41_115_x_912.jpg

Malina Prześluga "Chodź na słówko", Centrum Sztuki Dziecka, Poznań 2012, reż. Jerzy Moszkowicz, fot. Dominika Pałęcka

Czytając Prześlugę

Andrzej Lis, Marianna Lis
W numerach
Kwiecień
2017
4 (725)

Siedem lat minęło od pierwszego wystawienia „Najmniejszego balu świata” w poznańskim Teatrze Animacji. I chociaż ową realizację uznać można za debiut w teatrze instytucjonalnym, to Malina Prześluga pisać zaczęła znacznie wcześniej. Pierwszą sztuką tej urodzonej 27 maja 1983 roku w Trzciance autorki był napisany jeszcze w liceum utwór „Siostry De”. W czasie studiów na Kulturoznawstwie Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu brała udział w spektaklach teatralnych Grupy Prefabrykaty. W 2007 roku powstała „Ostatnia Wieczerza” (L’Ultima cena) stworzona w kooperacji z Accademia dell’Arte w Arezzo, rok później zaś „Granica pętli” pokazywana podczas Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego Malta.

1.

Siedem lat minęło od pierwszego wystawienia Najmniejszego balu świata1 w poznańskim Teatrze Animacji. I chociaż ową realizację uznać można za debiut w teatrze instytucjonalnym, to Malina Prześluga pisać zaczęła znacznie wcześniej. Pierwszą sztuką tej urodzonej 27 maja 1983 roku w Trzciance autorki był napisany jeszcze w liceum utwór Siostry De. W czasie studiów na Kulturoznawstwie Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu brała udział w spektaklach teatralnych Grupy Prefabrykaty. W 2007 roku powstała Ostatnia Wieczerza (L’Ultima cena) stworzona w kooperacji z Accademia dell’Arte w Arezzo, rok później zaś Granica pętli pokazywana podczas Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego Malta.
Bardzo szybko przyszły pierwsze sukcesy. W 2007 roku Prześluga otrzymała główną nagrodę za sztukę Jak jest w osiemnastej edycji Konkursu na Sztukę Teatralną dla Dzieci i Młodzieży. Sztuka ta została zrealizowana jako słuchowisko w Teatrze Polskiego Radia, gdzie swoje premiery miały w kolejnych latach również inne utwory autorki. Wystawiony w tym samym 2008 roku Kot w butach2 Roberta Jarosza był pierwszym spektaklem, do którego napisała teksty piosenek. Równocześnie Malina Prześluga dalej brała udział w licznych konkursach, a jej sztuki zdobywały nagrody i wyróżnienia. W 2010 roku ponownie otrzymała główną nagrodę w Konkursie na Sztukę Teatralną dla Dzieci i Młodzieży, tym razem za sztukę o tworzeniu świata Nic, Dzika Mrówka, Adam i Ewa. W tym samym konkursie wyróżnienie otrzymał utwór Bleee..., rok wcześniej zaś dostrzeżono i wyróżniono jej dwie inne sztuki – Najmniejszy bal świataGrande Papa. W kolejnych edycjach tego organizowanego przez Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu konkursu nagradzano lub wyróżniano jeszcze Pręcik Stopklatkę (2011), Dziób w dziób (2013), A morze nie (2015) i Pana Lampę (2016). Od początku swojej kariery dramatopisarskiej Prześluga, która jest absolwentką Szkoły Dramatu przy Laboratorium Dramatu w Warszawie, brała udział w wielu warsztatach i szkołach pisania, dzieląc się jednocześnie doświadczeniem podczas licznych spotkań z młodszymi autorami. W 2014 roku rozpoczęła pracę jako dramaturg w poznańskim Teatrze Animacji.
Przez ostatnich siedem lat napisała około trzydziestu sztuk dla dzieci, młodzieży i dorosłych. Mogła obejrzeć kilkadziesiąt realizacji własnych tekstów w teatrach całej Polski. Łatwiej byłoby dzisiaj wymienić te miejsca, w których nie grano żadnego z utworów Prześlugi, niż te, w których je grano. W ubiegłorocznej, dwudziestej drugiej edycji Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej teatry pokazały dziewięć realizacji jej sztuk.
Jej twórczość w 2015 roku została uhonorowana nagrodą Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego w dziedzinie literatury i dramaturgii dla dzieci. Malina Prześluga bowiem, poza dramatami, pisze również książki dla dzieci. Najbardziej znaną bohaterką jest Ziuzia, do której fanów należą nawet Wojtyszkowi Bromba i Gluś:

Zachwycona Bromba odłożyła książkę i zapytała Glusia, czy już słyszał o Ziuzi.

Naturalnie – odpowiedział reżyser. Bardzo je lubię. I Ziuzię, i Prześlugę.

Są wspaniałe!!! Mają takie swoje własne choniki.

Koniecznie trzeba o nich poczytać, bo ich się nie da opowiedzieć.

One są po prostu WYJĄTKOWO POCZYTALNE!3

Przygody Ziuzi zostały wyróżnione tytułem Najlepszej Książki Roku 2013 przez Polską Sekcję IBBY. Równie dużym uznaniem cieszą się pisane przez nią bajki dla najmłodszych czytelników: Bajka o włosie Patryku, Bajka o starej babci i molu Zbyszku czy Bajka o rozczarowanym rumaku Romualdzie.

2.

