Przy wejściu do sekretariatu wisi tabliczka z napisem „Dyrektorka”. To nie jest takie powszechne.
W 2018 roku to powinno być powszechne.
A dlaczego nie jest?
Myślę, że to kwestia przyzwyczajenia i tego, że mało jest kobiet na tym stanowisku. Moim zdaniem formy żeńskie wejdą w krew, ale jeszcze trochę trzeba poczekać. Moje koleżanki mają tendencję do mówienia o sobie na przykład „scenograf”, „choreograf”… Ale to kwestia zmiany pokoleniowej, tak mi się wydaje.
Teatr jest instytucją patriarchalną?


