ejwwjq5xsaazaam.jpg

memypandemiczne.pl

Nie wrócimy do normalności, bo to normalność była naszym problemem

Josh Plough
Tłumaczenie: 
Maria Nowicka
W numerach
Wrzesień
2020
9 (766)

Dlaczego zbieramy memy? Jaki jest sens archiwizowania milionów fragmentarycznych sytuacji i co właściwie miałoby wynikać z tego, że się je zestawi i zanalizuje? Memy zakorzeniły się na dobre i na złe w powszechnej świadomości w wyniku i na gruncie wojen, teorii spiskowych i ekspansji prawicy 1, ale także poczucia humoru, wrażliwości, wspólnoty i odruchów wsparcia. Co więcej, jako kulturowe artefakty memy w większości odzwierciedlają stan mentalny społeczeństwa. Działając niczym barometr poziomu serotoniny w populacji, mogą – jeśli się je zgromadzi i zmapuje – powiedzieć żądnym takiej wiedzy, co i jak czują ludzie.

Ci, którzy nie doceniają kultury internetowej, nie mogą za bardzo ani uchwycić teraźniejszości, ani wyobrazić sobie przyszłości. Z reguły do poruszania się w określonym terenie potrzebne są współrzędne, ci zaś, którzy ignorują lub lekceważą sieć, nie dysponują adekwatnym przewodnikiem po rzeczywistości. To, co w sieci, i to co poza siecią, jest bowiem nierozróżnialne. Teraz więc bardziej niż kiedykolwiek potrzebujemy „magii memów” 2.

1bb.jpg

memypandemiczne.pl

Ale jak rzucać memowe zaklęcia, jeśli kulturą zarządzają autorytarne i jadowite platformy medialne, które w najlepszym wydaniu dają wsparcie swoim społecznościom, a w najgorszym zamieniają te społeczności w cyfrowy tłum żądny linczu z konsekwencjami fizycznymi. Memy, tak jak je rozumie generacja cyfrowa, funkcjonują na takiej samej zasadzie wobec pandemii, jak wobec populizmu czy utopii. Operują kodami ściśle związanymi z tożsamością czy identyfikacją grupową, jak na przykład Czarny Twitter, Trans Youtube, Polski Facebook. Wszystkie te kultury i społeczności używają memów jako formy autoekspresji i krytyki kulturowej. Jeden z niedawnych przykładów to mem z Karen. Chociaż leżał sobie od jakiegoś czasu w uśpieniu w postach na czatach i w różnych grupach fejsbukowych, to na początku protestów Black Lives Matter stał się wiralem. Zdaniem Afro-Latinx = Black @aliciasanchez, użytkowniczki Twittera:

„Karen” to termin stworzony *szczególnie przez Czarne Kobiety* do opisu interpersonalnej i systemowej przemocy białych kobiet wobec nas i naszych społeczności: wzywanie policji, kiedy chcemy zamówić kawę; grożenie nam zwolnieniem z pracy; traktowanie nas z wyższością, kiedy wykonujemy swoją pracę (w której teraz jesteśmy „niezbędni”).

Jeśli jednak prześledzić ten wątek, można się przekonać, że geneza „Karen” jest dyskusyjna, że rozmaite grupy w sieci i inne subkultury przyznają się do jej autorstwa. Choć więc nie wiemy, kto tak naprawdę stworzył tę kategorię, można się nią dzielić i się do niej odnosić ze względu na meritum i okoliczności. Stała się wiralowym znakiem strukturalnego rasizmu w Stanach Zjednoczonych, a stopniowo także i na świecie. W swoim rozwinięciu mówi o poważnych problemach społecznych, którym na ogół towarzyszy przemoc, choć Karen przedstawiana jest niemal zawsze humorystycznie: jako prześmiewcza fotografia białej kobiety z jakimś nałożonym tekstem. Jest jednak, jak zresztą zawsze, druga strona medalu: tam, gdzie jedni widzą strukturalny rasizm o twarzy Karen, inni dostrzegają seksizm i pogardę. 3 Takie lokowanie się poza kulturą oficjalną lub wręcz popadanie z nią w konflikt, w połączeniu z treściami, które bywają nieprzyzwoite albo NWP (Niebezpieczne W Pracy), czyli takie, które nie powinny być oglądane w miejscu pracy (w szkole, w kościele czy w innym miejscu, gdzie lokuje się władza instytucjonalna), sprawia, że memy mogą być z powodzeniem przedmiotem zainteresowania folklorystów. Ci są bowiem, zdaniem antropologa Henry’ego Jenkinsa, wyjątkowo predestynowani do radzenia sobie z ambiwalentnymi przestrzeniami internetu. Uznając memy za folklor, możemy dostrzec ich subwersywną moc tworzenia społeczności, które liczą się w tysiącach, a może nawet w milionach, wokół tematów NWP. Choć być może powinniśmy zaktualizować NWP jako NDN (Niebezpieczne Dla Normalności).

