ieplikowski_0.jpg

POKAZ „FRYZURA PRZEZ WIEKI” W BERLINIE, 1926, ANTONI CIEPLIKOWSKI STOI PO PRAWEJ STRONIE. FOT. NAC.

Cięcia radykalne. Fryzjerska rewolucja i jej dyktator

Martyna Kula
W numerach
30 paź, 2025
Wrzesień
2025
9 (823)

1
Gdyby w środku nocy rzucić hasłem „rewolucyjny okres cięć”, to nawet ci najbardziej zaspani, z obrazem świdrującego wzroku pedagogów wywołujących do tablicy, jednym tchem wyrecytowaliby: 1789, zdobycie Bastylii, Robespierre, „Wolność, Równość, Braterstwo” oraz gilotyna. Szczególnie to ostatnie wyjątkowo dobrze osadza się w pamięci i staje się narzędziem-symbolem tego wydarzenia, jego łatwo rozpoznawalną graficzną fiszką. Ale historia Francji zna też drugi, alternatywny zestaw skojarzeń z równie ostrym narzędziem w roli głównej. Trzeba przyznać, że kraj ten ma szczególne (nie?)szczęście do przewrotów, w których nowy porządek wprowadzany jest cięciem.

Dziś o przewrocie, który zaczął się równo sto dwadzieścia lat później, w 1909 roku. O ile podczas pierwszego ścinano osiemnastowieczną monarchię, o tyle w drugim dziewiętnastowieczne konwenanse. Zamiast okrzyków tłumu pod Bastylią, gwar w prestiżowym atelier przy rue Cambon 5. Zamiast płomiennych przemówień Saint-Juste’a, spokojny, lecz absolutnie dyktatorski ton Antoine’a de Paris. Zamiast hasła „Wolność, Równość, Braterstwo”, motto: „Krótko, równo, stylowo”. A zamiast gilotyny – nożyczki. Trigger warning nie będzie potrzebny, bo ta rewolucja obyła się bez ofiar śmiertelnych. Nie była jednak całkiem pozbawiona strat. Zginęły kołtuny, koki „gniazda”, ciężkie, misternie utkane fryzury, a wraz z nimi spory segment rynku grzebieniowego. I choć ten zamach stanu rozegrał się nie na ulicach, a za witryną paryskiego salonu fryzjerskiego, jego skutki okazały się równie trwałe jak republika.

Antoine de Paris rzeczywiście figurował w poczcie dyktatorów – tyle że z dopiskiem „mody”. I tu coś zaczyna zgrzytać, bo ten sam tytuł nosi przecież inna, ikoniczna postać również z początku dwudziestego wieku – Coco Chanel. Znali się zresztą. Ich salony mieściły się przy tej samej ulicy: Antoine’a przy rue Cambon 5, a Coco zaledwie dwieście metrów dalej, pod numerem 31. To właśnie tam znajdował się jej flagowy butik, w którym powstawały najważniejsze kolekcje. Jednak w swoim czasie to nie on, lecz szyld salonu spod numeru piątego przyciągał największe tłumy. To tam ustawiały się długie kolejki paryskich (i nie tylko) kobiet, szukających nowej, modnej tożsamości. Dlaczego? Bo choć dziś to Coco uznaje się powszechnie za kreatorkę i propagatorkę wizerunku kobiety współczesnej – i słusznie, jeśli chodzi o ubiór – to nowoczesność w kobiecym wyglądzie nie wyszła na początku z garderoby, a z salonu fryzjerskiego Antoine’a. Innymi słowy, on tę współczesność najpierw wymodelował. Ona później ją ubrała.

2
Najczęściej opowieści o nim uderzają w ton sensacji. Anegdoty o ekscentrycznych zwyczajach – że sypiał w szklanej trumnie i mieszkał w szklanym domu, że zrzucał kwiaty z awionetki, że przechadzał się po parku z chartem, którego sierść była zafarbowana na niebiesko, albo że latał tym samym modelem samolotu co Al Capone – trafiają do nagłówków biograficznych artykułów i właściwie stają się ich esencją. Również homoseksualizm Antoniego bywał wówczas, i bywa współcześnie, traktowany jako przejaw „ekscentryzmu”. Osobliwy portret Antoine’a sprzedaje się świetnie. Trudno jednak nie zauważyć, że wielkoformatowe gwiazdy, szczególnie te ze środowiska artystycznej awangardy, z definicji bywają ekscentryczne. Nie zaskakują nagrania z wywiadu z Dalím, podczas którego pojawił się z mrówkojadem, ani historia o wykładzie, który wygłosił w stroju nurka. Nie dziwią zdjęcia Josephine Baker spacerującej z gepardem na smyczy czy przebranego za swoje kobiece alter ego Marcela Duchampa.

Postać Antoine’a nie wybija się na ich tle jakoś przesadnie, a mimo to przyciąga łaknących osobliwych ciekawostek jak lep na muchy (kto z nas nie kliknąłby artykułu Tajemnicze życie fryzjera w trumnie1 niech pierwszy rzuci kamieniem), i co najważniejsze, zadziwia. Powód jest zasadniczo jeden. Tamte nazwiska są dziś symbolami artystów-celebrytów i jednocześnie ekscentryków. To „prawdziwi” artyści: malarze, tancerki. Antoine był zaś „tylko” fryzjerem, jego praca kojarzy się raczej z sektorem usług niż sztuki.

„Powojenne gwiazdy nazywały się Chanel, Cocteau, Antoine, Picasso”2 – notował francuski pisarz Maurice Sachs. Na słynnym satyrycznym rysunku z 1921 roku Œuf pourri (Zgniłe jajo), autorstwa Georges Herbieta (Christiana) widzimy groteskowe jajko osadzone na wieży Eiffla, wypełnione zjawiskami i nazwiskami powszechnie znanych postaci, które według autora tworzyły krajobraz zepsutej epoki. Między grzechami surrealistów, dadaistów i modernistów znalazł się także fryzjer Antoine3. Zanim jednak trafił na (co prawda karykaturalny, ale wymowny) szczyt wieży Eiffla – ba, zanim Antoine de Paris stał się w ogóle Antoinem – był Antonim Cierplikowskim z Sieradza. I to jest chyba ta naj - bardziej osobliwa anegdota w jego i tak już osobliwie anegdotycznej biografii.

3
Urodził się w Wigilię 1884 roku, jako szóste dziecko w niezamożnej rodzi - nie krawcowej i szewca. Ponieważ ży - ciorysy wielkich ludzi zazwyczaj pisze się od końca, pierwsze zdania o nich bywają często podszyte mitotwórczym namaszczeniem. W jego przypadku data przyjścia na świat miała być za - powiedzią przyszłej wielkości4. Już we wczesnym dzieciństwie wykazywał się artystyczną kreatywnością – lubił podkradać matce skrawki materiałów i układać z nich kwiaty. Wtedy także zaczęły się jego pierwsze fryzjerskie eksperymenty. Niemal w każdym arty - kule o Cierplikowskim pojawia się historia, jak pewnego razu ułożył fryzurę swojej siostrze, używając do tego mio - du, co zakończyło się ucieczką dziew - czynki przed atakiem os.

Po skończeniu szkoły pracował u sie - radzkiego felczera. Nie trwało to jednak długo, bo w prowincjonalnym małym Sieradzu zbyt zauważalna była jego skłonność do nawiązywania bliskich relacji z mężczyznami. Matka Antoniego, która nie chciała, by chłopak marnował się w małym mieście bez perspektyw, a także chcąc ukrócić krą - żące w miasteczku plotki, postanowiła wysłać go w świat – czyli do oddalonej od Sieradza o pięćdziesiąt kilometrów Łodzi. Tam Cierplikowski zatrzymał się w zakładzie fryzjerskim wujostwa Lewandowskich i pobierał pierwsze nauki. A że prowadzący zakład jego wujek był – jak byśmy to dzisiaj po - wiedzieli – w kryzysie uzależnienia od alkoholu, to młody, niedoświad - czony jeszcze chłopak coraz częściej zastępował go w pracy. I zdobywał uznanie.

