chmielewski_fot_lucyna_lewandowska_8945.jpg

Biedroniowa burza
Na scenę wkracza Robert Biedroń i swoim projektem Burzy Mózgów potwierdza funkcjonowanie demokracji performatywnej. Nawet niejako zawłaszcza jej najlepsze cechy na potrzeby własnych politycznych planów. Demokracja performatywna jest – jak pisze Elżbieta Matynia – „uwarunkowanym lokalnie procesem animowania demokracji w rozmaitych kontekstach politycznych” 1. Ten absolutnie szczególny wymiar życia politycznego może wydarzyć się zarówno w kontekście braku demokracji, jaki i w warunkach już demokratycznych.
Jak mawiają Anglicy: first things first. Zacznijmy zatem od najważniejszego pytania. Kim jest Robert Biedroń? Na Burzach Mózgów sylwetka Roberta Biedronia jest przedstawiana w taki oto sposób:
Robert Biedroń pochodzi z Krosna. Były poseł. Członek komisji spraw zagranicznych. Ekspert ONZ i członek kongresu władz lokalnych i regionalnych Rady Europy. W 2014 wygrał wybory w Słupsku i został prezydentem miasta. Pokazał, że można skutecznie zarządzać miastem. Konsekwentnie pokazuje, że mieszkanki i mieszkańcy średnich i mniejszych miast, mogą być dumni ze swoich małych ojczyzn. Od lat udowadnia, że polityka może być inna, że politycy mogą być odpowiedzialni i dojrzali. Podczas wielu spotkań w miastach w całej Polsce pokazuje, jak może wyglądać Polska naszych marzeń. Miłośnik zwierząt, czytania i biegania.
Od razu widać, jak bardzo Robert Biedroń przywiązuje wagę do swojego wizerunku. Z tego krótkiego opisu dowiadujemy się przede wszystkim, że polityk, za którym możemy podążyć, jest doświadczony. Był posłem, był prezydentem miasta, co chwila udowadnia jak bardzo jest odpowiedzialny oraz dojrzały i – najważniejsze – jest przecież miłośnikiem zwierząt, czytania oraz zdrowego trybu życia! Jednym słowem Robert Biedroń jest po prostu fajny. I właśnie ta „fajność” jest podstawą jego wizerunku. Teraz wyobraźcie sobie, że jesteście w dużej przestrzeni – na przykład w Teatrze Palladium. Cała przestrzeń wypełniona jest ludźmi. Ludzie znajdują się na widowni, zalegają na balkonach, a niektórzy nawet siedzą – po turecku – na scenie. Jest ciasno, nie ma czym oddychać, wszyscy rozmawiają, po zgromadzonych – trochę jak na meczach koszykówki – biega światło rzucane z reflektorów. I nagle słychać ciepły kobiecy głos, który prezentuje sylwetkę Biedronia. Głos opisuje Biedronia, choć sam polityk jeszcze nawet nie wyszedł na scenę. Jeszcze się nie pojawił. Do publiczności wysyłana jest bardzo konkretna wiadomość informująca, że zaraz, już za momencik, już za chwileczkę na scenę wyjdzie ktoś naprawdę cool, ktoś dla kogo kobiety są tak samo ważne jak mężczyźni, ktoś kto czyta książki (a nawet je pisze), ktoś kto – być może – zmieni Polskę.
Czym jest Burza Mózgów? Robert Biedroń zwołał konferencję, na której miał ogłosić powstanie nowej politycznej siły w Polsce. Wszystkie krajowe media od razu podłapały temat i czym prędzej popędziły na konferencję, która okazała się dla nich wielkim rozczarowaniem. Dlaczego? Bo jak sam Robert Biedroń stwierdził, nie zrobił tego co robią jego mądrzy koledzy z Nowogrodzkiej, czy z Wiejskiej, którzy w gabinetach partyjnych piszą programy wyborcze. Biedroń postanowił skorzystać z atutów demokracji performatywnej i ukształtować coś na wzór Bachtinowskiego karnawału (choć jednorazowego). Zapowiedział, że przez trzy miesiące będzie jeździł po całej Polsce, że pokona ponad dziesięć tysięcy kilometrów i na specjalnie zorganizowanych wydarzeniach, które będą nosiły nazwę Burzy Mózgów, będzie rozmawiał z Polkami oraz Polakami o tym co w Polsce jest złego i jak to zło można naprawić. Skojarzenie z karnawałem wydaje się niebezpodstawne, ponieważ „karnawał – tak jak go rozumie Bachtin – jest czasem, który wyzwala ludzką pomysłowość i inicjatywę, w którym tworzone są nowe formy społeczne, a «człowiek odradza się dla nowych i czysto ludzkich stosunków»” 2. Ja kto wygląda? Robert Biedroń jeździ po całej Polsce i organizuje spotkania z ludźmi, którzy – jak się spodziewam – chcą debaty o kraju, w którym żyją.