Malina Prześluga w swoich utworach prozatorskich i w dramatach odwraca schematy znane z literatury dziecięcej, bohaterami czyniąc zwyczajne i często niedostrzegane postaci czy przedmioty. Włosy, mole, muchy uczą czytelników pokonywania własnych słabości i samoakceptacji, podejmując trudne tematy związane z przemijaniem czy tolerancją wobec odmienności.
W teatrze Prześlugi najwięcej jest miejsca dla najmłodszych widzów, ale autorka od początku część swojej twórczości kieruje do widzów dorosłych. „Kiedy piszę dla dorosłych, trochę przytłacza mnie fakt, jak wiele widzę dookoła negatywnych inspiracji, gdzie się nie obejrzeć, tam jest źle”4. I rzeczywiście – „źle” zwiastuje już sam tytuł: Stephanie Moles dziś rano zabiła swojego męża, a potem odpiłowała mu prawą dłoń5. Tytułową bohaterkę poznajemy w czasie porządków, zwyczajnej czynności zwyczajnej pani domu, którą, jak szybko się orientujemy, Stephanie Moles nie jest. Nie sprząta bowiem porozrzucanych dziecięcych zabawek, nie chowa ubrań czy butów, ale napełnia lodówkę rzeczami symbolizującymi jej przeszłość, ostatnimi nićmi wiążącymi ją z dawnym, zwyczajnym życiem.

Szczoteczka do zębów.

Mydło.

Pomadka ochronna.

Waciki.

Waciki nie.

Golarka.

Krem do rąk.

Mleko.[...] Sudoku.

Papierosy. Dwa.

Lusterko chcesz?

Dezodorant.

Jajko niespodzianka, nie ciesz się, to dla mnie.6

Jakby pakowała swojego nieżyjącego męża przed kolejną podróżą, w którą ten, tym razem, wybierze się sam. Tak jak sama w swoim niekończącym się monologu, zaczętym lata temu, gdy niemożliwa stała się komunikacja między żoną a mężem, jest główna bohaterka.
Stephanie Moles zabiła męża, a teraz czuje się wolna i szczęśliwa. Świat wokół niej jest piękny, pozbawiony bólu i cierpienia. Chce kochać i być kochaną. Raz po raz upewnia się w swoim szczęściu, zaglądając do lodówki i podejmując urwany wątek monologu kierowanego do nieżyjącego męża. Dowiadujemy się z niego o początku ich uczucia i o jego stopniowym wygasaniu, o niechęci do teściowej i o córce Matyldzie, którą za wszelką cenę trzeba chronić.
Kroki Stephanie cały czas śledzi i relacjonuje z reporterską precyzją niewidzialny obserwator, wplatający swoją narrację w monolog głównej bohaterki. W pewnym momencie następuje jednak pęknięcie, do głosu dochodzi ktoś jeszcze:

"Stephanie Moles odchyliła zaplamioną firankę i rozmyślała o wielu cudownych rzeczach, z których splata się jej życie. Na parapecie przysiadł odważnie wróbelek. [...] Ptak pokręcił powoli głową i westchnął. W jego oczkach jak węgielki pojawił się smutek. Spojrzał na dziewczynę, by zaraz potem spuścić łeb i powoli odlecieć. Tak powoli, że Stephanie mogłaby przysiąc, iż dostrzega najmniejsze drgnięcie jego wielkich, czarnych skrzydeł. Tak powoli, że zanim odbił się od ziemi, zdążyła jeszcze...

Zdążyła jeszcze... Nie wiem co.

Powiedz coś.

Zawsze gadasz jak, jak wiesz co, a dzisiaj co.

Pamiętasz, mam taką Ciotkę Klotkę na Mazurach. Pomyślałam o niej, gdy Stephanie cię zabiła. Może powinnyśmy do niej pojechać, jak myślisz?"7

Narrator, Stephanie i ta trzecia, ta, której opowieść stopniowo zaczyna dominować. Ta, która dopowiada to, czego Stephanie się jedynie domyśla, która opowiada o zdradzie prowadzącej do morderstwa. Ukochana córka tatusia, wymagająca ochrony Matylda, która jest tak podobna do matki, z takimi samymi włosami, kolanami, głosami, że różni je jedynie kształt ust. Patrząca na świat z dużo większym cynizmem niż jej zaczytana w tanich romansidłach matka, niedostrzegająca lub niechcąca dostrzec tego, co dzieje się w jej domu, co dzieje się z jej mężem i córką.

"Stephanie Moles kochała męża miłością potężną i jasną. Tak potężną, że zasłoniła cały jej barwny świat i tak jasną, że oślepiła jej ufne oczy. Ślepej i zasłoniętej, niełatwo było Stephanie dostrzec, że puchate szczeniaczki jej wyobrażeń, raz po raz szczerzą kły. Szczęście uderzyło w nią jak rozpędzony pociąg, przeciągnęło po torach i poobijało o semafory. Szczęśliwa i bez lęku sunęła zdartym do krwi czołem po żwirze, łykając po drodze pomniejsze kamienie, które jeden za drugim opadały na dno jej szczęśliwej duszy. Szczęśliwa do szpiku kości łamała paznokcie, wydrapując sobie ze szczęśliwych oczodołów oczy, by już nic więcej nie widzieć, by nie wiedzieć nic więcej ponad to, co już wiedziała. A wiedziała, że jest szczęśliwa. I to jej w zupełności wystarczyło. Każdemu wystarcza"8.

