Umbettung (Przeprowadzka)

Jens Albinus
2017
5 (726)

Umbettung to dopiero druga sztuka w dorobku Jensa Albinusa (ur. 1965) – duńskiego aktora i scenarzysty znanego publiczności przede wszystkim z filmu Idioci Larsa von Triera, w którym zagrał główną rolę. Albinus od wielu lat z powodzeniem występuje w produkcjach filmowych i telewizyjnych, ale jest także wziętym aktorem teatralnym w Danii, jak również w Niemczech i Szwajcarii. Od niedawna z powodzeniem próbuje swoich sił także jako autor dramatyczny i reżyser. Krytyka dopatruje się w jego tekstach fascynacji twórczością Bergmana i Czechowa, co wydaje się chyba słusznym tropem.  

Tę fascynację miał zdradzać także jego najnowszy dramat, który Albinus wystawił w zeszłym sezonie w Schauspielhaus Köln. Umbettung to dramat rodzinny – na pierwszy rzut oka akcja może wydać się dość sztampowa. W rodzinnym domu spotykają się dzieci i ich rozwiedzeni rodzice, aby – po latach rozłąki i milczenia – celebrować wspólnie pewien ważny dla rodziny moment. Przyczyna spotkania jest tylko po części jasna. Albinus długo nie zdradza ani tego, co i jak chcą celebrować bohaterowie, ani powodu ich długiej rozłąki. To spotkanie owiane jest jakąś mroczną tajemnicą kładącą się cieniem na losach wszystkich bohaterów. Zdaje się też, że nie wszystkim członkom rodziny to spotkanie jest na rękę. Ich pragnienie ponownego nawiązania bliższych relacji zderza się z rzeczywistością, na której ciąży żal i przemilczane pretensje i – jak prędko się okazuje – ich oczekiwania muszą zostać zawiedzione.

Inicjatorką spotkania jest Lili – matka Liv i Katie, była żona Jorgena. Lili to utalentowana i niegdyś znana artystka fotograf, która przed laty porzuciła rodzinę, zostawiając obie córki pod opieką Jorgena. Gdy wreszcie – ku zaskoczeniu rodziny – proponuje wspólne spotkanie i zjawia się w rodzinnym domu, bardziej niż losem swoich dzieci interesuje się majątkiem. Dom, który formalnie należy do Lili, ma jej pomóc rozwiązać finansowe problemy. Lili nie ma wyrzutów sumienia, nie czuje się winna, nie jest wdzięczna byłemu mężowi za wychowanie dzieci i nie jest zainteresowana nawiązywaniem bliższych kontaktów z rodziną, choć sama zaproponowała rodzinny zjazd. Lili jest przede wszystkim zmęczona i znudzona wizją rozmowy z córkami (i to jeszcze zanim którąkolwiek z nich zobaczy w progu domu). Tymczasem córki pragną bliskości z matką, albo przynajmniej – jak pozbawiona złudzeń Katie – rozrachunku z przeszłością. Takiego rozrachunku nie dokonał bowiem nikt z rodziny. O tym, że jest on potrzebny, najlepiej świadczy właśnie sytuacja czterdziestoletniej Katie, która szukając ujścia dla swoich emocji, niczym nastolatka w tajemnicy tnie się żyletką i przypala zapalniczką. Ale problemy córki niewiele obchodzą Lili, która zanim jeszcze zdąży rozpakować rzeczy, planuje już swój wyjazd.

W dramacie Albinusa pojawia się jeszcze jedna postać – to tajemnicza, nieobecna Alma, trzecia córka Lili. O Almie wspomina się między słowami, raczej bezosobowo, jakby jej imię było w domu zakazane. Nieprędko okazuje się, że to właśnie trzecia córka i trzecia siostra jest przyczyną spotkania, nieprędko okazuje się również, że Alma nie żyje a jej śmierć stała się bezpośrednią przyczyną rozpadu rodziny. Tytułowa przeprowadzka nie oznacza zresztą – jak można początkowo podejrzewać – sprzedaży i opuszczenia rodzinnego domu. To grób Almy ma zostać przeniesiony (budowa nowej ulicy wymaga przesunięcia miejscowego cmentarza). Dlatego też Lili postanawia zebrać rodzinę i po raz ostatni przed przeniesieniem grobu córki odwiedzić go wraz z bliskimi. Plan okazuje się jednak karkołomny. Jorgen jest w kiepskiej kondycji fizycznej i w połowie drogi na cmentarz musi zawrócić. Córki i matka nie kontynuują spaceru na cmentarz a plan podjęcia ponownej próby odwiedzenia grobu Almy zostaje zbojkotowany przez samą matkę. W jednej z końcowych scen znudzona Lili mówi: „zmarli nie są martwi – oni tylko są daleko. Martwi są dopiero wtedy, kiedy zostają zapomniani”, a po chwili milczenia dodaje: „i dziś zapomnieliśmy”. Jej słowa, które mają całą rodzinę „wyzwolić” z myślenia o zmarłej Almie, nie przynoszą ukojenia. Lili wyjeżdża, albo raczej ucieka z rodzinnego domu tak, jak zrobiła to po śmierci córki.

 Dramat Jensa Albinusa gęstnieje z każdą sceną – może niekiedy aż za bardzo. Duński autor bez wątpienia fascynuje się Bergmanem i Czechowem, choć Umbettung łudząco przypomina nie Trzy siostry (jak pewnie chcieliby tego niektórzy krytycy), ale Sierpień w hrabstwie Osage Johna Wellsa (na podstawie sztuki Tracy’ego Lettsa Sierpień w Osage, druk. w „Dialogu” nr 4/2010) albo ostatni film Xaviera Dolana To tylko koniec świata. Także w dramacie Albinusa powrót do rodzinnego domu nie pomaga załatwić starych spraw, nie zabliźnia, lecz na nowo otwiera rany. Koniec końców wszystkim jest jakoś lżej, gdy wiedzą, że nie muszą już więcej ze sobą rozmawiać.

 

Monika Wąsik

Udostępnij