Istnieje kilka wersji, skąd wziął się projekt jego wyjazdu do Paryża. Pierwsze dwie są niemal identyczne: według jednej uczesał w zastępstwie wuja Stanisławę Ginsberg, żonę zna - nego przedsiębiorcy i zarządcy Towarzystwa Akcyjnego „Zwarcie”, według drugiej – bliżej nieznaną klientkę, która przypadkiem trafiła do salonu. W obu przypadkach to właśnie zachwycone efektem panie miały zasu - gerować, że z takim talentem powinien spróbować szczęścia w Paryżu. Według innej wersji, powodem jego wyjazdu był zbliżający się pobór do wojska carskiego. Siedemnastoletni wówczas Antoni miał opuścić kraj, by uniknąć służby. Z kolei w wywiadzie udzielonym w 1938 roku Cierplikowski wspomina o emigracji jako uciecz - ce przed zaściankowym klimatem ota - czającego go środowiska:

Nikt mnie w Łodzi nie lubił, nazywano mnie z widoczną ironią „wielki pan Antoni”. A tak ustosunkowano się do mnie, ponie - waż nie znosiłem szablonu, nie mogłem naśladować w pracy innych i dążyłem do pracy oryginalnej i indywidualnej. Zazdrościli mi koledzy; wyśmiewali moje starania i wysiłki, drwili z moich pomysłów, zdaniem ich ekstrawaganckich. Pracowałem wówczas przy zbiegu ulic Piotrkowskiej i Cegielnia - nej, a marzyłem o tym, aby móc otworzyć sobie własne przedsiębiorstwo i dokonywać eksperymentów, na które żaden szef nie pozwalał. To były jednak mrzonki, których nie udało się zrealizować bez grosza w kieszeni, bez czyjejkolwiek pomocy i bez zrozumienia ludzi. Wierzyłem mimo to, że nadej - dzie kiedyś dzień, gdy spełnią się wszystkie moje życzenia i tęsknoty. Nie zrażały mnie uszczypliwości kolegów, drwiny pracodaw - ców nie osłabiały moich nadziei. Aż nadeszła chwila, kiedy dziewiętnastoletni praktykant fryzjerski rodem z Sieradza opuścił Łódź na zawsze. Uciekłem z zadymionego i dusznego miasta, uciekłem z kraju ojczystego daleko w świat, do Paryża… 5

Wpływ klientek, ucieczka przed losem szeregowego w carskiej armii czy przed niezrozumieniem, a może wszystko naraz – nie wiadomo. Tak czy siak, w 1901 roku Cierplikowski wyrusza do Paryża. Co ciekawe, dwa lata póź - niej wyjedzie do Ameryki urodzony w oddalonej od Sieradza o piętnaście kilometrów Zduńskiej Woli Maksy - milian Faktorowicz – założyciel firmy MaxFactor.

4
Początkowo w Paryżu Cierplikowski klepie biedę. Udaje mu się jednak zatrudnić w zakładzie szanowanego w branży fryzjera Decoux, specjalistę od peruk. Był to popularny salon, ponieważ fryzury z jego znakiem firmowym zdobiły nawet modelki pojawiające się na pocztówkach. Antoni rozpoczyna naukę zawodu od (dosłownie) samego dołu – trzy lata spędza szyjąc peruki w piwnicy salonu, nie mając kontaktu z klientkami.

Przełom nastąpił w listopadzie 1903 roku, podczas corocznego święta ku czci św. Katarzyny – patronki nieza - mężnych dziewcząt. Tradycja nakazy - wała wówczas, by każda panna miała kunsztowną fryzurę ozdobioną moż - liwie najbardziej wymyślnym kapelu - szem, co miało pomóc w znalezieniu męża. Antoni, wezwany z piwnicy do pomocy przy czesaniu, już do niej nie wrócił – klientki zaczęły domagać się, by obsługiwał je właśnie on.

Jest taka historia, od której – jak po - daje biografka Cierplikowskiego Marta Orzeszyna – Antoni staje się Antoine’em a jego kariera nabiera rozpędu. Wezwa - no go do kochanki belgijskiego księcia, która miała udać się na wieczorne przy - jęcie, a zgubiła w podróży swoje pudło z kapeluszami. O ile tolerowano publicz - ne pokazywanie się z kochankami, o tyle z kochanką bez nakrycia głowy już nie. Cierplikowski wybrnął z sytuacji nie - szablonowo – uformował włosy klientki w kształt kapelusza. Był to ryzykowny pomysł, niezgodny z przyjętymi norma - mi, ale fryzura ta wywołała furorę. Wte - dy rozeszła się wieść o niesamowitym fryzjerze.

Wkrótce Antoine rozpoczął pracę w salonach fryzjerskich w modnych nadmorskich kurortach, takich jak De - auville czy Biarritz. Były to ważne punk - ty na towarzyskiej mapie arystokratów i biznesmenów – zostały one zresztą uwiecznione przez Herbieta w Zgniłym jajku. Tam Antoine mierzy się z wymagającymi klientkami. I choć do tego czasu udało mu się opanować język francuski, szybko okazało się, że to nie wystarcza, ponieważ znaczną część przebywających tam kuracjuszek stanowiły również Amerykanki i Angielki, z którymi nie potrafił się porozumieć. Ambitnie podchodząc do nauki języka angielskiego, w 1905 roku Antoine wyjeżdża do Londynu. Dołącza tam do poznanej jeszcze w paryskim salonie Decoux manikiurzystki Marie Berthe i niedługo później żeni się z nią. Berthe i Cierplikowski pozostali małżeństwem przez całe swoje życie. Jak podkreślał mężczyzna, bez niej nie stworzyłby później swojego fryzjerskiego imperium. Nazywał ją „ministrem spraw wewnętrznych i finansów” (s. 49). Była jego księgową, bankiem, dyrektorką i menedżerką. Co ciekawe, nigdy nie pozwoliła mu ułożyć swoich włosów.

3.jpg

Z lewej: Aktorka Ève Lavallière w uczesaniu Cierplikowskiego jako uczeń w sztuce Les Petits (1912). Rys. Daniel de Losques (domena publiczna), z prawej: peruki Cierplikowskiego rozstawione w jego szklanym domu. W tle słynne ograny, na których grywał. Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

5
W 1909 roku małżeństwo wróciło do Paryża. Jak zaznaczyłam na wstępie, data ta okaże się przełomowa zarówno w historii samego Antoniego, jak i w dziejach damskiego fryzjerstwa. Utalentowany, już znany, choć jeszcze nie tak sławny stylista, został wezwany przez wybitną aktorkę teatralną Ève Lavallière. Mającą wówczas czterdzieści trzy lata artystkę zaangażowano do ról nastoletnich dziewczyn w sztukach Un ange (Anioł) Alfreda Capusa oraz Le Bois sacré (Święty gaj) Gastona Armana de Caillaveta i Roberta de Flersa. By dobrze wypadła na scenie, Antoniemu powierzono wcale niebanalne zadanie odmłodzenia aktorki uczesaniem. Dla rozwijającego się fryzjera była to wielka szansa, bo to właśnie gwiazdy sceny teatralnej pełniły wówczas rolę żywych wizytówek stylistów. Podobno (pisze o tym Orzeszyna, choć nie dodaje żadnego źródłowego przypisu) pomysł na wymodelowanie włosów sławnej klientki podsunął mu widok krótko obciętej małej dziewczynki. Antoine skrócił więc długie włosy Ève na wzór dziecięcej fryzury. Cięcie było radykalne (teraz jej włosy nie sięgały nawet ramion) i okazało się równie radykalne w skutkach – aktorka odmłodniała tak, że rzeczywiście przypominała nastolatkę:

Zdjęcia Ève z krótkimi włosami ukazały się we wszystkich gazetach. Słynny karykaturzysta Sem uwiecznił ją również na satyrycznym rysunku, ale musiał być pod ogromnym wrażeniem urody Ève, bo nie był ani trochę złośliwy. Odmładzająca fryzura była tak udana, że jeszcze w 1912 roku czterdziestopięcioletnia Lavallière zachwycała Paryż w roli Géo, chłopca w wieku gimnazjalnym, w sztuce Luciena Népoty’ego Les Petits (Malcy). (s. 46-47)

W ten sposób powstała słynna fryzura à la garçonne („na chłopczycę” czy też „na pazia”). Tym samym Ève Lavallière uchodzi za pierwszą kobietę z krótkimi włosami, a Antoine za pierwszego fryzjera, który odważył się je ściąć.

