Recenzja Leonii Jabłonkówny z Sędziów i Klątwy Swinarskiego pozornie nie różni się bardzo od innych jej tekstów, ale właśnie ta recenzja zdaje mi się szczególna i symptomatyczna.
Recenzja Leonii Jabłonkówny z Sędziów i Klątwy Swinarskiego pozornie nie różni się bardzo od innych jej tekstów, ale właśnie ta recenzja zdaje mi się szczególna i symptomatyczna.
O czym jest Halka – kanoniczna opera narodowa – Włodzimierza Wolskiego (libretto) i Stanisława Moniuszki (muzyka) pewnie każda i każdy wie. W skrócie: szlachcic Janusz uwodzi góralkę Halkę, ta zachodzi z nim w ciążę, ale Janusz ma wkrótce poślubić szlachciankę Zofię stolnikównę (tak zwaną dobrą partię), więc trochę jeszcze Halkę zwodzi, a trochę już chce się jej ze swojego życia pozbyć, żeby niczego nie popsuła.
Praca z dziełem tak głęboko zakorzenionym w kulturze wizualnej jak Requiem dla snu jest ogromnym wyzwaniem. Twórcy spektaklu zapowiadają w opisie, że podstawą adaptacji jest książka autorstwa Huberta Selby’ego z 1978 roku. Po polsku, w tłumaczeniu Elżbiety Gałązki-Salamon, powieść ukazała się w niewielkim nakładzie dopiero w 2010 roku, a więc dziesięć lat po premierze głośnego filmu Darrena Aronofskiego.