Justyna Lipko-Konieczna

Trzydzieści siedem lat od wprowadzenia stanu wojennego to szmat czasu, dłuższy niż od końca drugiej wojny do 13 grudnia 1981. Tym, którzy pamiętają, nie chce się w to wierzyć; ci młodsi uważają nie bez racji, że jedno i drugie było wystarczająco dawno od dziś, by się tym przesadnie nie zajmować. Trzydzieści siedem lat to czas wystarczająco długi, by stosunek do tamtych wydarzeń podlegał przemianom, od lekceważenia po kombatancki kult, od heroizowania po ironizowanie.

Od kwietnia do lipca 2019 roku Bogna Kietlińska prowadziła badania dotyczące obrazów, na które ludzie w przestrzeni publicznej nie chcą patrzeć. Wymieniane były: osoby bezdomne, w tym bezdomna z dzieckiem, pijani, osoba z deformacją twarzy, kaleka, osoba bardzo otyła, osoba bardzo chuda, osoba z chorobowymi zmianami skóry, osoba z zespołem Downa, osoba na wózku, geje, lesbijki, osoby bardzo wytatuowane, karmiące kobiety, osoby transseksualne, księża, Żydzi, osoby niedołężne, karły, dresiarze.

Ostatni raz wchodziłam do namiotu cyrkowego jakieś piętnaście lat temu. I tak późno. Jeszcze zanim niektórzy samorządowcy zdecydowali się na niewpuszczanie do swoich miast zespołów cyrkowych, cyrk przyjechał do moich rodzinnych Pabianic. Pamiętam, że trzynastoletnia ja bardzo się tym pustym efekciarstwem wynudziła. Trochę jestem więc uprzedzona, kiedy znowu wchodzę do namiotu cyrkowego ustawionego przed Instytutem Teatralnym, żeby obejrzeć pierwsze już po przyznaniu Paszportu Polityki show Teatru 21 Jak przestałem być idealny.