Należałoby to jednak trochę doprecyzować, bo oczywiście nie było tak, że przed Cierplikowskim absolutnie żadna kobieta nie nosiła krótkich włosów. Z takiego uczesania słynęła już choćby Colette, autorka prowokacyjnych powieści, znana także z lesbijskich romansów, czy ubierająca się po męsku arystokratka Mathilde de Morny. To były jednak celowo skandalizujące gesty, wyjątki potwierdzające regułę, a ta w ówczesnym damskim fryzjerstwie sprowadzała się wyłącznie do szczotkowania i mozolnego układania długich włosów. Rok 1909 jest rewolucyjny właśnie dlatego, że ścięcie włosów przez Antoine’a nie stało się kolejnym wyjątkiem, lecz początkiem mody na skalę światową. To właśnie Cierplikowski zasłynie jako pierwszy fryzjer, który zacznie modelować kobiece włosy za pomocą nożyczek, zarezerwowanych dotąd wyłącznie dla męskich klientów. A Ève Lavallière można uważać za pierwszą krótkowłosą kobietę, która zamiast zgorszenia i skandalu, wzbudziła zachwyt.

6
Krótkie włosy wciąż były ekstrawaganckie. Uchodziły za odstępstwo od normy, na które mogły sobie pozwolić tylko kobiety swobodniejsze obyczajowo i mające większy wpływ na własny los. Takimi były przede wszystkim artystki. W tych kręgach wieść o cudownym fryzjerze, obdarzonym odmładzającymi zdolnościami, szybko się rozeszła. W ślad za odnoszącą sukcesy po metamorfozie Lavallière poszły kolejne gwiazdy paryskich scen. Klientkami Antoine’a zostały między innymi Sarah Bernhardt, Isadora Duncan, Cécile Sorel, Eleonora Duse, Mistinguett i Mata Hari.

Rosnąca popularność pozwoliła mu w 1912 roku otworzyć własny salon fryzjerski w samym sercu Paryża, właśnie przy rue Cambon 5. Dopiero rok później, na tej samej ulicy, pojawi się butik początkującej Chanel, która dalej będzie lansować modę na chłopczycę. Ona zresztą też została jego klientką, choć uparcie utrzymywała, że w 1917 roku własnoręcznie obcięła sobie włosy.

Ponieważ jednak mówimy o rewolucji – krótkie fryzury wkrótce stały się bardziej demokratyczne. Machina cięć ruszyła po pierwszej wojnie światowej, która wymusiła głębokie przemiany obyczajowe. Długie włosy znikały wraz z przejmowaniem przez kobiety ról nieobecnych mężczyzn. Misterne, czasochłonne fryzury musiały ustąpić miejsca praktycznym uczesaniom dostosowanym do nowego trybu życia. To, co przez dekady uchodziło za „symbol kobiecości”, w nowych realiach okazywało się po prostu niepraktyczne: przeszkadzało w pracy, wymagało zabiegów, na które brakowało czasu. W grę wchodziły również względy higieniczne: długie włosy trudniej było utrzymać w czystości, a nie wszyscy mieli łazienkę z prysznicem. Radykalne cięcie stało się więc znakiem nowych czasów. A Antoine ich dyktatorem.

Pisarz i dyplomata Mirosław Żuławski, ojciec reżysera Andrzeja Żuławskiego, wspominał:

Pamiętam doskonale rewolucję mody damskiej, jaka nastąpiła w latach dwudziestych: moda stała się niezwykle postępowa, luźna, wygodna, wręcz rewolucyjna, toteż wszyscy młodzi byli jej zażartymi zwolennikami. Słynny fryzjer Antoine Cierplikowski dokonał pierwszego w historii obcięcia kobiecych włosów „na garsonkę”, powodując tym ciachnięciem nożyc przełom nie mniejszy niż wynalezienie osławionej „pigułki”. W oczach ludzi statecznych i starszych świat stanął na głowie. Obwiniano o te bezecności wojnę, zresztą słusznie, bo właśnie wojna, zmuszając kobiety do zajęcia miejsc mężczyzn za warsztatem pracy, wyzwoliła je od ciasnych gorsetów, wysokich uczesań i długich sukien.6

7
Zmiana w kobiecym wyglądzie, która początkowo mogła być postrzegana jako chwilowa fanaberia wymuszona trudnymi czasami, ku przerażeniu konserwatystów nie zniknęła wraz z końcem pierwszej wojny światowej. Wręcz przeciwnie, zyskała jeszcze większy rozmach. A to budziło gwałtowny sprzeciw tych, którzy w długich włosach upatrywali najcenniejszego symbolu kobiecości. Niezadowoleni z nowej mody bywali również inni fryzjerzy, którzy nie umieli obchodzić się z damskimi włosami za pomocą nożyczek. Oliwy do ognia dolała wydana w 1922 roku powieść La Garçonne (Chłopczyca) Victora Margueritte’a, za którą autorowi odebrano francuską Legię Honorową. Książka wywołała skandal obyczajowy i szybko stała się manifestem nowej kobiecości. Jej bohaterka, Monique Lerbier, porzuca życie przykładnej córki z burżuazyjnego domu i wybiera niezależność: pracę, wolność seksualną, a wraz z nimi estetykę chłopczycy – czyli między innymi krótkie włosy. Powieść była szeroko komentowana, a tytułowa chłopczyca stała się symbolem buntu, emancypacji i zerwania z tradycyjną rolą kobiety. To właśnie wtedy la garçonne przestaje być tylko fryzurą, a staje się wyrazem nowoczesnego stylu życia.

W odpowiedzi na coraz częściej zauważane na ulicach Paryża krótkie uczesania rozpętała się histeria. Lekarze ostrzegali, że obcinanie włosów może prowadzić do całkowitego wyłysienia, a nawet poważnych problemów zdrowotnych. Księża odprawiali msze w intencji kobiet, które zbłądziły, porzucając tradycyjny wizerunek. W polskiej prasie, do której dotarły wieści o tej radykalnej modzie, Antoine doczekał się nawet miana szatana, a jego fryzjerskie „dzieło” obwiniano za rozpad małżeństw i falę rozwodów:

WSTRĘTNY WYMYSŁ SZATANA
Pewien fryzjer w Paryżu, nota bene nasz rodak, wpadł kiedyś na koncept gienjalny. Wymyślił główkę ala garconne. Setki kilometrów pięknych warkoczy padło pod okrutnemi cięciami nożyc. […] O mistrzu Antoine, paryski fryzjerze, do czegoś ty doprowadził! Ile nieszczęść ludzkich masz na swojem sumieniu. Statystyka całego świata stwierdza, że od czasu nastania mody a la garconne ilość rozwodów wzmogła się niebywale.7 

Złośliwie też komentowano, że choć Cierplikowski był dyskretny w swoich romansach, to ścina kobiece włosy na krótko, upodobniając je do mężczyzn, których preferuje8.

8
W połowie lat dwudziestych krótkie fryzury stały się już standardem. I tak Cierplikowski przeistoczył się w opinii publicznej z szatana w mistrza, cudotwórcę, cesarza fryzur i dyktatora piękna (i to na następne cztery dekady). Stał się stylistą największych gwiazd: Josephine Baker, Édith Piaf, Poli Negri czy Marleny Dietrich. Gdy krótkie włosy zdobędą także te najbardziej konserwatywne salony arystokracji, Antoine zostanie – jak najczęściej się go określa – królem fryzjerów i fryzjerem królów. Odwiedzały go: królowa Rumunii, Egiptu, Hiszpanii, Włoch, Belgii, Bułgarii, a także żona prezydenta Roosevelta (była pierwszą damą w historii Białego Domu ostrzyżoną na krótko). W 1936 roku powierzono mu nadzór nad pracą czterystu stylistów podczas koronacji króla Jerzego VI, a później również podczas koronacji jego córki, Elżbiety II. Na obie ceremonie był zresztą zaproszony.

