Anna Smolar

„Każdy z nas musiał przejść przez to piekło zwane młodością” – mówił w Jeżycjadzie® Małgorzaty Musierowicz profesor Dmuchawiec gdzieś pod koniec lat siedemdziesiątych.

Podstawową sytuację teatralną dałoby się opisać również tak: w czasie wolnym od pracy jedni ludzie oglądają innych, którzy właśnie pracują; a do tego jeszcze, by móc oglądać, jak pracują inni, ludzie kupują bilety. Praca wykonywana jest w świetle reflektorów, podczas gdy na widowni zwykle panuje mrok. Z tej perspektywy każdy spektakl jest więc wypowiedzią na temat pracy, choć często – w większości wypadków – jest to wypowiedź niestematyzowana. Fikcja przedstawienia przesłania relacje ekonomiczne panujące między widownią a sceną, a pakt ten z rzadka jest zrywany.

Mówienie w swoim imieniu, opowiadanie o sobie i zdawanie sprawy ze swojego doświadczenia to tryby wypowiedzi, które Joanna Krakowska wymienia jako manifestacje nurtu auto-teatralnego rozwijającego się w ostatnich latach w obszarze polskich sztuk performatywnych. Aktorzy mówią o sobie i występują w swoim imieniu w Rewolucji, której nie było (Teatr 21, 2018), Mikrodziadach (Komuna//Warszawa, 2016) czy Take It or Make It (Teatr Polski w Bydgoszczy, 2016).

Układy choreograficzne zaczynają się jeszcze przed przerwą, kiedy opowiedziana została już historia dziewczyny, która zaszła w ciążę ze szlachcicem za chwilę mającym stanąć na ślubnym kobiercu: opowiedziana, bo cały przebieg operowego libretta był z dystansem relacjonowany. Jest w tym spektaklu refleksja na temat społecznego wykluczenia polskiej Ofelii, na temat reprezentacji kobiecości, których zakładnikami jesteśmy, bo kobieta z nieślubnym dzieckiem w dziewiętnastowiecznej operze nie ma innego wyjścia, jak rzucić się do Wisły.

O czym jest Halka – kanoniczna opera narodowa – Włodzimierza Wolskiego (libretto) i Stanisława Moniuszki (muzyka) pewnie każda i każdy wie. W skrócie: szlachcic Janusz uwodzi góralkę Halkę, ta zachodzi z nim w ciążę, ale Janusz ma wkrótce poślubić szlachciankę Zofię stolnikównę (tak zwaną dobrą partię), więc trochę jeszcze Halkę zwodzi, a trochę już chce się jej ze swojego życia pozbyć, żeby niczego nie popsuła.

Ze stu siedemdziesięciu dwóch zgłoszeń, jakie wpłynęły do Komuny Warszawa na program rezydencyjny „Tough Love/Twarda miłość”, którego byłaś kuratorką, wybraliście trzy.

  •