Prześluga podsuwa widzowi różne tropy, myli i zwodzi, żonglując narracjami i konwencjami. Kim jest Matylda? Czy to kochająca ojca zakazaną miłością córka? Czy ofiara molestowania, w której matka zamiast ofiary widziała rywalkę? Rywalkę, stającą się w wyobraźni Stephanie alibi tłumaczącym zbrodnię niemożliwą do niepopełnienia? A może zabójczyni, która musiała zabić ojca, bo ten nie odwzajemniał jej uczuć i musiała zabić matkę, która nie mogłaby jej zrozumieć? Kiedy wydaje nam się już, że wiemy „kto zabił”, kim jest kat i kto jest ofiarą, autorka zmienia perspektywę. W sposób absurdalny i groteskowy mówi o tematach najpoważniejszych – przemocy, zarówno tej psychicznej, jak i fizycznej, molestowaniu, kazirodztwie, rozpadzie więzi rodzinnych, niemożności porozumienia się.

3.

Rozpad, niemożność i brak uczyniła Malina Prześluga tematem Pustostanu9, swojej kolejnej sztuki dla dorosłych, w której również „gdzie się nie obejrzeć, tam jest źle”. Już motto, które autorka zaczerpnęła z wiersza Michała Jońca, jest niepokojące: „dom którego nigdy nie było/ został wybudowany”10. Dom, którego nigdy nie było i, jak informują pierwsze didaskalia, „słowa, których nie ma”. W tej pustce spotyka się przy wigilijnym stole rodzina: Matka i Ojciec, Córka i Syn, Babcia, Pies. Żyją „na dowolnym miejscu mapy w uniwersalnym kraju, który graniczy z lewej strony z krajami bogatszymi i lepszymi, z prawej strony z krajami biedniejszymi i głupszymi, a u góry jest woda”11. Czy może raczej „w Polsce, czyli nigdzie”, gdzie najważniejsza jest rodzina, jak wielokrotnie deklarują bohaterowie sztuki Prześlugi, oraz tradycja i budujące ją niezrozumiałe rytuały i symbole. Karp, opłatek, choinka, odświętne i niewygodne ubrania, bigos, brak śniegu, oglądany co roku Kevin.
Z pozoru wszystko wydaje się być idealne. Pierwsze zdania sztuki układają się w harmonijny monolog rozpisany na głosy poszczególnych członków rodziny:

MAMA Jest nam dobrze

TATA W naszych życiach

CÓRKA Bo jesteśmy

SYN Rodziną

MAMA A to, że wchodzimy sobie

TATA W zdanie

CÓRKA Świadczy

SYN O tym

MAMA Że

TATA Bardzo

CÓRKA Się

SYN Kochamy

TATA Znacznie

SYN Bardziej

MAMA Niż inne

CÓRKA Rodziny

MAMA I wspólnie

TATA Spędzamy

CÓRKA Ten święty

SYN Czas

[...]

MAMA Ach, jacy jesteśmy zgodni

WSZYSCY Wspaniale, wspaniale.12

Przy wigilijnym stole rozpoczyna się wigilijna rozmowa, w której jak refren powraca pytanie „co słychać”. Nikogo jednak nie interesuje wysłuchanie odpowiedzi czy podjęcie dialogu, a samo pytanie wydaje się być raczej częścią skomplikowanego rytuału zwanego „Wigilią”, którego znaczenie dawno już zostało zapomniane. Każdy z członków rodziny zamknięty jest w stanie emocjonalnej pustki, w tytułowym pusto-stanie, gdzie istniejące niegdyś więzy rodzinne zanikły, gdzie rozpadają się zdania, słowa i język, gdzie niemożliwe staje się porozumienie. Matka brzydzi się ojcem alkoholikiem, córka pogrążona jest w depresji, ma myśli samobójcze, niedawno przeprowadziła aborcję, syn zmaga się z własną seksualnością. Na marginesie od początku pozostaje babcia, która nie włącza się ani w początkowe, świąteczne unisono, ani w późniejszą, rytualną rozmowę. Jako jedyna przejawia „ludzkie” uczucia tęsknoty do drugiego człowieka i jako jedyna rozumie, czym jest miłość i czym jest prawdziwe życie, które inni członkowie rodziny znają tylko z seriali i szlagierów sprzed lat. Babcia przełamuje idealny świat pozorów, próbuje się z niego wyrwać, przez co rodzina stopniowo ogranicza jej wolność.

TATA Oj, bo będzie babcia święty czas spędzać na balkonie.

MAMA A tam nie ma gdzie stanąć, bo dwanaście garnków bigosu nagotowałam i skrzy się czarne błoto pośniegowe, jak co roku w Wigilię w naszym uniwersalnym kraju na dowolnym miejscu mapy.

TATA I nie będzie babcia mogła skoczyć, bo przywiążemy do barierki na całą noc. [...]

MAMA No, moja złota, nie bocz się już, za stara jesteś na emocje, chodź tu do nas.

TATA Bo cię sprzedamy [...]

PIES Gdzie babcia?

TATA Taki karpik, taki barszczyk, takie rozmowy, taki święty czas, taka rodzina, takie niezobowiązujące rozmowy między wesołymi członkami, a babcia znowu, cholera?

BABCIA Ja chcę do dziadka!

CÓRKA Babciu kochana, zostaw to pia-
nino!

