, afektów. Towarzyszy temu aspekt ekonomiczny rynku sztuki, który ma spory wpływ na te tendencje. Poza tym ważnym czynnikiem dla kuratorskich decyzji, zarówno w przypadku pojedynczych wystaw, sezonowych programów teatralnych, jak i festiwali, są potrzeby szacowanych odbiorców. Publiczność ma tę moc kulturotwórczą, że będąc potencjalnym odbiorcą projektów, wpływa na powstawanie tematycznych trendów.

Grande finale teatralnego nurtu Festiwalu Nowe Epifanie wyznaczyła premiera Kofman. Podwójnego wiązania w reżyserii Katarzyny Kalwat. Trzon obsady stanowił zespół koprodukującego spektakl Nowego Teatru w Warszawie: Maja Ostaszewska, Małgorzata Hajewska-Krzysztofik, Ewa Dałkowska i Jacek Poniedziałek. Gościnnie i na zmianę pojawiają się instrumentalistki: Kamila Wąsik-Janiak lub Katarzyna Duda oraz nastoletnie Alicja Strojek, Emilia Mytkowska i Nina Żubrowska w efemerycznej roli małej Sary Kofman. Wśród tylu zabezpieczonych zastępstw znalazło się jednak jedno nieplanowane.

  •