Patrycja Kowańska

Zaczyna się od pewnej niezręczności. Pięcioro aktorów siedzi w rzędzie naprzeciwko publiczności i zaczyna tłumaczyć, dlaczego nie może/ nie powinno/ nie chce zagrać Eve Adams – pochodzącej z Mławy Żydówki, lesbijki i anarchistki, która w 1912 roku wyemigrowała do Stanów Zjednoczonych, żeby pracować tam przy kolportażu radykalnych publikacji, prowadzić przyjazną osobom queerowym herbaciarnię w Greenwich Village i napisać książkę Lesbian Love – prawdopodobnie pierwszą tego rodzaju publikację na świecie.

Muszę uczciwie przyznać, że tak gęstego spektaklu jak Very Ibsen dawno nie widziałam. No, może konkurencją w tej kategorii mógłby być Paprykarz szczeciński Michała Kmiecika i Marcina Libera – tak się składa, że też wystawiany w Teatrze Współczesnym w Szczecinie. Byłam tym bardziej rozbawiona, im mocniej uświadamiałam sobie, gdzie jestem i co oglądam – a znajdowałam się w teatrze, którym niegdyś zarządzała Anna Augustynowicz. Ta sama, która potrafiła wziąć Ibsena bardzo poważnie, jak na przykła w ostatniej realizacji Upiorów w Teatrze Telewizji (2025).