spektakl_smaki._fot._wlasnosc_fundacji_sztuki_baletowej_organizator_konferencji.jpg

Spektakl Smaki, Fot. własność Fundacji Sztuki Baletowej
Spektakl Smaki, Fot. własność Fundacji Sztuki Baletowej

Bielsko-Biała Polską Stolicą Kultury 2026 – widziane przez pryzmat Konferencji Tańca Lato BBaletowe 2026

Hanna Raszewska-Kursa
Przedstawienia
07 sie, 2026
2026

„Musimy mieć wytrwałość i ponad wszystko wiarę w siebie. Musimy być pewne, że mamy do czegoś talent…” Karteczka z tą wypowiedzią, podpisaną nazwiskiem Marii Curie-Skłodowskiej, wisi na drzwiach szatni w Prywatnej Szkole Baletowej w Bielsku-Białej. Dlaczego to ważne i czego dodatkowo może być metaforą, spróbuję uchwycić w relacji z mojego pobytu w „małym Wiedniu” w dniach 7-9 lipca 2026 roku, kiedy to uczestniczyłam w Konferencji Tańca Lato BBaletowe, odbywającej się w ramach programu Polska Stolica Kultury 2026.

 

O co chodzi z Polskimi Stolicami Kultury?

 

System Europejskich Stolic Kultury jest już dobrze znany: Rada Unii Europejskiej corocznie przyznaje tytuł (pierwotnie: Europejskie Miasto Kultury) miastom, które rywalizują o niego, składając aplikacje konkursowe oceniane przez gremia eksperckie. Pierwszy taki status przyznano Atenom w 1985 roku. Z polskich adresów pierwszą ESK został w 2000 roku Kraków 1, a drugą – sześć lat później – Wrocław2; za trzy lata od teraz będzie nią Lublin. Z tytułem łączą się zwiększone budżety miast i województw na wydarzenia kulturalne, dofinansowanie ministerialne i z grantów zewnętrznych, ułatwienie pozyskiwania sponsoringu prywatnego, wzrost widoczności na arenie unijnej, wzmocnienie pozycji, rozbudowa sieci kontaktów, stymulacja kreatywności lokalnego sektora kultury, szansa na doinwestowanie zaniedbanych nisz, wzrost wpływów z turystyki i wiele innych bonusów. Oczywiście powstają też ryzyka, z których, jeśli spojrzeć przez pryzmat współczesnych wrażliwości, jednym z ważniejszych jest przeciążenie kadr kultury dodatkowymi obowiązkami oraz wyjątkową presją efektywności i efektowności. Inny możliwy problem to ryzyko epizodyczności: spektakularnych, jednorazowych programów, które generują wzrost kapitału monetarnego i symbolicznego, ale za którymi nie idzie trwałe podniesienie dobrobytu społeczności – głównie ze względu na trudności z pomysłami na zagospodarowanie potencjału ESKowego poruszenia i z projektowaniem kontynuacji finansowania poszczególnych działań.

 

Odpowiedzią na te dwa ryzyka jest program krajowych stolic kultury3. Pionierką była tu Wielka Brytania, która na fali sukcesu ESK 2008 – Liverpoolu, postanowiła przyznawać co cztery lata tytuł lokalny, zaczynając od Derry-Londondery w 2013 roku. Obecnie model ten funkcjonuje i w innych krajach, z czego na Zachodzie najbardziej rozpoznawalna jest coroczna Włoska Stolica Kultury, a na Wschodzie – Litewska. Przyznawanie statusów Polskich Stolic Kultury, którego to mechanizmu operatorką jest Narodowe Centrum Kultury, ruszyło… dosłownie teraz: pierwszą w historii PSK została, na 2026 rok, Bielsko-Biała. W 2027 tytuł trafi do Katowic (a właściwie: Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii), a w 2028 – Kołobrzegu.

