Tomasz Śpiewak

Udostępnij

W jednej z pierwszych scen Amatora Filip Mosz (Jerzy Stuhr) świętuje ze znajomymi narodziny córki. Kieruje kupioną niedawno kamerę na telewizor, na którego ekranie widać Krystiana Zimermana podczas Konkursu Chopinowskiego. Wtedy jeszcze nie nagrywa, niemniej to prawdopodobnie moment, kiedy po raz pierwszy zachwyca się widzianym przez obiektyw obrazem. Doznaje tego samego olśnienia, które Louis Delluc, jeden z pierwszych teoretyków kina, nazwał fotogenią, czyli cudowną właściwością filmu, który równocześnie nadaje formę i nie zmienia prawdy o rzeczywistości.

Mówienie w swoim imieniu, opowiadanie o sobie i zdawanie sprawy ze swojego doświadczenia to tryby wypowiedzi, które Joanna Krakowska wymienia jako manifestacje nurtu auto-teatralnego rozwijającego się w ostatnich latach w obszarze polskich sztuk performatywnych. Aktorzy mówią o sobie i występują w swoim imieniu w Rewolucji, której nie było (Teatr 21, 2018), Mikrodziadach (Komuna//Warszawa, 2016) czy Take It or Make It (Teatr Polski w Bydgoszczy, 2016).

Udostępnij