Pomieszanie
Moja „gorączka archiwum” starych zeszytów „Dialogu” wynika z mojej pracy, ostatnio głównie w grancie kontynuującym projekt „HyPaTia – Kobieca Historia Polskiego Teatru”. Przeglądałem „Dialogi” poszukując kobiet-krytyczek teatralnych, znajdując po drodze mnóstwo ciekawych rzeczy (oraz jak łatwo się domyślić, mnóstwo zupełnie nieciekawych, ale to wszystko wrażenia subiektywne).
W archiwum „Dialogu” można znaleźć właściwie wszystko i trzeba przyznać, że jest to dosyć niepokojące. Przeglądanie starych numerów miesięcznika doprowadza do zdziwienia, że oto obok najbardziej znanych czy jakby powiedzieli niektórzy „największych” dramatów polskich i zagranicznych (takich jak sztuki Becketta, Turriniego, Świrszczyńskiej czy Witkacego) można znaleźć zapomniane już chyba a intrygujące teksty o niepokojących tytułach – jak choćby Życie seksualne białych myszek Andrzeja Szypulskiego z 19761. To sztuka telewizyjna, która wygrała w krajowym konkursie Zarządu Głównego Ligi Kobiet na scenariusz o tematyce kobiecej. Natknąłem się także na dramat, którego tytuł może być moim manifestem – Ziemniaki do wszystkich dań Arnolda Weskera2. Kontynuując wątek węglowodanów: w starych Dialogach można znaleźć na przykład esej Odmrażanie kartofla Małgorzaty Rudej, zjadliwą krytykę późnego teatru Hanuszkiewicza3, czy Lakierowanie kartofla Tadeusza Nyczka4, tekst dający tytuł jego późniejszej sławnej książce.
Ta różnorodność (ten bigos) w przypadku „Dialogu” jest czymś bardzo pobudzającym – to archiwum nie jest oczywiście żywe, tak jak żywe nie jest chyba żadne archiwum gazety literackiej czy teatralnej. Stare teksty dramatyczne, jeśli nie wejdą do kanonu dramaturgii, rzadko funkcjonują na scenie więcej niż raz. Mało kto czyta dramaty dla przyjemności, jeszcze mniejsza liczba osób zainteresowana jest dziejami publicystyki okołoteatralnej. Ale mimo to, nawet przeglądając tylko spisy treści starych numerów, można poczuć pewien rodzaj zainteresowania, wynikający właśnie z dziwnego pomieszania. Obok badziewia– arcydzieła, obok rzeczy nowatorskich i prekursorskich – starocie i ramoty, obok tego co weszło do „historii teatru i dramatu”, to co przemknęło bokiem, czasem niesłusznie zapomniane.
Pisała o tym zresztą w „Dialogu” Ewa Guderian-Czaplińska, przy okazji recenzji antologii dramatu polskiego po 1989 pod redakcją Jacka Kopcińskiego5 (9/2013) – o tym zdumieniu, gdy porówna się to jak wyglądała polska dramaturgia lat 90., na tle tej zagranicznej. Gdy spojrzy się na historię transformacji polskiego teatru właśnie pod kątem transferu na rodzimy grunt zagranicznych technik czy idei, wtedy „Dialog” okazuje się nieocenionym źródłem wiedzy.
W gąszczu najróżniejszych tekstów, tematów, dramatów, esejów, felietonów czy stenogramów rozmów można znaleźć prawdziwe skarby. I nie mówię tu tylko o tych skarbach oczywistych – czyli właśnie „arcydziełach” dramatu polskiego i zagranicznego, utworach czasem wystawianych po dziś dzień. Nie mam także na myśli wybitnych tekstów z zakresu polskich badań i refleksji o teatrze – w „Dialogu” publikowały największe, artykuły i eseje tu ogłaszane stanowiły potem części wielkich książek polskiej teatrologii, kulturoznawstwa, czy w ogóle po prostu ważnych i mądrych książek. To, co potencjalnie inspirujące i podniecające, było dla mnie na marginesach, czyli teksty o których wcześniej nie słyszałem – na przykład cykl Małgorzaty Świerkowskiej z lat 70., zaczynający się od recenzji-reportażu Trzy wieczory z publicznością6. Świerkowska chodziła po ówczesnych teatrach warszawskich i opisywała widownię – podsłuchiwała co mówią, przed i po przedstawieniu, w trakcie antraktów, rejestrowała pilnie, które żarty publiczność rozumie i z których się śmieje, kto śpi, ile znajomych z branży było na premierze. To fascynujące eseje z pogranicza socjologii i reportażu (ale napisane przystępnym, żywym językiem), właściwie krytyka teatralna, ale o odmiennym wektorze – krytyka widowni.