Te ośrodki znalazły się w finale konkursowych starań o status ESK wraz z Lublinem i choć to on został wybrany głosami eksperckimi na ESK 2029, to praca pozostałych zespołów autorskich aplikacji została doceniona przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego tytułem krajowym. Podobnie jak we Włoszech czy Portugalii chodzi o to, by

 

nie marnować potencjału wyzwalającego się podczas starań o tytuł ESK. Chodzi nie tylko o potencjał ludzki czy kulturowy, ale także o potencjał wyobraźni: tysiące pomysłów na miasto, jego rozwój i rolę kultury jako katalizatora przemian. Byłaby to wielka strata, gdyby po przegranym konkursie to wszystko po prostu zniknęło.4

 

Konferencja Tańca Lato BBaletowe 2026

 

W ostatnich latach coraz wyraźniej widać, że kultura przestaje być postrzegana wyłącznie jako obszar wydarzeń artystycznych. Staje się sposobem myślenia o rozwoju miast, budowaniu wspólnoty i wzmacnianiu lokalnej tożsamości. […] narzędziem regeneracji i rozwoju, a nie wyłącznie serią wydarzeń

 

mówi zastępczyni dyrektora NCK. Podobnie uważa prezydent Bielska-Białej: „Kultura nie jest synonimem rozrywki i fajerwerków. To siła tradycji, tożsamości i kreatywności […] oraz najlepsze medium zmian”. Przekonania te rymują się ze współczesnym dyskursem choreologicznym, w którym za równorzędnie istotne uznaje się różne formy tańca (od scenicznych, przez społeczne, terapeutyczne, rekreacyjne, dydaktyczne po duchowościowe), a i w ich ramach przyjmuje się, że każde z wcieleń tańca ma swoją wartość i może wnosić wkład w kulturę, podnosząc jakość życia jednostek i budując wspólnotę. Również w percepcji samej sztuki tańca i choreografii odchodzi się od tradycyjnego modelu, któremu dawniej przyświecało przekonanie, że im bardziej elitarne nurty, tym bardziej jakościowe. Obecnie refleksja przesuwa się ku przyznawaniu, że różne style, języki ruchowe czy formaty artystyczne są po prostu odmiennymi sposobami komunikacji z widownią i każdy z nich ma rację bytu, a wszystko inne to osobiste preferencje ideowe lub estetyczne. Z tego właśnie względu szalenie istotne jest, by dostrzec, że w ramach programu PSK 2026 aktywowano także potencjał tańca.

Było kwietniowe Beskidiana Dance Cup, będą sierpniowe potańcówki przed Teatrem Polskim, tańczono podczas inauguracji PSK i na XVI Beskidzkim Festiwalu Dobrej Energii, taniec pojawi się w lipcu na IV Przeglądzie Artystów Ulicznych „BBusking”, w sierpniu na Artystycznej Strefie Wyzwolenia i Miejskiej Promenadzie Kultury; mam nadzieję, że znajdzie swoje miejsce też na przykład podczas II Beskidzkiego Kongresu Kultury w listopadzie. Odbyło się także jedno wydarzenie w parafestiwalowym formacie w całości skupionym na tańcu – i to właśnie w nim uczestniczyłam.

 

Inicjatorką i formalną organizatorką Konferencji Tańca Lato BBaletowe 2026 była, przy miejskim współfinansowaniu, Fundacja Sztuki Baletowej, a współorganizatorką – prowadzona przez Fundację Prywatna Szkoła Baletowa, jeden z licznych bielsko-bialskich (prywatnych i publicznych) ośrodków, w których osoby w różnym wieku i o różnych zainteresowaniach mogą uczęszczać na zajęcia. Niezależnie od tradycyjnego „Baletowa” w nazwie, w ramach nastawionego na rekreację Studia Tańca szkoła oferuje najróżniejsze techniki i style, od europejskiego tańca klasycznego, przez modern, po zumbę, a także pozataneczne metody pracy z ciałem: pilates, rehabilitację, akrobatykę. W Klasach Baletowych zaś realizowany jest program oparty zwłaszcza o klasykę, jazz i techniki tańca współczesnego5 uzupełniane między innymi tańcem ludowym, rytmiką, historią tańca czy praktykami scenicznymi. Jednym z celów szkoły jest przygotowywanie do studiów związanych ze sztukami scenicznymi, w tym tanecznych i choreograficznych. W PSB działają także formacje konkursowe oraz organizowane są wydarzenia artystyczne.

warsztaty_move_what_you_carry._fot._wlasnosc_fundacji_sztuki_baletowej_organizator_konferencji.jpg

Warsztaty Move What You Carry. Fot. własność Fundacji Sztuki Baletowej
Warsztaty Move What You Carry. Fot. własność Fundacji Sztuki Baletowej

 