A co to wszystko ma wspólnego z kolekcją polskich memów pandemicznych? Myślę, że dobrze eksponuje plastyczność kultury memicznej. Na ogół memy można odczytywać na wiele sposobów. Ta właściwość pozwala nam (mnie) zająć się memami, a polskimi memami pandemicznymi w szczególności. Specyfika sytuacji ulega zatarciu, kiedy staje się memem, a jednocześnie przyjmuje formę, która staje się natychmiast rozpoznawalna dla ludzi połączonych jakąś sprawą czy identyfikacją. W ten sposób różne grupy mogą przyjąć zarówno globalne, jak i lokalne narracje krytyczne jako swoje własne i potraktować je  humorem oraz kombinacją tekstu, obrazka i mediów społecznościowych.

MEMY PANDEMICZNE

Studenci Wiedzy o Teatrze Akademii Teatralnej w Warszawie zebrali memy, które krążyły podczas pandemii i w okresie wyborów prezydenckich w Polsce. Wiele z tych, które można obejrzeć na stronie www.memypandemiczne.pl, ma charakter uniwersalny. Odwołują się do poczucia alienacji i potrzeby przynależności, do cynizmu i ironii. Wiele jednak odnosi się do polskiej specyfiki. Powstawały w reakcji na szczególne okoliczności kulturowe, w jakich znalazła się współczesna Polska: od społeczeństwa niemalże równo po połowie podzielonego na konserwatystów i liberałów, po warszawskich kierowców autobusów jeżdżących na amfetaminowym haju.

Dziwić więc może, że to cudzoziemiec został poproszony o skomentowanie tych memów i ich roli w obecnej sytuacji. Ktoś, kto nie mieszka tu nawet rok. Ale właśnie z powodu tego, o czym napisałem wcześniej, wydaje mi się, że mogę się zagłębić w tę bazę danych, że mogę zająć się tą formą folkloru. Bo jak powiedział Jenkins:

Przede wszystkim i najbardziej wprost to, co dzieje się w internecie – cały lokalny język potoczny, cała ekspresja twórcza, wszystkie remiksy, cały slang, każdy wewnętrzny żart, hasztag i idiom – to folklor. To jest dokładnie ten rodzaj tradycyjnego przekazu (a ściślej mówiąc, przekazu, który niesie ze sobą tradycyjne elementy kultury, to jest przekazuje tradycję), którym folkloryści zajmują się już od stu lat z górą.

Byłoby więc lekkomyślnością sądzić, że to tylko kombinacja słów i obrazków tworzy te artefakty, zamiast skoncentrować się w równym stopniu, co na nich samych, na podglebiu i kulturze, z jakiej wyrastają memy. 4 Memy pandemiczne mówiące po polsku do polskich odbiorców odzwierciedlają globalne doświadczenia z koronawirusem: są uniwersalne, zupełnie jak „Karen” (bo chociaż rasizmu doświadcza społeczność BAME – Black, Asian and Minority Ethnic – Czarna, Azjatycka i Mniejszości Etnicznych – to świadomość istnienia strukturalnego rasizmu jest powszechna, tylko nieliczni temu zaprzeczają).

Jak zatem prezentować takie zbiory kultury internetowej? Jak je analizować? A może po prostu pozwolić im na kwadrans sławy zanim nieuchronnie przepadną na zawsze? Disinnovation, grupa pracująca na przecięciu nauki, sztuki współczesnej i piractwa cyfrowego, koncentruje się nie na szerokiej archiwizacji memów, ale na ich mapowaniu. Ich projekt – The Online Culture Wars Map (Mapa sieciowa wojen kulturowych) – to przykład infografiki, która zawiera setki memów politycznych oraz symbole i portrety wpływowych postaci politycznych. Jednym z produktów ubocznych prowadzonych w sieci wojen kulturowych – na Twitterze, Facebooku, Instagramie, Redditcie, Gabie czy 4chanie – jest nad-upolitycznienie pozornie nieciekawych tematów, przedmiotów, praktyk i elementów kultury. Mapa tych zjawisk została zaprojektowana tak, by rozpocząć dyskusję, z zamiarem wizualizacji i kontekstualizacji toczących się wojen kulturowych z odniesieniem do niektórych najważniejszych kwestii, postaci czy czynników wpływu. To podejście, jak wyjaśniają twórcy, umożliwia prezentację ideologicznych i politycznych tarć w internecie, włączoną w wizualny system utworzony na schemacie Politycznego Kompasu. 

Disinnovation sytuuje i mapuje mem wraz z jego polityczną afiliacją, traktując jego przekaz jako element wojny kulturowej lat 2015-2016. Pora chyba się od tego odbić? Dyskusja się odbyła, teraz pora na działanie. Intensywne mapowanie, archiwizowanie i analizowanie od strony sztuki nie powstrzyma wyścigu zbrojeń kultury memicznej. Powinniśmy więc pomyśleć, czego możemy się nauczyć z baz danych takich jak Memy Pandemiczne i zastanowić się, czy można by zmierzyć się z kulturą memiczną bez kategoryzowania i tagowania memów? Może należy tylko na moment chwytać te motyle, by im się przyjrzeć, po czym pozwolić im odlecieć? To takie nader łagodne podejście amatora entuzjasty w kontraście do fanatycznych zbieraczy i ich pragnienia posiadania.