I w tym tkwi fenomen Cierplikowskiego, ponieważ dotychczasowe sztywne podziały klasowe nie tylko nie dopuszczały fryzjerów czy krawców na salony, ale też kazały im wchodzić tylnymi drzwiami dla służby. Kupowano od nich usługi, ale nie wymieniano z nazwiska – liczył się efekt, a nie jego wykonawca. Antoine „był jedną z pierwszych osób, które dopuszczono do najwyższych zaszczytów w uznaniu jego usług […] Nagle stało się wręcz obowiązkiem, by mieć fryzurę od Antoine’a, najlepiej stworzoną specjalnie dla siebie” – pisze jego biografka. (s. 89) Bo Cierplikowski był znany z tego, że nigdy nie powtarzał swoich fryzur – każda była inna, idealnie dopasowana do kształtu głowy, rysów twarzy i osobowości. Jak pisano w „Vouge” w roku 1924:

Antoine prawdopodobnie uratował od śmieszności więcej kobiet niż którykolwiek inny fryzjer na świecie. Jego sukces opiera się na dobrze określonych zasadach. Nie pozostawia nic przypadkowi i wyznacza każdemu kosmykowi włosów rolę do spełnienia. A mimo to uzyskany efekt jest idealnie naturalny w swej gracji i może być następnie odtworzony bez pomocy fryzjera […] „Włosy same są niczym”, oświadcza Antoine, podnosząc ręce w charakterystycznym geście. Trzeba znaleźć linię, która najlepiej pasuje do osobowości, a cała sztuka polega na zaokrągleniu lub przedłużeniu głowy, aby ukształtować ją w harmonii twarzy i całej sylwetki. Kobiecie pasuje ta konkretna fryzura, która ją uzupełnia i podkreśla jej osobowość9.

Myślę, że bez cienia przesady można powiedzieć, że to właśnie Antoine uczynił z fryzjerstwa pełnoprawną praktykę tożsamościową – kreowaną nie według utartych schematów, lecz w bezpośrednim dialogu z indywidualnością. Włosy przestały być jedynie układaną ozdobą, dodatkiem, a stały się ważnym elementem autoprezentacji, by nie powiedzieć: znakiem rozpoznawczym. Dlatego też w kolejnych latach upomną się o niego Hollywood i wielkie wytwórnie filmowe. Był fryzjerem między innymi Bete Davis, Joan Crawford, Claudette Colbert czy później jeszcze Brigitte Bardot (była jedną z niewielu, którym nie obciął włosów).

9
Może i trudno w to uwierzyć, ale w tamtym czasie sława Antoniego przewyższała tę Chanel. Podczas gdy w Paryżu podobnych jej projektantów i projektantek mody nie brakowało (byli chociażby: Paul Poiret, Jean Patou, Marcel Rochas, Madeleine Vionnet, Lucien Lelong czy Alix Barton), mistrz fryzur był tylko jeden. „Król fryzjerów zadecydował…”, „Antoine de Paris oznajmił”, „…cesarz fryzur nakazał” – tak zaczynały się artykuły na temat uczesań w kobiecej prasie. (s. 85)

Wprowadzenie nożyczek do damskiego fryzjerstwa nie było zresztą jedyną rewolucją, jaką przeprowadził. Kolejną, a właściwie pierwszą, było przymuszanie klientek do mycia głowy przed zabiegami fryzjerskimi, wcześniej zupełnie niepraktykowane. Już podczas pracy u Decoux komentował fatalny stan higieny głów. Zdarzało się nawet, że odmawiał uczesania, jeśli włosy nie zostaną wcześniej umyte, co było szokiem obyczajowym. Przedtem bowiem rolę mycia spełniało szczotkowanie, a prawdziwa kąpiel włosów należała do rzadkości i z pewnością nie była zadaniem fryzjerów. Uważano ją za czynność zbyt intymną (obcowanie z rozpuszczonymi włosami niosło za sobą podtekst erotyczny), by mogła być wykonywana przez obcą osobę. Myciem włosów zajmowały się (naprawdę sporadycznie) pokojówki, w domowym zaciszu. Antoine nie tylko rozpowszechnia higienę przy zabiegach fryzjerskich, ale też przenosi ją z przestrzeni prywatnej do publicznej – do salonu fryzjerskiego. Ten salon sam w sobie był rewolucyjny.

Cierplikowski stworzył przy rue Cambon 5 miejsce, w którym się bywało. Wcześniej damskie fryzjerstwo (w przeciwieństwie do męskiego) było przede wszystkim usługą domową – to fryzjer przychodził do klientki. Antoine odwraca porządek – klientki muszą przyjść do niego. A dzięki takim pomysłom jak czesanie przybyłych pań we wspólnej, otwartej przestrzeni, oddanie do ich dyspozycji baru z koktajlami i przekąskami, wprowadzenie innych usług kosmetycznych, sprzedaż kosmetyków czy nawet wiszących na ścianach obrazów Picassa i Modiglianiego (z którymi znał się osobiście), salon Antoine de Paris stał się nie tylko miejscem usługowym, ale i przestrzenią towarzyskich spotkań. Był też miejscem innowacji fryzjersko-technologicznych. To przy rue Cambon 5 po raz pierwszy świadczono zabieg trwałej ondulacji włosów czy używano pierwszych w Europie elektrycznych suszarek – te stały się taką sensacją, że klientki często przychodziły tylko na samo mycie włosów, by móc z nich skorzystać.

10
Cierplikowski nie tylko wykreował wizerunek kobiety współczesnej, ale i od podstaw stworzył nowoczesne fryzjerstwo, które my dzisiaj bardzo dobrze znamy. Powszechne czesanie w salonie; mycie głowy przed zabiegami; wspólna przestrzeń zabiegów kosmetycznych; kompleksowa usługa pielęgnacyjna; salon jako miejsce pogaduszek i odpoczynku – tego do tej pory nie było. Model funkcjonowania jego zakładu był na tyle przełomowy, że wymieniano go obok największych atrakcji Paryża – Luwru, wieży Eiffla i domu towarowego Maxim’s. Krąży nawet anegdota (zaliczałabym ją do teorii spiskowych, a te są przecież jeszcze bardziej interesujące) tłumacząca, skąd się wzięły słynne perfumy Chanel No. 5. Otóż piątka miała się wówczas kojarzyć z luksusem, czymś absolutnie pożądanym, nowatorskim i popularnym właśnie za sprawą salonu Antoine’a. To rue Cambon 5 stał się prawdziwą mekką kobiet, których zabiegi umawiano co do minuty, bo tak duże było jego obłożenie. Mniej popularna wówczas Chanel miała swoimi perfumami – jak głosi plotka – uszczknąć Cierplikowskiemu część mocy tego magicznego numeru.

Cierplikowski w geście rewanżu stworzył własne perfumy o nazwie rue Cambon, przyporządkowując sobie całą ulicę. Ile prawdy w opowieściach o tych przepychankach – trudno powiedzieć. Ale jest to opowieść tak efektowna, że aż szkoda ją weryfikować. Faktem natomiast pozostaje, że oba flakoniki ujrzały światło dzienne, a perfumy Antoine’a powstały niedługo po premierze Chanel No. 5.

