performatywne_chlopaki.jpg

„Chcieliśmy porozmawiać o męskości, a zostaliśmy przyjaciółmi”, Grupa Performatywna Chłopaki, War-szawa, 2021. Fot. Facebook

Teatr chłopacki na twoim komputerze

Tomek Gromadka
W numerach
Lipiec
Sierpień
2021
7-8 (776-777)

Nie słyszymy braw. Śmiechu trzeba się domyślać. Żadnych chrząknięć, kasłania, ziewnięć. Sami chrząkamy, bijemy sobie brawa i śmiejemy się podczas spektaklu. Ale też o wiele więcej – przez cały czas jesteśmy dla siebie czuli. Publiczność ogląda wycinek z ekranu, a poza jego zasięgiem: dzieje się dotyk dłoni, głaskania, drapanie po plecach, głębokie spojrzenia i mrugania do siebie.

Stworzyliśmy chłopacki spektakl pokazywany za pośrednictwem aplikacji Zoom, a chcieliśmy po prostu pogadać o męskości w bezpiecznej atmosferze, którą nazywamy empatycznym męskim kręgiem.

OD OSOBY DO FACETA

Kilka lat temu identyfikowałem się jako osoba niebinarna, mówiąc i pisząc o sobie jako o osobie, nie jako o facecie. Doświadczenie terapii grupowej zmieniło moją percepcję siebie. Dopiero od dwóch lat mówię o sobie jako o chłopaku, mężczyźnie i nie czuję wstydu, zażenowania oraz przemocowych konotacji, które krążą wokół pojęcia męskości. To dzięki niezwykle czułemu doświadczeniu grupy chłopackiej, która zaczęła spotykać się w Stole Powszechnym w Warszawie, a teraz widuje się regularnie w siedzibie Stowarzyszenia Pedagogów i Pedagożek Teatru.

Pamiętam pierwsze spotkanie w Stole. Usiedliśmy w kręgu w taki sposób, żeby każda osoba mogła widzieć wszystkie inne i słuchaliśmy siebie jak objawienia. Każdy z nas otrzymał, niezmąconą wtrąceniami czy dopowiadaniem, przestrzeń do mówienia o sobie. Podczas tego spotkania ciągnęło mnie do emocji, do chłopackich historii, ale też, podskórnie, do kontaktu fizycznego. W głowie kołatało mi się jednak pytanie: jak dotyka się faceta? Wcześniej czule dotykałem tylko dziewczyny. Dotyk facecki budził we mnie poczucie zakazanego, tworzył kontekst erotyczny, otwierał przepaść. Okazało się, że nie potrafię w ogóle być z kimś w dotyku poza relacją romantyczną czy seksualną. Zmienił to nasz męski krąg.

Nasze cotygodniowe spotkania pod sufit zapakowane są doświadczeniem bycia socjalizowanymi jako faceci w Polsce. Każdy z nas dzieli się w odcinkach swoją unikalną historią i różnorodnym spojrzeniem na męskość: krytycznym, ezoterycznym, afirmacyjnym, poetyckim, genderowym. Zaczynaliśmy od wyznań dotyczących dzieciństwa, rozmów o dorastaniu i związkach. Przeszliśmy przez wspólne łzy. Dzieliliśmy się opowieściami o seksie i zarabianiu pieniędzy. Dla mnie najtrudniej było pierwszy raz się przytulić. Przytulić i pobyć w tym przytuleniu, nie uciekać od razu z ramion drugiego faceta. Zaufać mu.

Nasz krąg inspirowany jest kręgami kobiet i czerpie z feminizmu. Historia walki i emancypacji osób identyfikujących się z kobiecością, doświadczenie naszych koleżanek i przyjaciółek to dla nas wzór, drogowskaz. Bez pracy, którą wykonały i wykonują, nie byłoby nas jako świadomych facetów i czułej męskości, którą tworzymy w życiu oraz w spektaklu. Przedstawienie Chcieliśmy porozmawiać o męskości, a zostaliśmy przyjaciółmi przesiąkło męskim kręgiem, w którym oprócz rozmów i czułości oddawaliśmy się teatralnym poszukiwaniom. Wyzwaniem dla nas było kilkumiesięczną pracę emocjonalną, improwizacyjną, ruchową zmieścić w okienkach Zooma i obmyślić bliską relację z publicznością, mimo braku jej fizycznej obecności.

OD FACETA DO PERFORMERA

W okolicach października 2020 roku zdecydowaliśmy, że w związku z antycovidowymi obostrzeniami tworzymy jednak spektakl na Zooma. Nasz proces twórczy był już bardzo zaawansowany. Improwizowaliśmy wokół prywatnych historii powiązanych z męskością, o spiętej dupie, o naszych sercach, o największych życiowych kompromitacjach.

