Grali jakiś tam Świat nudów Édouarda Paillerona. Jedną z wielu „bomb” teatralnych lat osiemdziesiątych dziewiętnastego wieku, o których dziś już nikt nie pamięta. Sztuka ku zadowoleniu krytyki miała wszelkie zalety pióra – modnego wówczas – francuskiego autora. Władysław Bogusławski hojnie wyliczał: „wytworny dialog, dowcip subtelny i dyskretny, wyśmienita charakterystyka postaci, głębokie uczucie”, stawiając Świat nudów „w rzędzie najcelniejszych nowoczesnych utworów scenicznych”