MAMA Ja nie mogę, no naprawdę. Przyjemnie, miło, pianino na pokaz dla gości, którzy nigdy do nas nie przychodzą, tacy zgodni jesteśmy, a babcia akurat teraz musi głowę miażdżyć.13

Świadoma emocjonalnej pustki, w której pogrążeni są pozostali członkowie rodziny, Babcia wywołuje przybycie Gościa, dla którego zostawiła dodatkowe, puste nakrycie przy stole. Gość, początkowo witany niechętnie przez pozostałych członków rodziny („Obcych nie wpuszczam!”14), samą swoją obecnością ujawnia ich emocjonalne potrzeby. Widzą w nim tego, który zrozumie ich cierpienie, uzdrowi rodzinę, zaakceptuje słabości i wady, zastąpi ojca, stanie się wymarzonym mężem i dostrzeże w nich ich najlepsze wersje. Gość wraz z Babcią tworzą figurę skonstruowaną na podobieństwo Gombrowiczowskiej Iwony i jej lustrzanego odbicia. Babcia, niczym Iwona, wyraźnie różni się od pozostałych członków rodziny, a jej inność prowokuje ich do agresji, szyderstw, przemocy. Jej odbiciem jest Gość, którego obecność sprawia, że zgromadzeni na wigilijnej kolacji stopniowo obnażają swoje najbardziej ukryte pragnienia, ofiarowując mu najważniejsze i najlepsze części siebie po to, by ich marzenia zostały spełnione. Nieuniknione staje się zabójstwo Babci, uważanej przez pozostałych za przyczynę wszelkich niepowodzeń. Jej śmierć ukrywają w nieporadnym dziecięcym języku, nazywającym krew rozlanym barszczykiem. Na pierwszy plan wysuwa się Gość, który staje się adresatem pragnień pozostałych członków rodziny i ich nadzieją na zbawienie.

MAMA Zbawił nas?

CÓRKA Siedzi tylko. Nic nie powie.

SYN Może go trzeba jakoś ugościć inaczej? Może mu coś trzeba dać?

TATA A co my mamy.

MAMA Bigos na balkonie i psa.

SYN Dajmy mu psa. Za psa nas zbawi.

CÓRKA Kto by chciał zbawiać za psa?

MAMA To pan jest, on nie pogardzi psem, on jest miłosierny. Przywiążmy psa do drzewa, żaden miłosierny takim nie pogardzi.

TATA Nie. Za nic powinien nas zbawić, dla sprawiedliwości.15

Kiedy jednak każdy z członków rodziny oddaje wszystko, co ma najcenniejszego, Gość znika. Zabrał wszystkie skarby (pieniądze, sztuczne kwiaty, Barbie, misia, skarpety, obrączki, alkohol, sztućce, zegarek, tusz do rzęs), nie pozostawiając nic w zamian. Nic się nie zmieni, pusto-stan nie wypełni się spełnionymi marzeniami, szczęściem czy miłością, bohaterowie nadal pogrążeni będą w niemożności, pustce i braku.
I wtedy Malina Prześluga dokonuje ostatniej wolty, powracając w finale do motta otwierającego sztukę. Bo może wszystko to, co widzieliśmy, nigdy się nie wydarzyło? Przecież byliśmy w domu, którego nie było. Który nigdy nie powstał, bo Babcia nigdy nie miała dzieci. Rodzina, którą widzieliśmy, nigdy nie istniała, była tylko projekcją marzeń Babci spędzającej swoją ostatnią wigilię w domu, który ma być sprzedany przez Gościa – pośrednika w obrocie nieruchomościami. Pusto-stan symbolizuje więc nie tylko pustkę emocjonalną bohaterów dramatu, ale też pustkę w życiu starszej, opuszczonej kobiety, pustkę niespełnionych marzeń, pustkę po nieistniejącej rodzinie.
Dramaty Prześlugi przeznaczone dla dorosłego czytelnika skonstruowane są niczym dramaty antyczne. Autorka, koncentrując się na negatywnych emocjach i złu wypełniającym świat dorosłych, prowadzi swoich bohaterów ku nieuchronnej tragedii. Ciążące nad nimi fatum wypełnia się bez względu na to, jaką decyzję podejmą, nie jest w stanie odmienić go nawet niejednoznaczność interpretacji wpisana w te dramaty. Mąż Stephanie Moles zginął, bo przekroczył normy, ona sama „skończyła czytać bajkę o szczęściu, zrozumiała zakończenie, wpadła w euforię, podrapała się za uchem i sama postanowiła zostać zabita oraz schowana do lodówki”16. Naruszenie ładu stało się początkiem łańcucha wypadków prowadzących do katastrofy. Babcia zamieszkująca Pustostan dobrowolnie zgadza się na poddanie się regułom wyższego porządku. Dąży do śmierci (chociaż może „tylko” zgadza się na opuszczenie domu i przeniesienie do domu opieki, jak sugeruje w zakończeniu Prześluga?) wiedząc, że nic nie będzie w stanie napełnić pusto-stanu, stworzyć domu, „którego nigdy nie było”. Cierpień bohaterów wigilijnego spotkania nie jest w stanie złagodzić nawet pojawienie się Gościa, Zbawiciela, deus ex machina, który odchodzi, pozostawiając rodzinę w stanie całkowitego rozpadu.

4.

Również w czekającej na realizację sztuce Czułość Prześluga prowadzi swoich bohaterów w stronę nieuchronnej katastrofy. Jak w poprzednich dramatach, zamyka swoje postaci w niepokojąco klaustrofobicznej przestrzeni, stawiając ich w sytuacji wymuszonej bliskości. Tym razem poznajemy czwórkę bohaterów, Starszą Kobietę, Księżniczkę Disneya, Szczupłego Mężczyznę i Obleśnego Typa, w momencie, gdy wchodzą do ciasnego przedziału kolejowego w wagonie klasy drugiej. W podróży, która zaraz się rozpocznie, towarzyszyć im będzie Głos Kierownika Pociągu, którego komunikaty odmierzać będą kolejne stadia dramatu.
Przedział kolejowy, w którym niczym w pułapce zamknięci są bohaterowie, podobny jest do ringu bokserskiego. Każda z postaci zajmuje swój narożnik, przyglądając się przeciwnikom, mierząc ich siły, starając się jednocześnie nie przekroczyć wyobrażonych granic, oddzielających ich od współpasażerów. Pierwsza scena zapętla się, do początkowej wymiany przypadkowych urywków zdań Prześluga dodaje w kolejnych odsłonach monologi poszczególnych bohaterów, zmieniając tym samym perspektywę, z jakiej obserwujemy całość. Pasażerowie prezentują osobne światy, skupiając się na tym, by przetrwać:

SZCZUPŁY MĘŻCZYZNA

        Mokra sznurówka, Jezu

        Dotknę, zachoruję, umrę.