11
Poza pracą w salonie Antoine zajmował się również tworzeniem nowych formuł kosmetycznych. Wynalazł lakier do włosów, niebieską płukankę (tę, którą ufarbował własnego psa), samoopalacz czy kosmetyki pielęgnacyjne na zimę. Jego pomysłem był szampon jajeczno-rumowy. Stworzył własną firmę kosmetyków Antoine de Paris, które były sprzedawane w domach towarowych na całym świecie.10 Jako pierwszy przedłużał rzęsy, używając do tego naturalnych włosów. Wprowadził także kolorowe lakiery do paznokci. Dotychczas na rynku dostępny był tylko kolor czerwony, a Antoine pierwszy malował sobie paznokcie na czarno, srebrno czy złoto. Rozpowszechnił również modę malowania każdego paznokcia innym kolorem i sam często ją stosował:

Na koniec wreszcie wspomnieć wypada również o nowem „dziwactwie mody”, które lansowane jest ostatnio w Paryżu. Dziwactwem tem to… różnokolorowe palce! Król fryzjerów paryskich „mistrz” Antoine, wynalazł tę „rewelacyjną nowość” i oto manicurzystki paryskie malują paznokcie pięknych paryżanek na różne kolory. I tak mały palec ma barwę złotą – drugi srebrną – trzeci zieloną – czwarty żółtą – piąty wreszcie czarną…Czyż nie jest to „epokowa rewelacja”?… Na razie wprawdzie niezbyt wiele paryżanek poddało się nowym „rozkazom” mistrza Antoine’a, ale manicurzystki są pewne, że nowa ta moda zdobędzie wkrótce cały świat, podobnie jak i „chłopięca fryzura” wynaleziona przez p. Antoine’a. Być może, iż okaże się to prawdą…

I rzeczywiście okazało się. W naszych czasach różnokolorowe paznokcie wciąż przeżywają co jakiś czas swój wielki come back. Ale to jeszcze nie wszystko. Cierplikowski zasłynął jako fryzjer, jednak przez pewien czas próbował swoich sił również w projektowaniu ubrań. Gdy nastała moda na krótkie włosy, które zupełnie nie współgrały z ciężkimi, obszernymi kapeluszami minionej epoki, Antoine – we współpracy z ówczesną królową modystek, Caroline Reboux zaprojektował i spopularyzował nowy fason nakrycia głowy. Tak narodził się charakterystyczny dla dwudziestolecia międzywojennego kapelusz typu cloche (czyli „dzwonek”).

Choć Cierplikowskiego i Chanel połączyła chłopczyca, ich wizje mody znacznie się różniły – i może dlatego nigdy nie podjęli bliższej współpracy. Ona postrzegała ubiór jako konieczność, ale taką, która ma być wygodna, praktyczna i przede wszystkim pozbawiona artystycznych ambicji. Jak mówiła: „I nigdy więcej mody jako sztuki! Powtarzam, że projektowanie ubrań to rzemiosło, zawód, biznes”11. Antoine na odwrót – on właśnie podniósł dotychczasową rangę zawodu fryzjera ze statusu pracy rzemieślniczej do miana sztuki. Cocteau twierdził, że „Antoine jest poetą i ten dar pozwolił mu uczynić z fryzjerstwa prawdziwą kreację artystyczną”12. Podejście Cierplikowskiego do stylu było teatralno-performatywne (nie rzemieślnicze), pełne gestu (nie minimalistyczne), a fryzury – choć krótkie i przez to praktyczne – wyszukane. W dokumentach w rubryce „zawód” miał wpisane „rzeźbiarz” i nim też był, zarówno podczas pracy w salonie, jak w wolnym czasie. Już w trakcie pierwszej wojny światowej zaczął tworzyć kolekcję peruk inspirowanych malarstwem i postaciami historycznymi. Sięgał po formy antyczne, barokowe, a nawet symboliczne – przypominające posągi z Luwru czy głowy z obrazów Botticellego (najsłynniejsza jego peruka przedstawia wierne odzwierciedlenie włosów bohaterki obrazu Narodziny Wenus). Te fryzjerskie kompozycje prezentowano nie tylko w jego atelier, ale i na wystawach czy pokazach, traktując je jako pełnoprawne dzieła sztuki. Jego peruki nie miały zakrywać – miały ujawniać: fantazję, teatralność, pragnienie kreacji. Fryzura stawała się rzeźbą, a rzeźba – aktem twórczym, który przekraczał dotychczasowe granice zawodu fryzjerów.

Jego artystyczne ambicje podsycał zresztą Xawery Dunikowski, z którym łączyła go wieloletnia przyjaźń i który pomieszkiwał u niego podczas swoich pobytów w Paryżu. To pod jego okiem Cierplikowski wykonał kilka własnych rzeźb w kamieniu, które znalazły się na wystawie Młoda Polska w Paryżu w lutym 1922 roku i rok później na Salonie Niezależnych. Duży artystyczny wpływ miała na niego również Sara Lipska, żona Dunikowskiego, z którą nawiązał bliską współpracę. Projektowała mu nowoczesne, awangardowe wnętrza salonów fryzjerskich, opakowania kosmetyków, jego słynny szklany dom z przezroczystymi schodami, a także stroje. Te zawsze były oryginalne – najczęściej jasne lub błękitne (do których farbował sobie włosy), uszyte z nieoczywistych tkanin i ozdobione wzorami, które wykraczały poza konwencje męskiej elegancji. Dzięki jej projektom Antoine uchodzi za jednego z pierwszych mężczyzn, którzy zerwali z tradycyjnym, ciemnym i pozbawionym lekkości, sztywnym kanonem mody męskiej.

12
Imperium cesarza fryzur rozrosło się do naprawdę ogromnych rozmiarów. Jego salony otwierały się w Ameryce (ich liczba doszła do siedemdziesięciu), Kanadzie, Australii, Japonii, Szwecji, Cannes czy Londynie. Również w Polsce ulokował jeden ze swoich zakładów. Mieścił się on w Warszawie, przy ulicy Mazowieckiej 12 (czyli naprzeciwko dzisiejszej siedziby redakcji „Dialogu”), co z entuzjazmem obwieszczano w prasie:

Sensacja dla pań – Paryski fryzjer w Warszawie
Przy ul. Mazowieckiej w Warszawie wchodzi się jak gdyby do jakiegoś zaczarowanego domu, w którym nie ma nic i jest wszystko, czego dusza zapragnie, dla upiększenia niewieściej główki, lica i rączek, a więc ciałka. Antoine de Paris – tak brzmi szyld zawieszony nad drzwiami. Oho, człowiek pomyśli – nowy zagraniczny przybysz, przybył tu z zagranic, by uczyć fryzjerów prawdziwej sztuki fryzjerskiej, jakkolwiek fryzjerzy warszawscy bynajmniej nie ustępują w wykonaniu zagranicznym kolegom. Lecz Antoine de Paris to nasz rodak, Antoni Cierplikowski, fryzjer o światowej sławie, znany artysta rzeźbiarz, który umiłował sobie sztukę fryzjerską, rozkochał w tym kunszcie i jest dzisiaj naprawdę w fryzjerskim zawodzie artystą. Antoine de Paris – to mistrz fryzur, właściciel salonów fryzjerskich w Paryżu, Nowym Jorku, Cannes itd., właściciel fabryk kosmetyków. Wystawiane sztuki w Paryżu na deskach scenicznych pt. Antoine de Paris cieszą się niebywałym powodzeniem. Salon Antoine de Paris w Warszawie wyposażony jest w przeróżnego rodzaju pomysłowe maszynerie i przyrządy do włosów i upiększenia cery. I często się tu widzi zatrzymujące się limuzyny, skąd płeć piękna podąża do Antoine de Paris, by stać się jeszcze piękniejszą.13

Pomimo, że otwarcie salonu okrzyknięto sensacją, Polska była jedynym miejscem, w którym przedsięwzięcie Cierplikowskiego okazało się całkowitą klapą i po jakimś czasie salon zamknięto. Może przyczyną tego był zbyt wyszukany styl jak na lubujący się w tradycji i skromności kraj? Może chodziło o ceny – fryzura za równowartość dwóch tysięcy dzisiejszych złotych, a wizyta domowa za sześć?14 A może po prostu nie chciano, żeby ktoś tak światowy – nawet własny rodak – przypominał nam, jak bardzo lokalni jesteśmy? Antoine bowiem w wywiadach dla polskiej prasy stawiał Polkom za wzór paryżanki, krytykując brak stylu innych pań.15

