Ma pani ulubione miejsce w teatrze?
Pracuję w nim już trzydzieści lat, więc właściwie czuję się tu jak w domu. Wszystkie kąty są oswojone. Na pewno fajny jest bufet, bo tam się zazwyczaj spotykamy i gadamy po spektaklach. W garderobie można znaleźć azyl i trochę się wyciszyć, ale pewnie najbardziej lubię scenę. Wszystko naokoło się zmienia, są jakieś remonty i przemeblowania, a tam chodzi się wciąż po tych samych, starych, porysowanych deskach. Wystarczy spojrzeć do góry, na wysłużone sztankiety i rampy reflektorów, by poczuć niezwykłą atmosferę tego miejsca.