        Nie dotknę, upadnę, umrę.

        Siedzieć.

        Nic, nic, cicho, nie myśl, cicho, nic, nic. [...]

KSIĘŻNICZKA DISNEYA

        Tyle jechać

        Tylko dojechać

        Żeby dojechać.

        Żeby tylko

        I co...

        Tak siedzę, jak ta idiotka siedzę.

OBLEŚNY TYP

        Źle siedzę?

        Normalnie siedzę.

        Co że niedobrze

        Co tak na mnie oni

        Oczy może przymknę

        Co by nie patrzeć

        Tacy lepsi

        Niby tacy

        A co ja źle siedzę?

STARSZA KOBIETA

        Zawsze tak w tych pociągach

        Z tymi ludźmi

        Człowiek by sobie w spokoju

        A ci ludzie

        Zawsze17

Przetrwanie staje się ich podstawową potrzebą. Z urywanych monologów budują swoje niby-pancerze, które sprawiają, że czują się bezpiecznie w swoich małych światach i chronią ich przed koniecznością nawiązania kontaktu z współpasażerami. Nawet bowiem gdy zmuszeni są podjąć dialog, budują mur ze swojego języka, w kwestie wplatając narrację prowadzoną w trzeciej osobie i didaskalia, budujące efekt obcości i uniemożliwiające nawiązanie jakiejkolwiek więzi z rozmówcą. Coraz bardziej surrealistyczne stają się również komunikaty wygłaszane przez Głos Kierownika Pociągu. Wraz z rosnącym opóźnieniem Kierownik przedstawia w kolejnych odsłonach historię, której pasażerowie zdają się nie słyszeć, opowiadającą o psie gryzącym swoją własną nogę. Uwagę podróżnych przykuwa jedynie to, co ich bezpośrednio dotyczy. Starsza Pani pochłonięta jest przygotowaniami do samobójstwa i rozważaniem, który z posiadanych przez nią przedmiotów będzie do tego celu najbardziej użyteczny. Szczupły Mężczyzna nienawidzi obcych, obsesyjnie boi się ludzi, brudu i zarazków. Księżniczka Disneya chowa się w kamuflażu sztucznych włosów, makijażu, chroniących ją przed niechcianymi spojrzeniami, dotykiem.
I gdy pociąg staje i okazuje się, że znaleźli się w sytuacji bez wyjścia (dosłownie – nie otwiera się okno, zacięły się drzwi), narastająca panika zaczyna powoli odsłaniać prawdziwe oblicza tych ludzi. Dalej starają się ze sobą nie rozmawiać, nie podejmują też początkowo żadnego wspólnego działania, które pomogłoby im znaleźć wyjście z pułapki, w jakiej się znaleźli. Konflikt jednak wzmaga się, a ich zachowania zdaje się coraz bardziej zwierzęce. Jakby w odpowiedzi na słowa Kierownika Pociągu o samozniszczeniu gryzącego się psa Starsza Pani decyduje się na samobójstwo, świadoma, że nikt jej nie powstrzyma.
Po śmierci wygłasza monolog, w którym mówi: „Człowiek jest przecież człowiekiem tylko do czasu”18. I kiedy milknie, a z głośników płynie komunikat o trupie znajdującym się w pociągu, pasażerowie po raz pierwszy podejmują próbę nawiązania ze sobą dialogu. Początkowo starają się jeszcze uniknąć konfrontacji, męczy ich zacieśniająca się bliskość, rozpoczynają jednak rozmowę. Okazuje się, że ktoś kogoś wcześniej spotkał, ktoś pożycza spodnie, częstuje krakersami. Kiedy jednak mija poczucie zagrożenia i pociąg rusza, pękają nikłe więzi i pasażerowie wracają do swoich poprzednich zachowań, izolacji w samotności. Czy więc bycie człowiekiem oznacza budowę muru, grubego pancerza, oddzielającego nas od innych? A ludzie pierwotni, potrafiący nawiązywać więzi z drugim człowiekiem, „wychodzą” z nas jedynie w sytuacjach ekstremalnych?

5.

