bazar

Nie robi się zakupów na głodnego. Szczególnie na bazarze, gdzie wszystko pachnie i lśni. Szczególnie w sezonie, kiedy za dwadzieścia złotych możemy wynieść dwie siaty pełne składników na trzydaniowy obiad. Warto więc kupić sobie drożdżówkę lub bułkę do skubania, żeby zapchać ssanie. Fakt, pieczywo kruszy się na bluzkę, ale przynajmniej brzuch jest na chwilę oszukany i napchany. Ważne jest też picie. Można nalać wody z kranu do starej butelki lub poprosić pana od ogórków, aby nalał nam do kubka soku. Dobre na kaca, ale i bardzo zdrowe. No i obuwie, na płaskim.