13
Choć w Polsce patrzono na niego z przymrużeniem oka, za granicą był prawdziwą gwiazdą. Dyktował nie tylko fryzury, ale i zdrowe diety, które obwieszczano w czasopismach. Użyczał swojego wizerunku w reklamach mydła Palmolive (dyktator higieny od głów do stóp). Już za jego życia powstawały opowiadające o jego losach sztuki teatralne i filmy. W 1927 roku na deskach paryskich scen grano opartą na jego biografii komedię Coiffeur pour dames (Damski fryzjer) Marcela Gerbidona i Paula Armonta, którą później ekranizowano aż dwukrotnie (w 1932 i 1952 roku). Wspominano o nim w piosence That’s him z musicalu One Touch of Venus czy w przeboju Danny’ego Kaye’a Anatole of Paris. Ba, on sam bywał aktorem. W 1929 roku zagrał fryzjera Marii Antoniny w charytatywnym spektaklu teatralnym, czy w filmie Bonne Chance (Powodzenia) z Jacqueline Delubac z 1935 roku. Chciano go również zaangażować do tytułowej roli w filmie Pigmalion w reżyserii Gabriela Pascala (1938), lecz musiał odmówić ze względu na inne zobowiązania. Takich przykładów jest oczywiście więcej, ale te w zupełności wystarczają do ukazania go jako celebryty w pełnym tego słowa znaczeniu (a właściwie pierwszego w historii przedstawiciela swojego fachu o takim statusie). No może jeszcze warto wspomnieć, że wzorowana na nim postać osobliwego fryzjera pojawiła się nawet w kryminałach Agaty Christie (Śmierć w chmurachZatrute pióro).

Biografka Cierplikowskiego sugeruje, że jego ekscentryzm nie tyle miał pomóc mu w budowaniu sławy, co raczej odwrócić uwagę od jego homoseksualnych romansów. W tym sensie Antoine wolał uchodzić za dziwaka, niż odsłaniać swoje prawdziwe „ja”. Jego orientacja nie była jednak sprawą tajną. Pianista Jan Smeterlin pisał do Karola Szymanowskiego:

Grand Hotel, St. Moritz, Engadine, 28 XII 1929
Czy Ci opowiadałem, że Antoine (słynny fryzjer i jeszcze słynniejsza ciota) mieszka w tym hotelu? Wczoraj widziałem go, kiedy przyszedł na bal – w masce, przebrany za Meksykanina, z dwoma chłopczykami prawie uwieszonymi u jego ogona (to znaczy u ogona jego sukni!). Zapewne odniósł szalony sukces.16

Francja, a szczególnie Paryż, uchodziła wówczas za jedno z miejsc najbardziej tolerancyjnych wobec homoseksualistów. Już od 1909 roku wydawano tam czasopismo „Akademos” skierowane do homoseksualnego środowiska. Nieco inaczej sytuacja wyglądała w Stanach Zjednoczonych, do których Antoine wyjechał w 1939 roku, by nadzorować pracę tamtejszych salonów. Tam zastała go druga wojna światowa, na długo oddzielając od kontrolującej żony. Osiedlił się na nowojorskiej Fire Island, gdzie pozwalał sobie na coraz odważniejsze zachowania. Na terenie swojej willi, położonej tuż przy kościele, zainstalował przeszklony prysznic ogrodowy, który wzbudzał niemałe emocje wśród mieszkańców, zwłaszcza tych wychodzących z niedzielnej mszy. Zarówno sam Antoine, jak i jego goście stawali się coraz bardziej kontrowersyjnym widokiem dla mieszkańców wyspy. Z czasem lokalna społeczność zaczęła reagować. Powołano komitet obrony moralności, podejmowano nawet próby złapania Cierplikowskiego na „przynętę”. W zastawioną na niego „pułapkę” wpadł jednak jeden z jego przyjaciół, którego dotkliwie pobito. Coraz bardziej napięta atmosfera zmusiła Antoine’a do opuszczenia wyspy – choć nie na długo. Po przejściu huraganu, który spustoszył Fire Island, zaproponował mieszkańcom wykup części terenu, oferując potrzebne im środki na odbudowę pod warunkiem, że nie będą ingerować w zakupioną przez niego przestrzeń. Wyspa została podzielona na część zachodnią i wschodnią. Ta druga należała do Cierplikowskiego i to właśnie tam powstała jedna z pierwszych otwarcie homoseksualnych wspólnot w Stanach Zjednoczonych – zalążek queerowej enklawy, z której Fire Island słynie do dziś.

a.jpg

Pomnik Antoniego Cierplikowskiego na rynku w Sieradzu

14
Do Paryża po zakończeniu drugiej wojny światowej nie chciał wrócić. W Ameryce było mu dobrze – wolny od kontrolującego spojrzenia żony, mógł pozwalać sobie na więcej swobody. Dodatkowo okazało się, że świetnie radzi sobie z prowadzeniem tamtejszych salonów, czym dotąd zajmowała się głównie Marie Berthe. Dopiero po wielu interwencjach i naleganiach, wrócił do Paryża w 1947 roku, co przyjęto z wielkim entuzjazmem. W latach pięćdziesiątych jego fryzury jeszcze są modne, a jego imię dużo znaczy. Ale coś już się zmieniało. Pod nieobecność Antoine’a zaufanie jego dotychczasowych klientek zaskarbił sobie Alexandre Raimon – jego ulubiony uczeń, wyuczony od podstaw w założonej przez mistrza szkole fryzjerskiej. Miał być jego następcą, a stał się konkurentem – w 1952 roku odszedł od Antoine’a i założył własny salon. Trzeba przyznać, że nie grzeszył kreatywnością, bo nadał mu nazwę Alexandre de Paris. Zresztą nie tylko nazwa była zastosowaną przez niego kalką. Wyuczone od Antonie’a techniki przedstawiał jako swoje pomysły. Próbował nawet odebrać mu tytuł „króla fryzjerów i fryzjera królów”, ale bezskutecznie. Udało mu się sięgnąć po rangę o stopień niższą – został „księciem fryzjerstwa”. Antoine jeszcze wtedy nie schodzi ze sceny, ale powoli usuwał się na drugi plan. Wypuszczał nowe linie kosmetyków, które nadal cieszyły się popularnością. W 1959 roku zachwyty wzbudziła jeszcze okładka „Vogue’a” z Jane Fondą we fryzurze autorstwa Cierplikowskiego. Jednak już rok później, w 1960 roku, Paryż symbolicznie podziękował Antoine’owi, wyprawiając mu uroczystą galę, podczas której owacjami dziękowano za efekty czterdziestu lat jego pracy:

Zasługą Antoine’a było nie tylko to, że pierwszy ściął włosy, ale przede wszystkim to, że zawsze był fryzjerem, akceptując znaczenie tego słowa, ale którego fryzura miała upiększać kobiecą twarz. Dlatego nigdy nie oddalał się od podstawowych technik, bez których fryzjerstwo jest przelotne i efemeryczne. Był więc pierwszym z pokolenia, które stworzyło nowoczesne fryzjerstwo, i z tego powodu jesteśmy mu winni szacunek, względy i uznanie.17

Choć ceremonia miała charakter uhonorowania mistrza (wręczono mu Legię Honorową), w rzeczywistości stanowiła swoiste pożegnanie. Antoine został odsunięty na coś w rodzaju przymusowej emerytury – z szacunkiem, ale jednak z wyraźnym sygnałem, że jego czas dobiega końca. Użyta w przemówieniu forma przeszła wskazywała, że stał się już bardziej postacią historyczną niż aktywnym uczestnikiem świata mody. W tym samym czasie rosła popularność jego byłego ucznia, Alexandre’a, który z powodzeniem kontynuował to, czego nauczył się od Antoine’a, tyle że podpisywał się pod tym wyłącznie własnym nazwiskiem.