Gorzka diagnoza stawiana przez Prześlugę pokazuje już nie tylko rozpad rodziny, jak w poprzednich dramatach, ale przede wszystkim rozpad człowieczeństwa. Konflikty, w które wpisuje swoich bohaterów autorka, w dramatach dla dorosłych nieuchronnie kończą się katastrofą, bo wartości i prawa moralne, którymi powinniśmy się kierować, stały się dziś jedynie pustymi hasłami. Bo nie potrafimy nawiązywać kontaktu z drugim człowiekiem, nie potrafimy okazywać uczuć, budować więzi. Ten niezwykle pesymistyczny obraz kontrastuje ze światem, który przedstawia Prześluga w swoich utworach przeznaczonych dla młodszej widowni, które pomimo poruszania poważnych, „dorosłych” tematów, kończą się najczęściej szczęśliwie.
Chyba jedynie w mającym swoją prapremierę w 2012 roku Pręciku19 zakończenie jest, jak to określiła sama autorka, „nostalgiczne”. Sztuka, wystawiana także pod tytułem Światełko, podejmuje najtrudniejszy z tematów – problem śmierci i odchodzenia. Bohaterami są przedmioty-przyjaciele Dziewczynki: jej marudzące, zadeptane Kapcie, Budzik, szepcząca jej w nocy piękne sny Poduszka i wreszcie największy przyjaciel – miś nazywany Łysy Joe, któremu Dziewczynka niedawno ogoliła głowę. Każdy dzień wspólnego życia był dla nich podobny, codziennie wykonywali te same czynności, sumiennie wypełniając swoje obowiązki. Jakiś czas temu w ich harmonijny świat wkradł się jednak niepokój. Wkrótce po tym, jak Dziewczynka ogoliła swojemu misiowi głowę, ten zniknął. Po pewnym czasie zniknęła również sama Dziewczynka i tylko leżący w zapomnieniu pod łóżkiem Łysy Joe zrozumiał, co to oznacza. Nie dorosła nagle w ciągu jednej nocy i nie odeszła, ale zachorowała i została zabrana do Smutnego Łóżka, do szpitala. Jej przyjaciele podjęli więc heroiczny wysiłek i, ładując się do torby podróżnej, dostali się do szpitala, chcąc pomóc Dziewczynce wyzdrowieć. Ta była już jednak odmieniona, gdyż pręcik, który jak tłumaczył Joe, mają w sobie ludzie i misie, gasł powoli, sprawiając przy tym ogromny ból. Przyjaciele towarzyszyli Dziewczynce do ostatnich chwil, a ich przywiązanie i miłość sprawiły, że ta przed zaśnięciem lekko się uśmiechnęła i odeszła, tuląc w ramionach swojego ukochanego misia.
Prześluga opowiada o śmierci, pokazując jednocześnie ogromną moc czułości, przywiązania i miłości. W świecie, który tworzy dla dzieci, nawet jeśli „jest źle”, to to zło nie wywołuje paniki czy strachu, nie prowadzi do katastrofy, ale zostaje zrównoważone, ocieplone, oswojone. W tej pięknej i mądrej sztuce autorka pokazuje świat, w którym cierpienie i rozpad otoczone są, inaczej niż w znanym z jej sztuk świecie dorosłych, przyjaźnią, rozmową, zrozumieniem.
Śmierć nie jest jedynym poważnym tematem, który Prześluga stara się wytłumaczyć i oswoić najmłodszej widowni. A może morze20, sztuka napisana w 2015 roku, opowiada o równie trudnych poszukiwaniach sensu życia i o samotności, którą inaczej niż w jej sztukach dla dorosłych, może pokonać prawdziwa przyjaźń. Dwaj główni bohaterowie sztuki, Marchewka (tu rodzaju męskiego) i Bałwan, spotykają się, bo z Marchewki uczyniono nos Bałwana, z czego żaden z nich nie zdaje sobie początkowo sprawy. I kiedy, po dowcipnej wymianie zdań, zorientowali się, że są połączeni i zdecydowali się rozdzielić, Bałwan, nie chcąc tracić swojego nowo poznanego przyjaciela, idzie za nim do salad baru. Nie zdaje sobie sprawy z tego, co znaczy być Bałwanem, nie rozumie, że w cieple grozi mu roztopienie, a jego dni są policzone. Kiedy jednak uświadamia sobie, że jego życie może być krótsze, niż mógłby się spodziewać, zaczyna marzyć o tym, by zobaczyć świat. Jego przewodnikiem zgadza się zostać Marchewka, który pokazuje mu wszystko, co zna. Ich podróż jest w równym stopniu wędrówką dosłowną, jak metaforyczną, prowadzącą do samopoznania. Uczą się, że gdy się czegoś bardzo chce, to można to osiągnąć, a dzięki sile przyjaźni możliwe stają się rzeczy trudne do wyobrażenia. Marchewka gotowy jest poświęcić swoje życie dla dobra Bałwana, ten jednak, widząc, że przez niego zginie jego jedyny przyjaciel, woli sam umrzeć. Jest wdzięczny Marchewce za wspólnie spędzone chwile, Marchewka z kolei nauczył się dzięki tej przyjaźni dostrzegać to, co w życiu jest najważniejsze. Obydwu przyjaciół ratuje poznany wcześniej Gołąb, który zabiera ich na biegun północny. I znowu, jak w przypadku Pręcika, zakończenie nie jest jednoznacznie szczęśliwe, mamy bowiem świadomość, że zimno, które może ocalić Bałwana, niekoniecznie ocali Marchewkę. Prześluga zostawia nas jednak z nadzieją, że po raz kolejny bohaterowie przetrwają dzięki sile przyjaźni.