Przyświecało nam pytanie: jak oddać wspólnotowe doświadczenie kręgu i nasze osobiste losy poprzez łącze internetowe i pośrednictwo komputera? Stawka emocjonalna przepięcia się z myślenia scenicznego na myślenie w kategoriach okienek Zooma była ogromna, jak sam materiał teatralny wytworzony spontanicznie i podczas przygotowanych improwizacji. Do pokazania mieliśmy między innymi przejmującą relację Mateusza ze zmarłym tatą, opowieść Juliana o wojskowym drylu w szkole i bezpieczeństwie, które daje przestrzeganie zasad, historię Pawła o potrzebie ironii, swobody, humoru.

Nie zdecydowaliśmy się na bezpośrednią transmisję na YouTubie lub Facebooku, ponieważ zależało nam na spektaklu interaktywnym, który tworzy miejsce na ekspresje dla publiczności. Aplikacja Zoom tworzy taką przestrzeń. Widzowie i widzki dołączają do wydarzenia, klikając w link przesłany mejlem i mogą używać czatu, włączać kamerę oraz mikrofon w przewidzianych przez nas momentach. Oczywiście, wybór tej, a nie innej formy prezentacji spektaklu wygenerował pewną ilość problemów technicznych związanych z internetowym łączem, możliwościami samego Zooma i możliwościami naszych komputerów, ale drobne usterki, zacięcia się obrazu, spadek jakości transferu, nadały naszemu przedsięwzięciu bardziej autentycznego charakteru. Zamiast tworzyć dzieło sterylne i wyczyszczone z zakłóceń, powołaliśmy do życia swobodną transmisję z naszej chłopackiej wspólnoty. Warunki technologiczne spotkały się z założeniami naszej dramaturgii: postawiliśmy na szczerość i spontaniczność, pokazanie siebie bez filtra teatralnych metafor, na tworzenie struktury, ale z przestrzenią na improwizację.

Zależało nam przede wszystkim na komunikatywności głosu facetów, którzy razem z kobietami chcą buntować się przeciwko patriarchalnej opresji, czując, że więzi ona także ich w sztywnych, toksycznych wzorcach, niesprawiedliwych powinnościach czy zakazach wyrażania emocji. W spektaklu postulujemy męskość bardziej plastyczną, która swobodnie łączy walkę o prawa kobiet z emancypacją facetów z ciasnych, duszących ról skrajanych dla nas przez ideologie konserwatywne, różne formy maczyzmu oraz najdotkliwiej – przez współczesny faszyzm. Nasza Grupa Performatywne Chłopaki 1, która wyłoniła się z męskiego kręgu, składa się z aktorów, z osób z doświadczeniem scenicznym i niemających takiego. Składa się z mężczyzn, którzy przeszli już pewną drogę psychoterapeutyczną lub rozwojową i są gotowi mówić publicznie o swoim smutku, wolności samostanowienia o sobie czy przemocy, której byli ofiarami.

Nie spodziewaliśmy, że nasz głos zostanie tak dobrze usłyszany i spektakl, nie mimo, ale właśnie dzięki Zoomowi, trafi bardziej bezpośrednio do osób i ich emocji. Publiczność miała nas blisko siebie na ekranie laptopa, mogła też używać czatu i komunikować się ze sobą oraz z nami podczas trwania spektaklu, co przyczyniło się do bardziej intymnego i demokratycznego doświadczenia niż wiele wizyt w teatrze. Widzki i widzowie podkreślali w rozmowie po przedstawieniu, że czuły się i czuli, jakby byli z nami podczas kręgu, jakby zostali zaproszeni do naszego świata. Dobry odbiór spektaklu to przynajmniej częściowo nie nasza zasługa. Zdajemy sobie sprawę, że kulturowo facetów docenia się za sam fakt, że się starają, a kobiety rozlicza z najmniejszej przewiny. Na pewno dążyliśmy jednak do tego, aby stworzyć publiczności przestrzeń na sprawczość i wspólne, teatralne bycie z nami.

ZOOM W INTYMNOŚĆ

Gdy rozpoczyna się spektakl, osoby przed ekranami są dla nas jedynie liczbą uczestników wydarzenia na Zoomie. Po dwóch pierwszych scenach odkrywamy ich indywidualność w odpowiedziach na pytanie zadane przez moderatora: „z czym kojarzy wam się męskość?”, czat zostaje zalany wypowiedziami publiczności, które układają się niemal w poemat osobistych przeżyć, kulturowych motywów oraz żarcików. Wokół spektaklu zawiązuje się też internetowa społeczność, która towarzyszy sobie w oglądaniu przedstawienia na bieżąco, wymieniając się wrażeniami.

