Pierwsza białe zwierzę zobaczyła Gosia. Na spacerze z Chałką (nocnym, kupa pod kościołem) spotkała je. Podbiegło do Chałki, jakby chciało się bawić, więc Gosia kontrolnie wydarła mordę i poderwała obwieszonego światełkami i innymi pierdołami kundelka do piersi za szelki. Zwierzę na to uciekło w popłochu i wdrapało się na drzewo. Gosia trochę się opanowała i strzeliła mu fotkę. To była godzina dwudziesta trzecia i raczej zima, więc zdjęcie przedstawia drzewo i oczy w tym drzewie, błysk.


