Paweł Mossakowski

Roczniki pięćdziesiąte i trochę starsze opowiadają tak: wszystko zaczęło się od sześćdziesiątego ósmego, wyjechała część klasy, nie wyjechała druga część. Ci, co zostali, też później wyjeżdżali w czasie wakacji zarabiać na mieszkanie w Warszawie w szpitalu czy w szklarni w Szwecji albo w Norwegii. Rocznikom pięćdziesiątym wydaje się, że wszystko przeżyły albo przeczytały, więc wiedzą, jak było.