Drugim, ważnym, interaktywnym miejscem naszego chłopackiego spektaklu jest scena autokompromitacji, w której widzowie i widzki, zachęceni zaimprowizowanymi, kompromitującymi zwierzeniami performerów, włączają swoje kamery i dzielą się często zabawnymi, czasem niespodziewanymi, momentami swojego życia, z których nie są szczególnie dumni. To niezwykle oczyszczające doświadczenie, gdy można publicznie powiedzieć o sobie coś krępującego, wstydliwego, dziwnego. Najważniejszą jednak przestrzenią demokratycznej relacji z publicznością jest rozmowa po spektaklu, którą traktujemy jako jego integralną część i która często trwa dłużej niż sam pokaz. Nasze przedstawienie to rodzaj wspólnego, empatycznego kręgu z każdą osobą, która dołączy do Zooma. Jego niezbywalną częścią jest przekazanie głosu osobom zgromadzonym przed komputerami z ogromną otwartością na słuchanie ich historii związanych z relacjami, rodziną, męskością. Spektakl traktujemy w tej części jako rodzaj inspiracji do prywatnych wypowiedzi naszej publiczności.

Dwa głosy z widowni szczególnie utkwiły mi w pamięci. Oba dotyczą prezentowanej przez nas męskiej czułości. Po jednym z pokazów wypowiedziała się osoba identyfikująca się jako feministka, która zauważyła u siebie poczucie dyskomfortu podczas scen naszego przytulania się. Nie było to odosobnione odczucie. Intensywne obrazy męskiego dotyku wzbudzały niepokój w wielu osobach oglądających nasz spektakl, mimo ich progresywnego światopoglądu. W rozmowach po przedstawieniu tłumaczyły to rodzajem zinternalizowanej homofobii oraz poważnym deficytem męskiej czułości w ich socjalizacji, polskim życiu społecznym i tekstach kultury.

Drugi to głos homofobiczny. Jedna z osób doceniła nas za to, że nasza wzajemna czułość nie jest homoseksualna, bo męski dotyk zgodnie z jej opinią zawłaszczony jest przez gejów. Zaprotestowaliśmy przeciwko tej wypowiedzi. Dla nas w męskiej czułości mieszczą się opiekuńcze, wspierające, wrażliwe postawy, zarówno osób nieheteronormatywnych, jak i heteronormatywnych, zarówno cisfacetów, jak i transfacetów, zarówno mężczyzn, jak i kobiet.

Spektakl Chcieliśmy porozmawiać o męskości, a zostaliśmy przyjaciółmi to dla nas wielkie relacyjne wydarzenie, które kumuluje się w scenie serc. Słuchamy w niej ich bicia i szepczemy sobie miłosne słowa do klatek piersiowych. To dla mnie jeden z wielu momentów przedstawienia, w którym głęboko kontaktuję się z emocjami. Łzy napływają mi do oczu, gdy Marcel opowiada o ojcu, który go bił. Wzruszam się, gdy Tomek poprzez wypowiedzi w kolejnych spektaklach próbuje skomunikować się ze swoją mamą. Jestem poruszony monologiem Kamila o tacie nieakceptującym jego nieheteronormatywności. Jestem zachwycony, gdy Wojtek śpiewa, Grzesiek tańczy, Przemek gra muzykę, MakGajwer koordynuje Zooma, a Robert poetyckim językiem wyraża zawiłości swojego życia.

Bo o życie tu chodzi. Męski krąg i spektakl to dla nas źródła witalnej energii i tożsamości, miejsca bycia i komunikacji, przestrzenie wspólnoty i sztuki.

  • 1. Do Grupy Performatywne Chłopaki należą: Robert Bigus, Kamil Błoch, Tomasz „MakGajwer” Grabowski, Tomek Gromadka, Tomek J. Krynicki, Wojtek Mejor, Paweł Ogrodzki, Przemek Pstrongowski, Grzesiek Ryczywolski, Mateusz Wądrzyk, Marcel Bird-Wieteska, Julian Zubek. W spektaklu gościnnie udział wzięli: Karolina Micuła, Monika Skomra i grupa Ikarvs w składzie: Aleksandra Badurska, Przemek Pstrongowski.

Udostępnij

Animator kultury, osoba pisząca, performer, dramaturg. Publikował w „Dialogu”, „Wakacie”, „Wizjach”. Członek Grupy Performatywne Chłopaki i Stowarzyszenia Pedagogów Teatru. Współtwórca Stołu Powszechnego w Warszawie.