NDN I PRZYSZŁOŚĆ

Humor w memowaniu, jak widać na przykładzie archiwum pandemicznego, to jego spoiwo, coś, do czego można się odwołać tworząc naszą przyszłość NDN – niebezpieczną dla normalności. Na wielki potencjał humoru zwrócił uwagę A.M. Gittlitz, omawiając postać argentyńskiego trockisty i ufologa, Juana Posadasa:

Najbardziej wykpiwane pomysły Posadasa są przyjmowane z radością przez awangardowych memiarzy jako życiodajne zakłócenia smutnej skądinąd historii socjalistycznych zmagań i teraźniejszej beznadziejnej banalności… Posadastyczne memy prezentują coś, co [Simon] Critchley nazwał „prawdziwym humorem” – co konfrontuje się bezpośrednio z napięciem wynikającym ze status quo: „świetny dowcip pozwala nam doświadczyć efektu obcości, zobaczyć to, co zwyczajne, przedstawione jako nadzwyczajne, z czego się śmiejemy z piskiem zachwytu. 5

„Prawdziwy humor” pomoże nam powrócić do wojen kulturowych. Uświadamia nam, że ludzie mogą się zjednoczyć wokół narracji, która nie będzie ani prawicowym ekstremizmem, ani wiarą w teorie spiskowe. Zamiast miliona zatomizowanych memów z kotkami „I Can Haz Cheezburger?”, mamy miliony ludzi, którzy znajdują pociechę w dzieleniu się i przekazywaniu twórczych komentarzy na temat wspólnej rzeczywistości. Jak można by to rozwinąć i stworzyć nowe historie,  zamiast torować sobie drogę memami coraz bliżej przepaści?

Baza danych, taka jak ta stworzona przez Joannę Krakowską ze studentkami i studentami Akademii Teatralnej, to początek. Ta platforma mówi nam, może bardziej niż same memy, że potrzeba nam zespołów producentów teatralnych, etnografów, folklorystów, artystów, projektantów i pisarzy – po prostu ludzi, którzy tworzyliby wzorce solidarności zdolnej do przeciwstawienia się cynizmowi i ohydnemu ubóstwu nadziei, będących udziałem współczesnych społeczeństw. Jakie będą memy przyszłości? Czyje historie wciąż nie są opowiadane w udostępnianych przez nas memach? Mamy już na stronie www.memypandemiczne.pl taki przykład „kultury”, jaką opisuje ­Douglas Rushkoff. To nie memy zrodzone w cuchnących otchłaniach 4chana i pojawiające się w manifestach incelowych terrorystów ze skrajnej prawicy. Powstały w wyniku totalizującego doświadczenia, które jest udziałem globalnym, a zostało spowodowane przez niszczycielski wirus.

Chociaż memy pandemiczne nie są NDN ze swojej natury, to mogą posłużyć jako przykład tego, jak humor i wspólne doświadczenie tworzą społeczność zdolną do współtworzenia jednoczącej opowieści i cyfrowych zgromadzeń. Jeśli uda nam się umknąć drapieżnym mediom społecznościowym, to czy memy NDN są w stanie utworzyć portal, który zjedna nas dla sprawy? Przypomina mi się cytat z filmu Pole marzeń (1989): „Jeśli zrobisz z tego mema, nadejdą”.

Jeszcze się okaże, jaka będzie kolejna narracyjna zupa, jak to określił teoretyk mediów, Geert Lovink. Ale musimy być gotowi, żeby z humorem gotować ją z dala od cynizmu i ironii, a w imię solidarności wspólnego śmiechu. I nic dziwnego, że zrobili to już studenci szkoły teatralnej. Memy to scenariusze do czytania i grania. Powinniśmy się więc upewnić, że mamy właściwych aktorów i aktorki, a scena jest dobrze przygotowana na moment, kiedy internet zdecyduje, co z nami dalej.

  • 1. Zob. Javid Alipoor The Believers Are But Brothers, Oberon Books Ltd., London 2018. 
  • 2. A.M. Gittlitz pisze o „potencjale memów do wpływania na rzeczywistość”, w: I Want to Believe, Pluto Press, London 2020, s.186.
  • 3. Hadley Freeman The ‘Karen’ meme is everywhere – and it has become mired in sexism, „The Guardian” z 13 kwietnia 2020. 
  • 4.  To parafraza słów krytyka „New York Timesa”, Douglasa Rushkoffa, w: Geert Lovink Sad By Design, Pluto Press, London 2019, s. 125. 
  • 5.  Gittlitz, op.cit., s. 190.

Udostępnij

Angielski pisarz, redaktor i kurator. Zajmuje się budowaniem sieci badawczych i krytycznych wokół konkretnych tematów. Żywiąc głębokie przekonanie, że sama krytyka nie wystarczy, chce w ramach łączenia różnych dziedzin tworzyć i proponować realne alternatywy. Obecnie mieszka w Warszawie, gdzie otwiera księgarnię z książkami o sztuce i dizajnie, Ziemniakii. Oszczędza na teleskop.