Inne moje odkrycie to cykl tekstów Małgorzaty Szpakowskiej o filozofii i teatrze, w których autorka próbowała dobrać się do myśli dawnych i współczesnych twórców teatralnych. Pisała o zapomnianych gatunkach i o tym jakie konsekwencje poznawcze teatr ze sobą niesie. I powstał np. taki tekst, dotyczący ważnego dla kontrkultury, ale także dla mnie prywatnie hasła „bycia sobą”7. Ja się bardzo intensywnie zastanawiam, co to znaczy być sobą, a Szpakowska bezlitośnie, powoli i dobitnie pokazuje, że być sobą jest niemożliwe, że cały problem jest źle postawiony i że generalnie to zagadnienie jest jakieś durne. Z konsekwencjami lektury tego tekstu mierzę się psychicznie już pół roku.
Kolejnym zaskoczeniem był na przykład reportaż Małgorzaty Semil z festiwalu feministycznego teatru w Stanach Zjednoczonych zatytułowany Fajnie być kobietą8. Autorka obserwuje wewnętrzne napięcia w feminizmie drugiej fali, dyskretnie mierząc je ówczesną polską miarą, ale z życzliwością i otwartością. Podobne orzeźwiające były zaskoczenia osobowe, gdzie autorki i autorzy pisali teksty, których bym się po nich nie spodziewał, czyli Anna Kuligowska-Korzeniewska pisząca tekst o sytuacji młodych aktorek po szkole teatralnej, zwodzonych przez kolejnych dyrektorów teatrów9, Wanda Zwinogrodzka kłócąca się z Tadeuszem Nyczkiem w tekście pod tytułem Teatr swoje a baba swoje10, czy relacja Agnieszki Bzowskiej z „uli” organizowanych przez zespół Jerzego Grotowskiego, w którym autorka w sposób bardzo emocjonalny, ale też niezwykle samoświadomy opisuje przemoc i niepokojące zachowania seksualne, jakich doznała podczas tego wydarzenia11. Tego wszystkiego jest dużo więcej. Dość powiedzieć, że w pierwszych latach „Dialogu” publikowały regularnie Elżbieta Wysińska (wcześniej Fleiszer) i Marta Piwińska, niezwykłe krytyczki, które kilka razy do roku pisały zajmujące i bardzo gęste teksty o współczesnej dramaturgii i/lub jej wystawieniach. Była wtedy taka rubryka w „Dialogu”, która nazywała się „Konfrontacje”, jej założeniem była konfrontacja tekstu sztuki z jej realizacją sceniczną (ciekawe, swoją drogą czy dzisiaj taka rubryka miałaby sens).