Zatem załóżmy, że znajdujemy się w teatrze, który – jak wspominałem – jest wypełniony ludźmi niemal po sam sufit. Ciepły kobiecy głos zapowiedział sylwetkę bohatera spotkania. Pojawił się? Pokazał? Otóż nie. Pierwsza cześć performansu ma się rozegrać w wyobraźni widzów. Najpierw zostaje puszczona delikatnie rockowa muzyka, z którą mamy kojarzyć Roberta Biedronia, a następnie słyszymy jego głos:
Dobry wieczór Państwu, zamknijcie oczy. Zamknijcie oczy, to nie żart. Pomyślcie o Polsce waszych marzeń. Jakiej Polski chcecie? Polski, w której jesteśmy lepszym i gorszym sortem, czy Polski, w której jesteśmy wspólnotą? Polski podziałów i kłótni, czy Polski solidarnej? O jakiej Polsce marzycie?
Idealna Polska już istnieje. Macie już ją teraz w swoich głowach. Jest w waszych snach, marzeniach, wyobrażeniach, idealna Polska jest tuż za rogiem. Dzięki takiej strategii Robert Biedroń pokazuje, że to nie on będzie bohaterem tego – trwającego półtorej godziny – spotkania. Bohaterami są Polki oraz Polacy, którzy zdecydowali się przyjść na spotkanie z nim i zamienić swoje wyobrażenia idealnej Polski w realne postulaty. Choć zaraz okazuje się, że Biedroń jest bardzo sprawnym performerem. Wskakuje na scenę, elegancko ubrany, ale na luzie, uśmiechnięty i w dobrej fizycznej formie. Chwyta mikrofon i zaczyna żartować. Rozluźnia sytuację, wita się ze wszystkimi i przybiera postać wyluzowanego polityka, który doskonale wie co robi. Czy Robert Biedroń gra? Wychodzi na scenę jako on sam. Jest performerem, u którego nie widać ani odrobiny fałszu. Jak wiadomo „o sztuce teatru rozstrzyga sztuka aktorska i to ona tworzy to najważniejsze, czyste dzieło sztuki, jakie teatr w ogóle potrafi stworzyć” 3. I tu pojawia się problem, ponieważ nie jesteśmy w stanie stwierdzić na ile Biedroń jest Biedroniem. Nieznający go widzowie, nie są w stanie tego rozsądzić.
Biedroń robi coś, czego nie ma na konwentach żadnych partii politycznych w tym kraju: daje głos ludziom, a nawet ich słucha.
Biedroń opowiada, jak spakował plecak i jeździ po całej Polsce. Potem przechodzimy do postulatów. Przez półtorej godziny udaje się wypracować około pięciu lub sześciu. Każdy może zabrać głos. Bohater zwraca jednak uwagę, że w sali są różni ludzie o różnych poglądach, ważne jest dla niego, żebyśmy wszyscy się słuchali, umieli odpowiadać na argumenty drugiej strony i żebyśmy wszyscy się szanowali, a w szczególności żebyśmy szanowali nasze poglądy. Ludzie po prostu podnoszą ręce. Biedroń wybiera osobę i pyta o postulat – jeżeli ktoś nie umie go dokładnie sformułować to prosi o pomoc innych uczestników. Potem jest debata, w której padają argumenty za i przeciw; Biedroń daje mikrofon wybranym przez siebie osobom. Teraz jest głosowanie poprzez podniesienie ręki (głosować mogą tylko obecni, choć zawsze jest transmisja live na Facebooku). Jeżeli większość głosów jest za postulatem to zostaje on wyświetlony na tablicy i w niedalekiej przyszłości Biedroń oraz jego sztab będą nad nim pracować, tworząc program wyborczy.
