Wiktor Bagiński

Udostępnij

Zaczyna się jakby nieporadnie: Wiktor Bagiński i Sibonisiwe Ndlovu-Sucharska przedstawiają się i zapowiadają spotkanie grupy anonimowych rasistów. Członkowie grupy przygotowali scenki pokazujące losy afrykańskich niewolników na dworze Hieronima Radziwiłła w Białej Podlaskiej oraz historię początków rasizmu w filozofii europejskiej. Takie wprowadzenie do spektaklu – którego tytuł zaczerpnięty został ze znanego eseju Franza Fanona – Czarna skóra, białe maski z opolskiego Teatru im. Kochanowskiego w reżyserii Wiktora Bagińskiego sensu nabiera dopiero później.

Zaczyna się niewinnie. Na scenę wychodzi dwóch aktorów (Damian Sosnowski, Alan Al-Murtatha) oraz aktorka (Natalia Bielecka). Ubrani są w luźne, zwyczajne ubrania w ciemnych kolorach. Siedzący obok publiczności reżyser, Wiktor Bagiński, rzuca im ogólne hasła (na przykład: „Otwórzcie swoje pole energetyczne”, „Stańcie się wodą, powietrzem, ogniem i ziemią”), włącza intensywną, rytmiczną muzykę. Tańczą. Najpierw sami, potem – zgodnie z kolejnym poleceniem – wchodzą w relacje. W końcu ich ciała, pozostając w ciągłym ruchu, splatają się ze sobą na podłodze.

Udostępnij