Trudno jednak traktować „Dialog” jako kronikę kultury polskiej, inaczej niż w przypadku wielu innych czasopism czy gazet, nie jest wcale łatwo w trakcie lektury wskazać na punkty zwrotne czy cezury, być może właśnie przez to gatunkowe, tematyczne i narodowe pomieszanie. Zamiast diachronii jest tutaj synchronia, czyli stare konwencje, tematy, sposoby pisania sztuk, tematy esejów mieszają się z rzeczami nowymi, nowatorskimi, wyprzedzającymi nierzadko swój czas. Diagnozy mieszają się z postulatami, teksty o historii z tekstami o teraźniejszości i przyszłości. „Dialog” zawsze starał się, mniej lub bardziej reagować na rzeczywistość dookoła siebie, ale także tę rzeczywistość kreować, wprowadzając do dyskusji nowe tematy, podchwytując mody i nowe trendy, otwierając się na inne, odmieńcze, czy obce perspektywy – i mam na myśli przede wszystkim dział eseistyki. Teksty o teatrach obcych, pozaeuropejskich kultur, teksty nie mające nic wspólnego z teatrem, ale dotyczących polityki, historii, sztuki, świata. Oczywiście sztuki teatralne były ku tym rozważniom jakimś pretekstem, ale nie zawsze i z biegiem czasu coraz bardziej nie. „Dialog” od dawna nie jest pismem wyłącznie poświęconym dramaturgii, spełniając tym samym przepowiednie pierwszego składu redakcji, który w pierwszym zeszycie z 1956, napisał: „Sądzimy zresztą, że nasza troska o upowszechnianie kultury teatralnej w mieście i na wsi rozszerzy zasięg problematyki pisma i, mamy nadzieję, krąg jego czytelników”12. Tak się stało.
Złośliwi mogliby powiedzieć, że archiwum „Dialogu” jest wysypiskiem śmieci– i pewnie jest, jak każde archiwum. Można tak o „Dialogu” myśleć: jako o zbiorowisku, dziwnym zoo, menażerii, gabinecie osobliwości, czy właśnie kulturalnym wysypisku. Tylko że wraz z upływem czasu, z przemianami światopoglądowymi, wraz z modami, to co niedawno wydawało się śmieciem dzisiaj jest brylantem, i odwrotnie – rzecz kiedyś najważniejsza, ze współczesnej perspektywy okazuje się nudna i nieznacząca. I pewnie jeszcze wiele takich wywrotek w hierarchiach nastąpi.
Jeżeli mogę czegoś życzyć „Dialogi” z okazji jego 70-lecia, to właśnie poszerzania tego zbiorowiska, kontynuowania mieszania ze sobą dyskursów, tematów, metod, projektów. „Dialog” to czasopismo różnorodne – i właśnie dlatego wciąż ważne. A archiwum „Dialogu”, które wciąż się rozrasta, jestem o tym przekonany, pokaże tym, którzy będą chcieli do niego zajrzeć zaniechane i nieobrane ścieżki, uchroni przed wyważaniem dawno otwartych już drzwi. Zachowa, to czym żyjemy, o czym marzymy, co wspominamy, na co narzekamy i czego byśmy chcieli. Wszystkiego najlepszego.
- 1. Andrzej Szypulski Życie seksualne białych myszek „Dialog” nr 7/1976
- 2. Arnold Wekser Ziemniaki do wszystkich dań, przełożyła Anna Trzeciakowska i Jan Skotnicki, „Dialog” nr 7/1963.
- 3. Małgorzata Ruda Odmrażanie kartofla, „Dialog” nr 11/1986.
- 4. Tadeusz Nyczek Teatr jaki jest: Lakierowanie kartofla, „Dialog” nr 10/1981.
- 5. Ewa Guderian-Czaplińska Żywot źle podwiązany sensu nie trzyma, „Dialog” nr 9/2013
- 6. Małgorzata Świerkowska Trzy wieczory z publicznością, „Dialog” nr 3/1973.
- 7. Małgorzata Szpakowska O „byciu sobą”, „Dialog” nr 8/1981
- 8. Małgorzata Semil Fajnie być kobietą, „Dialog” nr 8/1977.
- 9. Anna Kuligowska-Korzeniewska Rozmowy młodej aktorki z dyrektorami teatrów, „Dialog” nr 5/1977.
- 10. Wanda Zwinogrodzka Teatr swoje a baba swoje, „Dialog” nr 11-12/1987.
- 11. Agnieszka Bzowska Nieco inna relacja z „Uli”, „Dialog” nr 3/1976.
- 12. Od redakcji, „Dialog” nr 1/1956, s. 3.

