labirynt_2.0_teatr_animacji_fot._m._zakrzewski.jpg

„LABirynt 2.0”, reż. Alicja Morawska-Rubczak, Teatr Animacji w Poznaniu, 2018. Fot. Marek Zakrzewski

Zmiana paradygmatu?

Piotr Morawski
Blog
20 wrz, 2022

„Realizowanie gotowych dramatów bez wspólnej pracy nad nimi osób piszących, z reżyserami/kami, a czasem także dyrektorami/kami, nie jest już powszechną i pożądaną praktyką” – można przeczytać w ogłoszonym właśnie raporcie Teatr dla dzieci i młodzieży – zmiana paradygmatu? przygotowanego przez Annę Buchner, Katarzynę Fereniec-Błońską i Marię Wierzbicką-Tarkowską na zlecenie poznańskiego Centrum Sztuki Dziecka. Tytułowa zmiana paradygmatu dotyczy między innymi funkcjonowania tekstu dramatycznego w spektaklach i w procesie pracy. Autorki piszą, że

Środowisko teatru dla dzieci i młodzieży wyraźnie widzi konieczność zderzania ze sobą perspektyw wszystkich osób tworzących ofertę teatralną dla młodej widowni i słuchania głosu swoich odbiorców/czyń. Szukanie inspiracji poza tekstem, poza dramatem – w procesie warsztatów z odbiorcami, w oszczędnych w słowa picturebookach jest coraz częstsze. Osoby zaangażowane w teatr dla dzieci i młodzieży chcą też wzajemnie zasilać się twórczo.

Nie znaczy to bynajmniej wyłączenia osób piszących: przeciwnie – na co zwracają uwagę autorki – chodzi o wspieranie ich poprzez poszerzenie grona osób zaangażowanych w powstawanie spektaklu, przede wszystkim zaś – co wydaje się kluczowe w pracy nad spektaklami dla młodszej widowni – włączenie głosów najbardziej zainteresowanych: dzieci i młodzieży. Paradoksalnie w teatrze, który mają oglądać, ich głos jest najmniej obecny, a ich problemy opisywane są z perspektywy osób niekiedy kilka dekad starszych. Może zatem nie ma się co dziwić, że – jak wynika z kolejnych badań – zwłaszcza starsza młodzież do teatru chodzić nie chce. Bo i po co? Żeby bezradnie patrzeć na fantazje dorosłych na swój temat? Przecież to bez sensu.

We wrześniowym numerze publikujemy rozmowę Młodzieżowej Rady Eksperckiej powołanej przy spektaklu Edukacja seksualna w reżyserii Michała Buszewicza w szczecińskim Teatrze Współczesnym – z rozmowy jednoznacznie wynika potrzeba upodmiotowienia młodzieżowej widowni, dania jej głosu i wpływu na to, w jaki sposób będzie w spektaklu reprezentowana. W czerwcowym numerze w podobnym tonie wypowiadały się osoby współtworzące spektakl Autokorekta w reżyserii Jakuba Skrzywanka z TR Warszawa. Zmiany więc zachodzą, choć powoli i jednak raczej w teatrach dramatycznych, które też coraz rzadziej po prostu inscenizują gotowe teksty.

Polem być może najciekawszych eksperymentów w przedstawieniach dziecięcych jest teatr dla najnajów, w którym nie tekst ani nawet nie słowo, lecz ruch, przestrzeń, dźwięk, obiekty tworzą środowisko spektaklu, uwalniając jednocześnie ciała młodej widowni. Tylko z jakiegoś powodu kilka lat później, gdy najnaje przestają już być najnajami, usadzane zostają w niewygodnych fotelach i każe im się słuchać, tego, co ktoś inny uznał dla nich za ważne.

Udostępnij