Pokonujący własne słabości Bałwan wpisuje się w galerię stworzonych przez Prześlugę bohaterów, którzy, dzięki otaczającym ich przyjaciołom, uczą się akceptować swoją niedoskonałość. To, co było niemożliwe w świecie, który autorka tworzy w sztukach dla dorosłych, tu staje się możliwe. Nawet, jak pokazuje w sztuce Dziób w dziób21, gdy tym niemożliwym jest przyjaźń Wróbla z Kotką czy przyjęcie go do bandy gołębi. Ich stado tworzy rządzącą podwórkiem kibolską w organizacji, zachowaniu i języku, jakim się posługują, grupę. Nie tolerują obcych, gotowe są walczyć o swój honor i pomścić domniemaną śmierć swojego kompana Janusza, którego, jak sądzą, zjadła Kotka Dolores. Umawiają się na ustawkę przeciwko Kotce, nie chcą słuchać argumentów Wróbla Przemka, nienależącego do ich stada. Prześluga w brawurowy sposób naśladując język kiboli, przedstawia przygotowania gołębi do ostatecznego ataku, mającego ocalić ich, odmieniany przez wszystkie przypadki, honor. Gdy atak się nie udaje, z pomocą przychodzi próbujący zaskarbić sobie przyjaźń gołębi Wróbel. Jest niezwykle samotny po tym, jak matka oskarżyła go o wypchnięcie z gniazda jaja, w którym znajdował się jego niewykluty jeszcze brat, dlatego też decyduje się polecieć do Kotki i odkryć prawdę. Pomaga Kotce pozbyć się przywiązanych do ogona puszek, a ta z wdzięczności puszcza go wolno. Gołębie dalej poddają go próbom (wstawia się za nim tylko Mariola, jedyna z grupy, która rozumie, czym jest samotność). Prześluga pokazuje mechanizmy rządzące stadem, wskazując, do czego prowadzi brak akceptacji i źle pojmowany honor. I dopiero kiedy do grupy powraca zaginiony Janusz, wszystkie gołębie dostrzegają odwagę i waleczność Przemka. Zaczynają rozumieć, że dzięki zjednoczeniu ich siła wzrośnie, a różnorodność jest zaletą, a nie wadą.
Przesłanie, jakie kieruje do swoich młodych widzów Prześluga, mówiące o odwadze i szlachetności walczącej z uprzedzeniami i podziałami, pojawia się również w jej sztuce zatytułowanej Bleee...22. Autorka po raz kolejny pochyla się w niej nad bohaterami wykluczonymi, zepchniętymi na margines, mającymi problemy z samoakceptacją swojej inności. Główny bohater, motyl Paź Królowej, zostaje zesłany na wygnanie do starego autobusu zaparkowanego na peryferyjnej pętli. Jego „zbrodnią” było zwątpienie w istnienie Królowej, od dawna nieobecnej w swoim królestwie. W autobusie spotyka innych wyrzutków ze świata stawonogów i ku swemu zaskoczeniu odkrywa, że niektórzy z nich, jak Daria, poczwarka wstydząca się wyjść z kokonu, i Pająk, któremu ludzie wyrwali wszystkie nogi, sami skazali się na wygnanie. Inni, jak dwa karaluchy Antonio i Banderas czy osa Mańka, zostali wysłani do autobusu w zamian za swe przewinienia. Dostrzega również pozostającą na uboczu, będącą wyrzutkiem wśród wyrzutków, Ble, składającą się z kurzu, brudu, mułu i paprochów. Mieszkańcy autobusu nie lubią się nawzajem, wyśmiewają słabości swoich współtowarzyszy niewoli, ich ułomność i inność. Chcąc pomóc innym zaakceptować i polubić siebie, Paź Królowej postanawia urządzić konkurs talentów, głęboko wierząc, że każdy z nich jest na swój sposób niezwykły. Kiedy jednak nikt nie przychodzi na ich występ, czują się oszukani i zdradzeni. Okazuje się również, że drzwi do autobusu przez cały czas pozostawały otwarte, a zamknięcie i izolacja, w których pozostawały, były ich wyborem, ucieczką od świata, który ich nie akceptował i nie potrzebował.
I wtedy na pomoc Paziowi przychodzi Ble, która wychodzi ze skorupki brudu i ujawnia swoje prawdziwe oblicze Królowej. Uciekła, bo chciała, by jej poddani byli wolni. Teraz zaś chce uwolnić towarzyszy wygnania, pokazując im, że nie potrzebują żadnej widowni ani oklasków. Wystarczy dostrzec ukryte wewnątrz każdego z nich piękno, zaakceptować się takim, jakim się jest, i uwierzyć w siebie.