I tutaj dochodzimy do sedna sprawy: Robert Biedroń organizuje Burzę Mózgów, po to, aby móc napisać swój program wyborczy. Jak sam twierdzi napiszą go ludzie – społeczeństwo (lub przynajmniej jakaś jego część, czyli ci, którzy przyszli na Burzę Mózgów). Bardzo często w telewizji – oglądając kanały informacyjne – możemy zobaczyć obecnego prezydenta Polski, Andrzeja Dudę, który co jakiś czas powtarza, że naród lub lud jest suwerenem, lecz w praktyce nic sobie z tego nie robi. Biedroń mówi wprost, że jeżeli jego polityczna siła wygra, to on stanie na jej czele w postaci premiera, bo premier w Polsce posiada realną władzę. A jako premier wraz ze swoim rządem będzie realizował postulaty napisane (zgłoszone) przez ludzi podczas Burzy Mózgów.
wiosna.jpg

Biedroń robi coś, czego nie ma na konwentach żadnych partii politycznych w tym kraju: daje głos ludziom, a nawet ich słucha. W pewnym momencie wydarzenie swoją energią, energią wszystkich uczestników, samoistnie się nakręca. „W przedstawieniu to właśnie wytwarzana autopojetyczna pętla feedbacku przemienia granicę w próg – granicę między sceną a widownią, wykonawcami i widzami, jednostką i wspólnotą czy sztuką i życiem” 4, stwierdzała Erika Fisher-Lichte. W performansie Biedronia, praktycznie nie ma żadnych granic, a jeżeli takie istnieją to są faktycznie zamieniane w progi. Oczywiście jakieś zasady panować muszą, dlatego nie ma mowy o zlikwidowaniu tych progów, natomiast nie są one murami z jakimi mamy do czynienia na konwencjach partii politycznych. Na sam koniec Robert Biedroń używa bardzo sprytnej zagrywki – już tak dobrze znanej z różnych masowych spotkań. Mówi: „Czuję, że jeszcze Polska nie zginęła, kiedy my żyjemy”. Co jest wyraźnym potwierdzeniem, że tu jest Polska. Jest dokładnie tutaj, w tej sali, gdzie tworzymy postulaty. Tu zebrani są Polkami oraz Polakami i póki tutaj zebrani istnieją, póty trwać będzie Polska. Jest to oczywiście cytat z naszego hymnu tak chętnie wykorzystywany przez różnych performerów z politycznego środowiska.
Wydaje się, że Robert Biedroń chce walczyć z każdym przejawem niesprawiedliwości społecznej, poczynając od tych problemów, które najbardziej bolą polski naród. Chce walczyć między innymi z prekarnością i wydaje się, że wie jakich użyć ku temu narzędzi. I jak można przeczytać na stronie internetowej nowej siły politycznej Roberta Biedronia:
Wszyscy musimy być tak samo ważni,wszyscy musimy mieć dostęp do wypracowanych zdobyczy i osiągnięć gospodarki, nauki i kultury. W nowoczesnym, demokratycznym kraju nie ma miejsca na niszczące podziały. Wszystkich rodaków określamy mianem MY”.
Pytanie tylko, czy się tak da? Czy podziały pomiędzy środowiskami tak zwanych narodowców, a środowiskami LGBT nie są zbyt duże? W odpowiednio określonych ramach performansu, Biedroń wypada wręcz znakomicie, kreując się na zdolnego polityka, który doskonale wie jak używać narzędzi demokracji performatywnej, aby przekonać do siebie ludzi. Wydaje mi się, że za tym wszystkim idzie chęć walki o egalitarny porządek społeczny i polityczny, w którym możliwa będzie dobra współzależność.
Trzeciego lutego na hali Torwaru w Warszawie Biedroń oraz jego najbliżsi współpracownicy zaprezentowali wyniki Burzy Mózgów, program oraz nazwę swojej partii. Z całym przekonaniem mogę stwierdzić, że ci, którzy mają w stosunku do innych mniej praw, bądź czują, że dotykają ich wielkie niesprawiedliwości społeczne – mogą liczyć na Biedronia. Czy to oznacza, że już niedługo w Polsce aborcja będzie całkowicie legalna, małżeństwa jednej płci będą akceptowane przez państwo, a w szkołach nie będzie religii? Czy Polki i Polacy są na to gotowi? Dzięki performansowi Burzy Mózgów, wydaje się, że odpowiedź na te pytania jest jak najbardziej twierdząca. Biedroń głęboko wierzy, że tak się stanie. Czy to wystarczy, żeby performans okazał się skuteczny? Czas pokaże.
- 1. Elżbieta Matynia Demokracja performatywna, przełożyła Maja Lavergne, Wydawnictwo Naukowe Dolnośląskiej Szkoły Wyższej, Wrocław 2008, s. 15.
- 2. Tamże, s. 17.
- 3. Erika Fischer-Lichte Estetyka performatywności, przełożyli Mateusz Borowski i Małgorzata Sugiera, Księgarnia Akademicka, Kraków 2008, s. 49.
- 4. Tamże, s. 329.