Program trzydniowego Lata BBaletowego składał się z kilku komplementarnych modułów, a udział w każdym był bezpłatny. Codziennie można było uczestniczyć w warsztatach praktycznych na poziomach od open do master class, mogąc wybrać do pięciu lekcji dziennie z różnych technik tańca i metod pracy z ciałem. Zajęcia prowadziły nie tylko osoby związane z PSB na co dzień, lecz, zgodnie z założeniami PSK jako napędu integrującego, zaproszono też kadrę z innych ośrodków, w tym z innych miast (dzięki wsparciu funduszy zewnętrznych – nie tylko miast polskich). Moją uwagę szczególnie zwróciło zaangażowanie Karoliny Klasy, studiującej na etapie magisterskim w Zakładzie Tańca na Akademii Muzycznej im. Karola Szymanowskiego. Na zawodowej scenie Klasa wyróżniła się już kilkoma osiągnięciami, zarówno jako tancerka w spektaklach, jak i choreografka prac własnych, uhonorowanych wyróżnieniami konkursowymi i zaproszeniami do festiwalowych prezentacji. Swego czasu Klasa uczęszczała na zajęcia właśnie do PSB. Dzięki temu osoby uczestniczące w jej warsztatach „teatr tańca – laboratorium” mogły nie tylko nabyć określone umiejętności, lecz także, o ile interesuje je profesjonalna przyszłość taneczna, wzmocnić się w poczuciu, że Bielsko-Biała może być skuteczną trampoliną do tego celu.

 

Nazwisko Klasy widniało w programie też w module, który nazwałabym teoretycznym, oraz w przestrzeni artystycznej. Na refleksję wokółtaneczną złożyły się dwa elementy. Pierwszym był wykład Korzenie tańca współczesnego i teatru tańca zrealizowany przez Aleksandrę Komarnicką, również Bielszczankę, absolwentkę m.in. magisterskich studiów choreograficznych i Podyplomowych Studiów Teorii Tańca (Uniwersytet Muzyczny Fryderyka Chopina), a także rocznego kursu choreografii eksperymentalnej Choreografia w Centrum (Centrum w Ruchu). W zrealizowanym online wystąpieniu (przez część publiczności oglądanym w PSB, przez część zdalnie) zarysowane zostały przemiany dwudziestowiecznej sceny euroamerykańskiej, prowadzące do wykształcenia się wybranych pozaklasycznych technik tańca scenicznego i gatunku teatru tańca. Wątki zagraniczne zostały uzupełnione o szkic analogicznych przeobrażeń na gruncie polskim oraz wskazanie, w jakich formach organizacyjnych funkcjonuje scena pozabaletowa w Polsce.

To przełożenie teorii na praktykę pozwoliło płynnie przejść do dyskusji, w której rozważano, jak procesy historyczne, o których była mowa, mogą inspirować bielsko-bialskie środowisko do wzmacniania pozycji tańca i profesjonalizacji lokalnej sceny. Drugim elementem z obszaru refleksji było nagranie podcastu, w czym wzięły udział prezeska FSB, zarazem dyrektorka PSB, Aleksandra Jurczak, wspomniana wyżej Karolina Klasa, Sabina Opałka-Kościółek, specjalizująca się w pracy z osobami z niepełnosprawnościami, prowadząca podczas Lata zajęcia z tańca inkluzywnego, oraz, gościnnie, pisząca te słowa Hanna Raszewska-Kursa. Rozważałyśmy, dlaczego rozmawianie o tańcu jest potrzebne i osobom praktykującym go, i tworzącym, i oglądającym spektakle; o tym, czego potrzeba Bielsku-Białej do pogłębienia tanecznego rozwoju; o warunkach pracy w tańcu; o dostępności i wykluczeniach.6

inauguracja._fot._wlasnosc_fundacji_sztuki_baletowej_organizator_konferencji.jpg

Inauguracja. Fot. Fundacja Sztuki Baletowej (organizator konferencji)

Moduł artystyczny zbudowano z wieczoru w Teatrze Polskim 7 lipca i wernisażu wystawy w PSB dzień później. Pierwsza wystąpiła Amelia Łaz z PSB jako Kitri z wymagającego od tancerki wyjątkowej precyzji, szybkości i muzykalności baletu Don Kichot. Następnie scenę przejęła forma teatru tańca: solowa etiuda Zapach lasu, który pamiętam Karoliny Klasy, łączącej wycyzelowaną technikę tańca i siłę fizyczną z delikatną ekspresją i umiejętnością budowania zmiennych nastrojów.

Zwieńczeniem programu był pełnowymiarowy spektakl Smaki, w choreografii Aleksandry Jurczak i Sandry Brandys, reżyserii Jurczak i Ewy Król, oraz w wykonaniu tancerek PSB i grupy Poruszeni (osób uczestniczących w Warsztatach Terapii Zajęciowej i prowadzących je) działającej przy Stowarzyszeniu „Felicitas” Kreacja Rzeczywistości w Czechowicach-Dziedzicach.7 Spektakl, skonstruowany jako kolaż obrazów choreograficznych i narracji werbalnej, opowiadał o samotności i o tym, jak współbycie z innymi, choć nie uleczy wszystkiego, może zdjąć część ciężaru odczuwanego, gdy żyje się w izolacji. W powietrzu unosiła się przy tym refleksja na temat tego, ile sprawczości we współtworzeniu społeczeństwa ma się w zależności od różnych czynników. Między wierszami pulsowało pytanie, ile z tej sprawczości odbierają przyzwyczajenia pokutujące w kulturze, która afirmuje wąskie normy sprawności ciał obecnych w przestrzeni publicznej. Różnorodność tytułowych „smaków” stała się więc poniekąd analogią do wyczuwalnego w spektaklu apelu o zwiększenie otwartości na społeczną różnorodność.

 

Z kolei różnorodność w sensie równoprawności rozmaitych, nawet odległych od siebie, estetyk przenikała wystawę plastyczną. Zaprezentowano twórczość Marioli Ptak, malującej i rysującej zarówno klasyczne tancerki baletowe, jak i postaci z awangardowego Święta wiosny czy Pietruszki. Miejsce znalazły tu też obrazy i szkice osób uczęszczających do Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych im. Juliana Fałata w Bielsku-Białej, powstałe pod kierunkiem Agaty Ruman, wicedyrektorki szkoły. W nich również można było dostrzec zróżnicowanie: kreski, kompozycji, techniki czy podejścia do tego, jak zatrzymać w sztuce bezruchowej ciało obserwowane podczas lekcji tańca. Uchwycić porywająco piękną pozę? Ujawnić wysiłek, jaki trzeba włożyć w jej uzyskanie? Podkreślić etapy przygotowawcze: ćwiczenia rozciągające i momenty spoczynku? Wszystkie te aspekty tańca scenicznego okazały się inspirujące dla tworzącej wizualia młodzieży.

 

A zatem?

 

W rozmowach, które odbyłam podczas Lata, jak refren wracała diagnoza, że w Bielsku-Białej nie brakuje tańca, ale brakuje przeznaczonych dla niego przestrzeni profesjonalnych. Osoby zajmujące się dziedziną zawodowo dotkliwie odczuwają nieobecność stałego zespołu tańca współczesnego oraz instytucji, która na co dzień produkowałaby i prezentowała spektakle taneczne. Ruch hobbystyczny tworzy możliwość praktykowania tańca jako sposobu na utrzymanie dobrej kondycji, wzbogacanie zainteresowań i stymulację rozwoju osobistego, ważne jednak, by równolegle do niego funkcjonowała ścieżka profesjonalna.

Dzięki temu osoby, które wyjechały, by zdobyć dziedzinowe wykształcenie wyższe, mogłyby wracać i podejmować pracę nie tylko edukacyjną i prorozwojową, ale też stricte artystyczną. Osoby zamieszkujące Bielsko-Białą mogłyby wówczas oprócz chodzenia do teatru dramatycznego, kin, galerii, bibliotek, na koncerty i wydarzenia interdyscyplinarne – regularnie uczęszczać na spektakle taneczne, czerpiąc z nich jeszcze inny rodzaj doznań, zyskując te specyficzne wrażenia, jakich dostarczają właśnie dzieła choreograficzne.

 

Lato BBaletowe stworzyło okazję do pogłębienia umiejętności tanecznych, nabycia wiedzy teoretycznej, kontaktu z różnymi formami sztuki tańca, wymiany myśli i doświadczeń. Dzięki wprzęgnięciu w program PSK wydarzenie uwidoczniło bielsko-bialskie środowisko osobom zainteresowanym dziedziną, ale niemającym dotąd kontaktu z tym miastem, zachęcając do dalszego przyglądania się mu.

Przypięte na drzwiach szatni PSB słowa, od których przywołania zaczęłam tekst, wzmacniają wiarę dzieci i młodzieży w siebie, czym stymulują kreatywność i wytrwałość. W pewnym sensie jest to metafora czegoś, co może dziać się w większej skali. Liczę na to, że bielsko-bialskie oddolne działania na rzecz profesjonalizacji sceny tanecznej spotykają się z adekwatną odpowiedzią odgórną i że – tak udana przy PSK – współpraca z władzami miejskimi będzie przynosić kolejne, coraz to bardziej trwałe rezultaty i konsekwentnie wzmacniać pozycję tańca w bielsko-bialskim ekosystemie. Sztukę tańca i choreografii trzeba wzmacniać choćby dlatego, że umożliwianie publiczności oglądania spektakli jest jednym ze sposobów budowy społecznego dobrostanu – a wszak Tkamy dobrostan to hasło przewodnie PSK 2026.

 

Co po PSK?

 

Krajowe stolice kultury wykraczają obecnie poza standardowe ramy programu czy konkursu. To wielowymiarowe zjawisko i narzędzie, które pozwala miastom […] budować relacje i projektować rozwój w sposób odpowiedzialny i długofalowy. Ich siła polega na autentyczności ludzi, miejsc, codziennych doświadczeń, a także na zdolności do przekraczania lokalności poprzez współpracę i wymianę8

 

– wierzy zastępczyni dyrektora NCK. Na podstawie mojej pierwszej wizyty w PSK 2026, uważnego przyglądania się Konferencji Tańca i analizowanych materiałów muszę przyznać, że w to wierzę.

  • 1. Zwykle liczba ESK w danym roku waha się od jednego do trzech, ale wtedy tytuł zdobyło aż dziewięć miast: Awinion, Bergen, Bolonia, Bruksela, Helsinki, Kraków, Praga, Reykjavik, Santiago de Compostela.
  • 2. Jak po dekadzie ocenia się rezultaty, zob. „Wrocławski Niezbędnik Kulturalny”, wyd. specjalne 2026 „10 lat od Europejskiej Stolicy Kultury”: Dominika Kawalerowicz ABC ESK, czyli osiem informacji o ESK, które warto poznać, s. 6-12; Grzegorz Chojnowski Nasza opowieść, s. 19-23; Kamila Kamińska Od uczestnictwa do sprawczości, s. 115-119. Z kolei o różnicach w profilowaniu  ESK między Wrocławiem a Krakowem zob. Kuba Żary Bycie razem ma sens – rozmowa z Bożena Gierat-Bieroń, tamże, s. 28-32.
  • 3. Oficjalna nazwa to „narodowe”, nie „krajowe” stolice kultury, ale chcę wierzyć, że użycie słowa „narodowe” wynika z pewnego odruchu, a nie z absorpcji dyskursu promującego genetykę ponad obywatelstwo czy współtworzenie społeczeństwa napływowo.
  • 4. Kuba Żary Bycie razem ma sens – rozmowa z Bożeną Gierat-Bieroń, „Wrocławski Niezbędnik Kulturalny” 2026, s. 30.
  • 5. Używam tu określenia „taniec współczesny” tak, jak funkcjonuje ono w świecie teatru tańca, baletu i sceny komercyjnej, tj. jako nazwy konkretnych technik tańca (nie jako synonimu formy spektaklu i/lub performansu choreografii eksperymentalnej).
  • 6. Nie referuję wniosków, do jakich doszłyśmy, bo cała dyskusja już wkrótce będzie dostępna w internecie.
  • 7. O lutowej premierze Smaków zob.: Agnieszka Rucińska, PSK: „Smaki” w Bielsku Białej. Ten spektakl mówi ruchem zamiast słów, „Bielski Rynek”, 10 lutego 2026
  • 8. Joanna Orlik Bielsko-Biała, czyli nowe myślenie o roli kultury, „Polska Stolica Kultury”, dod. do „Rzeczpospolitej” 26.06.2026, nr 147, s. 1.

Udostępnij

Hanna Raszewska-Kursa

Absolwentka polonistyki UW, Podyplomowych Studiów Teorii Tańca UMFC, doktorka nauk humanistycznych (obrona z wyróżnieniem w IS PAN). Do swoich najważniejszych prac zalicza m.in. książki: Teoria tańca w polskiej praktyce (2018) oraz Empatia, choreografia i śmiech jako nadzieja dla ludzkości (2023).