15
Gdy powoli zapominał o nim Paryż, przypomniała sobie o nim Polska. W 1965 roku poproszono go o pomoc przy otwarciu muzeum Xawerego Dunikowskiego w Królikarni – Antoine uzupełnił zbiory kolekcją rzeźb i innych prac mistrza, które przez lata gromadził u siebie w Paryżu. Został także nagrodzony przez władze PRLu Orderem Odrodzenia Polski Polonia Restituta. Od tego czasu regularnie zaczął odwiedzać Polskę. Był obecny na inauguracji Teatru Wielkiego – Opery Narodowej czy na gali otwarcia Teatru Wielkiego w Łodzi. Przy każdej wizycie w kraju zgłaszali się do niego dziennikarze, prosząc o udzielanie wywiadów, które – jak pisze Orzeszyna – „były wykorzystywane w celach propagandowych, by pokazać, że wielki maestro z Zachodu woli jednak Polskę” (s. 297- 298). W 1968 roku otworzono wystawę „Teatralne kreacje Antoine’a Cierplikowskiego” w Muzeum Teatralnym Teatru Wielkiego, która składała się z kolekcji stworzonych przez niego stu dwudziestu peruk, kostiumów oraz spisanych refleksji o historii fryzjerstwa.

Zainteresowanie, którego pozbawiono go we Francji, a którym obdarzono w Polsce, skłoniło go w 1971 roku do powrotu do rodzinnego Sieradza. Z Marie Berthe dokonali podziału majątku. On otrzymał szklany dom oraz spółkę fryzjerską, ona szkołę i firmę kosmetyczną. Czeszący niegdysiejszych królów i opływający w dostatki fryzjer osiadł w marnym domku, bez wbudowanej łazienki i z ubikacją znajdującą się na zewnątrz. Jego dobrowolne przejście za żelazną kurtynę oraz utrzymywanie bliskich relacji z doceniającymi sławę rodaka przedstawicielami władz PRL wywołały wśród paryskiej Polonii falę krytyki. Coraz rzadziej o nim wspominano. Opadła za nim zasłona – nie wiadomo czy ostracyzmu, czy ta zwyczajnego zapomnienia.

Z Sieradzem wiązał wielkie plany. Chciał stworzyć tam akademię dla uzdolnionej artystycznie młodzieży. Gniazdo Orłów – bo tak ją nazwał – miało znajdować się na sieradzkim Wzgórzu Zamkowym. Zaprojektował je z internatem, salą teatralną i parkiem ozdobionym popiersiami wielkich Polaków. Pomysł jednak spełzł na niczym, a niepowodzenia w realizacji swoich ambicji pchały Antoniego w coraz większe dziwactwa. Jak pisze Orzeszyna: „Można go było spotkać przechadzającego się po okolicy w chłopskiej sukmanie, recytującego Szekspira. Nikt za bardzo nie wiedział co z nim począć. Ludzie częściej stukali się w czoło, niż zachwycali” (s. 312). W 1974 roku Krzysztof Nazar wyreżyserował krótką etiudę filmową Antoine pokazującą, jak wyglądało życie światowej sławy fryzjera po powrocie do Polski. Jest to intymny portret człowieka zapomnianego, wyobcowanego, w skromnym, prowincjonalnym pejzażu. Ujęcia, w których z teatralnymi gestami nuci piosenki, recytuje francuskie wiersze czy przechadza się wśród barwnych peruk, przeplatają się z prozaicznymi scenami wykopywania i obierania warzyw. W ostatnim wywiadzie radiowym, udzielonym w 1976 roku, Cierplikowski powiedział: „Tutaj zaczynam żyć, jak powinienem żyć jak byłem młody. Koniec mojego życia to początek mojego życia jak byłem dzieckiem” (s. 316). Antoine de Paris ponownie stał się Antonim z Sieradza, a może raczej Antoinem de Sieradz, groteskową hybrydą łączącą dawny paryski splendor z prowincjonalnym spokojem. Nadal bowiem towarzyszył mu jego dawny styl bycia (na krótko przed śmiercią zorganizował jeszcze próbę własnego pogrzebu), który w zestawieniu z tłem sennego, zwyczajnego miasteczka tworzył zgrzytliwą mieszankę.

16
Cierplikowski zmarł w wieku dziewięćdziesięciu jeden lat, 5 lipca 1976 roku. Rok później we Francji zorganizowano galę, by złożyć ostatni hołd „zmarłemu papieżowi lokówki”. Będzie to też ostatni przejaw paryskiej pamięci o nim. Mimo, że miał obywatelstwo francuskie, pochowano go w Sieradzu. Jego grób zwieńczono kopią jego ulubionej rzeźby Dunikowskiego Fatum, którą – według relacji Orzeszyny – regularnie opluwano, dostrzegając w niej obsceniczne podteksty zamiast symboliki duszy odrywającej się od ciała.18

Z końcem życia Cierplikowskiego związane są dwie niemal sensacyjno- -kryminalne historie. Pierwsza dotyczy jego osobliwego powrotu do Paryża. Otóż w Sieradzu odwiedził Antoniego jego dawny uczeń Alexandre. Miał dopilnować, by mistrz został pochowany w Paryżu, zgodnie ze swoją ostatnią wolą. Tak się jednak nie stało. Dopiero niemal dwadzieścia lat po śmierci nauczyciela, Alexandre postanowił spełnić złożoną niegdyś obietnicę. W 1992 roku wysłał do Sieradza dwóch mężczyzn, którzy mieli dokonać ekshumacji. Ponieważ nie uzyskali zgody miejscowego proboszcza, w biały dzień, nielegalnie rozkopali grób i wykradli kości prawej ręki Cierplikowskiego (jako relikwię?). Następnie, w konspiracji, przewieźli ją do Paryża i złożyli na cmentarzu Passy – tam, gdzie mistrz życzył sobie być pochowany. Jednak jego pośmiertna obecność we Francji została mu później odebrana. Po kilku latach z paryskiego grobu zniknęła kopia Fatum Dunikowskiego, a nagrobny napis został zamazany.

Druga historia dotyczy jego majątku. W 1974 roku Cierplikowski sprzedał prawa do swojej marki Antoine de Paris za siedemnaście milionów dolarów (dzisiaj jego majątek szacuje się na osiemdziesiąt sześć milionów dolarów). Niedługo później w Sieradzu miał się zjawić tajemniczy ksiądz, który wyjechał z miasteczka z napisanym odręcznie testamentem wyznaczającym go jako spadkobiercę. I słuch po nim zaginął19. Nieznane są także losy reszty majątku genialnego fryzjera: kolekcji peruk, kostiumów i spisanych refleksji o fryzjerstwie wystawianych w Muzeum Teatru; mebli i obrazów zdobiących ściany jego salonów; prywatnych rzeczy z paryskich mieszkań i willi. Szklany dom stał opuszczony do 1981 roku, a później przeszedł w prywatne ręce. Firma kosmetyczna, która została przydzielona Marie Berthe, funkcjonowała do lat dziewięćdziesiątych, po czym została sprzedana. Nieliczne pamiątki po nim posiada Sieradz, Muzeum Włókiennictwa w Łodzi czy Muzeum Teatralne w Warszawie.

Wydaje się, że największy zachowany spadek po Cierplikowskim to bob hair cut, shingle bob, Eton crop i wszystkie inne wariacje krótkich włosów, których jest zbyt dużo, by je tutaj wymieniać. I choć tak wiele kobiet je nosi (również pisząca te słowa), raczej rzadko pamięta się, kto był ich autorem. Antoine miał też trafne intuicje co do przyszłości stylistyki. Już w 1968 roku przewidywał: „W roku dwutysięcznym […] fryzura damska i męska będą bardzo krótkie, co złagodzi różnicę w rysunku głowy obu płci”20.