6.

Wiara w siebie, we własne możliwości, siłę czy talent, to jeden z najczęściej powtarzających się motywów w twórczości Maliny Prześlugi, podejmowany przede wszystkim w dramatach skierowanych do młodszych widzów. Takich, którzy mogliby wymyślić bohaterów Chodź na słówko23, Kulę i Toperza, powstałych w wyniku wady wymowy pewnej dziewczynki. Kula, chcąca być kurą, czuje się inna, nie-prawdziwa i nieakceptowana. Próbuje nawet operacji plastycznej, o której czytała, że pomoże jej stać się kimś innym, lepszym. Toperz początkowo przeciwnie, czuje się wyjątkowy i prawdziwy, z czasem odkrywa jednak, że podobnie jak Kula jest inny, wybrakowany. Oboje nie wiedzą, kim są poza tym, że są inni. Nie jest w stanie pomóc im nawet spersonalizowany Język Polski, kaleczony i nieszanowany, bo traktowany jedynie jak nudny przedmiot w szkołach. Nie pomoże im również Brzydkie Słowo, które Kula i Toperz ozdabiają kokardką, żeby było ładniejsze, bo również ono nie jest w stanie naprawić błędów w ich nazwach. I dopiero pan Logoped nazywa ich tak, jak ich widzi, Piłką i Futrzakiem, stwarzając w jednej chwili ich nowe tożsamości, które, szczęśliwi, akceptują.
Sztuka o potrzebie akceptacji własnych wad oraz odmienności innych łatwo mogłaby przyjąć moralizatorski ton. Prześluga jednak, dzięki mistrzowskiemu posługiwaniu się grami językowymi, inspirowanymi czasem lekturą poezji Tuwima czy Białoszewskiego, daleka jest od wpadnięcia w tę pułapkę. Nawet jeśli uczy swoich najmłodszych widzów znaczenia słów dziękuję, proszę i przepraszam, opowiadając im o losach Migawki, bohaterki Najmniejszego balu świata, migającej się od pomocy rodzicom dziewczynki, to czyni to dowcipnie. Traktując jednocześnie oglądających jej sztuki z powagą, rozmawiając z nimi serio. I dostarczając towarzyszącym im rodzicom i opiekunom narzędzi i języka, dzięki którym będą mogli rozmawiać ze swoimi pociechami o tematach najtrudniejszych, o których z dziećmi rozmawia się rzadko albo wcale.
Dramaty Prześlugi pokazują bowiem, że światy problemów dziecięcych i światy problemów dorosłych, chociaż opisywane innym językiem i obdarzane odmiennymi zakończeniami, układają się w jedną, długą opowieść. Na początku znajdują się problemy z tożsamością i akceptacją, przynależnością do grupy, przyjaźnią, szczęściem i miłością. Nierozwiązane napęcznieją, wzrosną i przekształcą się w problemy z nawiązaniem kontaktu z drugim człowiekiem, budowaniem więzi, rodziny, wyrażaniem własnych uczuć, własnego ja. Sprawią, że nasze życie stanie się puste. Podejmowane przez nas decyzje, choć w naszej ocenie słuszne i jedyne możliwe, doprowadzą do pułapki bez wyjścia, bez happy endu, do katastrofy.
Tak się jednak dzieje przede wszystkim w sztukach dla dorosłych. W świecie budowanym przez Malinę Prześlugę dla dzieci dobre zakończenia są możliwe. Chociaż problemy są nie mniej poważne, to najmłodsi widzowie, prowadzeni przez bohaterów tworzonych przez autorkę, wciąż się uczą, zadają pytania i szukają odpowiedzi. Spotkanie z drugim człowiekiem nie wywołuje w nich strachu, lecz ciekawość. Poznawanie siebie staje się zaś pełną przygód podróżą.

  • 1. Reżyserował Janusz Ryl-Krystianowski, prapremiera 28 marca 2010 w Teatrze Animacji w Poznaniu.
  • 2. Premiera 11 października 2008 w Teatrze Lalki, Maski i Aktora „Groteska” w Krakowie.
  • 3. Maciej Wojtyszko o Ziuzi, zob. https://tashka.pl/produkt/ziuzia (dostęp 22 lutego 2017).
  • 4. Zobaczcie siebie w tym lustrze! Z Maliną Prześlugą rozmawiała Katarzyna Grajewska, „Teatr Lalek” nr 2/2016.
  • 5. Reżyserował Kuba Kowalski, prapremiera 5 listopada 2010 w Laboratorium Dramatu w Warszawie. Tekst zdobył drugą nagrodę na 9. Ogólnopolskim Przeglądzie Monodramu Współczesnego w 2011 roku.
  • 6. Malina Prześluga Stephanie Moles dziś rano zabiła swojego męża, a potem odpiłowała mu prawą dłoń, s. 2-3.
    http://www.encyklopediateatru.pl/ksiazka/332/stephanie-moles-dzis-rano-z... (dostęp 23 lutego 2017).
  • 7. Op.cit., s. 11.
  • 8. Op.cit., s. 16.
  • 9. Pustostan Malina Prześluga pisała w latach 2013-2014. Wystawiany był w teatrach alternatywnych w Suwałkach, Warszawie oraz w Teatrze Lalki i Aktora w Opolu w ramach projektu „Poczuj to”. Ostatnia premiera odbyła się w Teatrze Współczesnym w Szczecinie, reżyserował Paweł Paszta, premiera 18 lutego 2017.
  • 10. „Dialog” nr 2/2015, s. 5.
  • 11. Op.cit., s. 6.
  • 12. Op.cit., s. 6-7.
  • 13. Op.cit., s. 7, 9, 10.
  • 14. Op.cit., s. 12.
  • 15. Op.cit., s. 23-24.
  • 16. Stephanie Moles…, op.cit. s. 20.
  • 17. „Dialog” nr 4/2017, s. 113.
  • 18. Op.cit. s. 113.
  • 19. Reżyserował Zbigniew Lisowski, prapremiera 30 grudnia 2012 w Teatrze Baj Pomorski w Toruniu.
  • 20. Pierwsze wystawienie reżyserował Michał Derlatka, prapremiera 14 listopada 2015 we Wrocławskim Teatrze Lalek.
  • 21. Pierwsze wystawienie reżyserował Zbigniew Lisowski, prapremiera 23 czerwca 2013 w Teatrze Baj Pomorski w Toruniu.
  • 22. Pierwsze wystawienie reżyserowała Laura Słabińska, prapremiera 24 listopada 2011 w Teatrze Maska w Rzeszowie.
  • 23. Pierwsze wystawienie reżyserował Jerzy Moszkowicz, prapremiera 11 lutego 2013 w Centrum Sztuki Dziecka w Poznaniu. Za sztukę Chodź na słówko autorka otrzymała w 2013 roku indywidualną nagrodę w Ogólnopolskim Konkursie na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.

Udostępnij

Teatrolożka, wykładowczyni Akademii Sztuk Teatralnych w Bytomiu; obroniła doktorat w Instytucie Sztuki PAN na temat współczesnego oblicza tradycyjnego teatru Wayang na Jawie.

Autor jest krytykiem teatralnym, wieloletnim członkiem Komisji Artystycznej Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej.