„O tu, wybili, panie, za wolność wybili” – tak, wskazując braki w uzębieniu, wołał przybysz z Polski, pierwszy raz na europejskich salonach. Nie da się krócej przedstawić polskiej traumy, niż uczynił to Mrożek w Monizie Clavier. Jest tu wszystko: pamięć rzeczywistego urazu doznanego w słusznej sprawie, poczucie krzywdy, żądanie rekompensaty, przekonanie o własnej wyższości nad nietkniętymi nieszczęściem. I wiara, że nikt tak nie cierpiał. W samej rzeczy Traumaland.