O ile salon Chanel przy rue Cambon 31 stoi na swoim miejscu i pełni rolę sanktuarium dla fashionistów z całego świata (znajduje się tam również muzeum projektantki), o tyle pod numerem 5 mieści się dziś inny salon fryzjerski – nie ma w nim najmniejszej wzmianki o jego dawnym właścicielu. Paryż zapomniał na dobre, a Polska wydaje się w ogóle nie pamiętać. W 1962 i 1963 roku ukazały się dwie biografie Cierplikowskiego – pierwsza wydana w Anglii, druga we Francji, żadna nie doczekała się polskiego przekładu. Sam Antoni miał zresztą zabiegać, by jego paryska biografia J’ai coiffé le monde entier (Czesałem cały świat) ukazała się również na polskim rynku, jednak rozmowy z wydawnictwami nie przyniosły żadnego efektu. Jest to o tyle zastanawiające, że cierpimy przecież na niedobór światowej sławy Polaków, a gdy już taki lub taka się trafi, grzmimy przy najmniejszej próbie jej lub jego zawłaszczenia. O Antoniego przez długi czas nie upominał się nikt.

Dopiero w 2009 w Sieradzu narodził się festiwal Open Hair, którego patronem jest Antoine, a w 2015 roku ukazała się pierwsza i jak dotąd jedyna polska biografia Cierplikowskiego, autorstwa Marty Orzeszyny. Początkowo wydana pod tytułem Król fryzjerów, fryzjer królów. Antoine Cierplikowski, w 2019 roku doczekała się nowego wydania pod zmienioną nazwą Antoine de Paris. Polski geniusz światowego fryzjerstwa. Ekscentryk. Milioner. Artysta.

mural.jpg

Sieradzki mural z Antoinem

Trzeba przyznać, że książka ma dość sensacyjny charakter (co zapowiada już sam podtytuł, w którym „artystę” poprzedzają „ekscentryk” i „milioner”) i  stanowi zarówno źródło dokumentalne, jak i element budowania legendy Cierplikowskiego. Ponieważ jednak jest to jedyne obszerne i dostępne opracowanie na jego temat, moja opowieść o Antoinie powstała w dużej mierze na podstawie tej książki oraz przywoływanych w niej źródeł – co być może sprawia, że i ona zyskuje sensacyjny koloryt. Ale jak inaczej o nim opowiedzieć? Sensację wzbudzał już za życia, a po śmierci tym bardziej, bo pamięć o nim – zamiast stać się częścią powszechnego kanonu historii mody, jak ta o Chanel – przetrwała raczej w formie barwnej, ale mało znanej anegdoty. A szkoda, bo „chłopak z Sieradza” mógłby z powodzeniem pełnić rolę odpowiednika nieco już wyeksploatowanego medialnie „chłopaka z Sosnowca” – naszej pieczołowicie pielęgnowanej legendy prowincjusza podbijającego świat.

A skoro już mowa o legendzie, warto zaznaczyć, że historia Cierplikowskiego nie jest wyłącznie mitologizowana przez innych. Orzeszyna podkreślała, że sam Antoine był aktywnym twórcą własnej legendy – w zależności od kaprysu zmieniał przyczyny wyjazdu, ubarwiał epizody swojego życia. Być może więc najlepszą formą pamięci o nim jest właśnie opowieść – trochę prawdziwa, trochę mityczna. A takie przecież lubimy najbardziej.

  • 1. Jerzy Szyszuk Tajemnicze życie fryzjera w trumnie, Stowarzyszenie Polskich Mediów, 1 sierpnia 2006.
  • 2. Maurice Sachs Au temps du Boeuf sur le toit, Grasset, Paris 1987, s. 116.
  • 3. Komentarze wplecione przez Herbieta do Zgniłego jajka: „Co jest na rysunku? Proszę bardzo: Syfilis / Voronoff / OPIUM / Cocteau / BAR / Luksus / Picasso / Dada / GÓWNO / Polityka / Qunion / Modernizm / KASYNA / MOYES / CHABANAIS / PEDERAŚCI / Dziwki / SPORT / Volterra / Lifoufou / Żydzi / BERNSTAIN / BATAILLE / IMPOTENCJA / Kredyt / Długi / Nudyzm / SURREALIZM / MENDÈS / LORRAIN / Elegancja / Antoine fryzjer / MALARZE / POLICJA / AUTORZY / Międzynarodówka / Bluff / Amerykanizm / Handlarze ludzkim mięsem / CANNES / DEAUVILLE / NEUROZY / NIEZDOLNOŚĆ / BIARRITZ / NIEDOUCZONE SNOBY / Starzy napaleńcy / Stare cioty / ZERA / DUPY / Konkurs na największego zbuka / PIENIĄDZE”. Pod jajkiem, w rogu kartki dopisek: „Tu reszta świata. Ponad 300 000 000 mieszkańców, którzy mają to gdzieś”. Christian (Georges Herbiet) Œuf pourri, 1921 MNAM, w zbiorach Pompidou, Paryż.
  • 4. Marta Orzeszyna Antoine de Paris. Polski geniusz światowego fryzjerstwa, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań 2023, s. 19. Dalsze cytaty z tego wydania podane w nawiasach.
  • 5. Mistrz fryzury Antoine uciekał przed 34 laty z Łodzi z 5 frankami w kieszeni, z Antonim Cierplikowskim rozmawiał J. Halamski, „Głos poranny” z 12 czerwca 1938, s. 8.
  • 6. Mirosław Żuławski Pisane nocą, Czytelnik, Warszawa 1973, s. 76.
  • 7. Sza-wicz Wstrętny wymysł szatana. Nieprzejednany wróg modnych czupryn, „Łódzkie echo wyborcze”, 23 września 1926 s. 4.
  • 8. Jak pisano na łamach „Naszego Przeglądu”: „Ten człowiek bowiem, który dyktuje modę wszystkim kobietom, sam zachwyca się tylko młodzieńcami. Tem może należy tłomaczyć jego nazbyt męski ideał uczesania”. Cyt za: M. Orzeszyna, dz. cyt., s. 175.
  • 9. La coiffure, „Vouge” z 1 grudnia 1924, s. 24.
  • 10. Sprzedawano je w: Algierii, Tunezji, Maroku, Niemczech, Luksemburgu, Belgii, Kongu Belgijskim, Argentynie, Brazylii, Hiszpanii, Włoszech, Szwajcarii, na Balearach, na Wyspach Kanaryjskich, w Gibraltarze, w Portugalii, Holandii, Norwegii, Szwecji, Egipcie, Tonkinie i Holenderskich Indiach Wschodnich.
  • 11. Paul Mornad Czar Chanel, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2016, s. 137.
  • 12. Jean Durtal Antoine. J’ai coiffé le monde entier, La Table ronde 1963, s. 142.
  • 13. Sensacja dla pań – Paryski fryzjer w Warszawie, „Przegląd Światowy”, nr 6-7, wrzesień-październik 1928, Warszawa, s. 4.
  • 14. Za wizytę w salonie inkasował wtedy 150 dolarów, a za wizytę domową 500 dolarów.
  • 15. Na łamach „Kuriera Warszawskiego” Cierplikowski ogłaszał: „Paryżanki potrafią być ubogie w sposób wytworny. Każda kobieta może i powinna, niezależenie od środków materialnych, jakimi rozporządza, odnaleźć swój styl indywidualny, harmonizujący z jej urodą, usposobieniem, pozycją socjalną […] O elegancji decyduje nie bogactwo stroju, lecz harmonia całości. Największymi wrogami prawdziwego wykwintu są: przeładowanie i szablon. Rozmowa z królem mody, „Kurier Warszawski” z 17 kwietnia 1928, s.10.
  • 16. Karol Szymanowski Korespondencja 1927 – 1931, „Musica Iagiellonica”, t. 3, Kraków 1997, s. 490-491.
  • 17. Antoine, J. Durtal, dz. cyt., s. 250.
  • 18. Tamże.
  • 19. Tamże.
  • 20. Upodobnienie płci, „Stolica” z 21 lipca 1968, s 10.

Udostępnij

Martyna Kula

jest studentką kulturoznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Pisze pracę magisterską o wcieleniach histerii w horrorach egzorcystycznych. Interesuje się historią dwudziestego wieku, kinem, kulturą wizualną i tym, co dziwne, zapomniane.